Reklama

Sarnaki - Protest przerwany

01/08/2014 14:53

„Zmowa cenowa ogrodników śmierć głodowa”, „Kwiat był piękny, plon bogaty, skutek: brak zapłaty”, „Sawicki rolnikom nie każe jadać, tylko odkładać” - takie hasła przez kilka dni przyświecały producentom owoców miękkich, którzy protestowali na krajowej „19” w Kózkach, gm. Sarnaki.

Niskie ceny wiśni i porzeczki zmusiły sadowników do manifestacji i wyjścia na drogę. Od soboty 19 lipca do wtorku 22 lipca droga była blokowana.

21 lipca w samo południe, do protestujących sadowników w Kózkach przyjechała wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk. Dyskusja trwała ponad 2 godziny, przebiegała bardzo dynamicznie i w nerwowej atmosferze.

Reklama

- Problem bardzo niskich cen porzeczek i wiśni w tym terenie jest ministrowi znany. Podjął stosowne działanie. Niestety kwestia zachowań konkurencyjnych na rynku nie jest kompetencją Ministra Rolnictwa, tylko Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na początku lipca skierował wniosek do prezesa tego urzędu o podjęcie działania w celu sprawdzenia jaka jest sytuacja, jeżeli chodzi o rynek owoców miękkich – mówiła Zofia Szalczyk.

Szalczyk w imieniu Ministra Rolnictwa Marka Sawickiego zaprosiła delegację komitetu organizacyjnego protestujących na spotkanie na 22 lipca do Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie. Zaproponowała również lokalnym samorządom dotowanie 1:1 poniesionych strat sadowników. Namawiała protestujących do zakładania tak zwanych grup producenckich i zawierania umów kontraktacyjnych, które dają gwarancję sprzedaży.

Reklama

- Jeżeli chodzi o dopłatę 1:1 przez samorządy, jak pani tu proponuje, to ja uważam, że pani minister chyba do przedszkola chodzi i pewnych spraw nie zna, bo samorządy nie mogą tego robić. To rząd powinien, co roku, zabezpieczyć pewną pulę pieniędzy na takie kryzysowe sytuacje. Tutaj stoją również młodzi ludzie, którzy wzięli pieniądze z ARiMR. Muszą spłacać kredyty. To prawda posiadają maszyny, rozwijają się, tylko na bocznym siedzeniu siedzi pani z banku. Przy takich cenach owoców za chwilę przyjdzie pan z Urzędu Skarbowego, z policją i zabierze sprzęt. A jeżeli chodzi o kontraktacje, to w umowach musi być zawarta cena minimalna. Musimy z czegoś żyć – powiedział Jerzy Garucki, przewodniczący komitetu organizacyjnego protestu.

- Zawsze w radio w telewizji mówi się, ile to te chłopy biorą pieniędzy, wyliczone jest to co do grosza. Dlaczego wy nie podacie ile bierze kancelaria premiera, prezydencja, ministerstwa, ile oni zdzierają i przeżerają pieniędzy? A wszyscy mówią, że to chłopi przeżerają unię europejską – pytał jeden z sadowników.

Reklama

- Ja mam pytanie do wójta i starosty. Czy jesteście w stanie dopłacić nam do kilograma owoców tą złotówkę - pytał kolejny protestujący.

Odpowiadał starosta łosicki Czesław Giziński: – Szanowni państwo, dopłaty z powiatu są niemożliwe, my tego nigdy nie udźwigniemy, to jest wykreślone z zadań powiatowych, nie możemy tego robić.

- Jeżeli pani przyjechała do nas i twierdzi, że może wójt, starosta mogą dopłaty zrobić, to pani jest niekompetentna. Twierdzę, że obecni rządzący powinni mieć zakaz kandydowania, nowi młodzi ludzie są potrzebni – podsumował jeden z protestujących.

Reklama

- Pani nie potrafi odpowiedzieć na żadne nasze pytanie. Z czym pani do ludzi przyjechała? Pan Sawicki sam powiedział, że były pieniądze za porzeczkę w zeszłym roku, sadownicy powinni położyć je pod poduszkę, przyszły ciężkie czasy, niech sobie teraz wezmą i zjedzą – przytoczył słowa Sawickiego sadownik.

Zdesperowani sadownicy upominali co chwila panią podsekretarz, że nie przygotowała się do spotkania i nie potrafi przedstawić konkretnych rozwiązań. Nie znała postulatów, z jakimi protestujący wystąpili do ministerstwa. Zofia Szalczyk w swojej obronie, nie odpowiadając na pytania, mówiła, że to nie leży w zakresie jej kompetencji. Podobno pani Szalczyk robi pyszne przetwory z owoców, które hoduje w swoim ogródeczku. Powtarzała również, że zaprasza na rozmowy na 22 lipca do Warszawy. Na koniec spotkania wiceminister dostała kwiatki zerwane z pobliskiego ogródka.

Reklama

Następnego dnia delegacja wyjechała na spotkanie w Warszawie. Minister Sawicki obiecał sadownikom pieniądze, ale kwoty dopłat będą jeszcze ustalane. Wystąpi również do Komisji Europejskiej o dodatkowe środki i wsparcie sadowników.

Protest został przerwany 22 lipca ok. godz. 18.00. Sytuacja została złagodzona, ale protestujący znów mogą wyjść na drogę jeżeli obietnice ministra Sawickiego się nie spełnią.

Natalia Gontarz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. NG

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama