4 listopada w kościele p.w. Matki Bożej Różańcowej w Kłopotach Stanisławach, gm. Siemiatycze odbyła się msza z udziałem samej jubilatki z okazji setnych urodzin Marianny Kłopotowskiej ze wsi Kłopoty Patry.
- Babcia niestety nie słyszy i to jest główny problem. Potrzebuje opieki. Z tego co wiem nie chorowała, jedyną poważną chorobą było złamanie ręki, od 28 lat jest wdową - powiedziała wnuczka Renata Radziszewska
Z odwiedzinami przyjechali goście z całej Polski, wnuczki z Opola, Poznania i Sochaczewa.
- Ważne, aby z sercem podchodzić do osoby starszej – przypomniał ksiądz odprawiający mszę.
- Marianna Morzy urodziła się 2 listopada we wsi Morze, od 1924 roku zaczęła uczęszczać do szkoły w Stadnikach. Mając 19 lat wyszła za mąż, za Franciszka Kłopotowskiego, brata męża swojej siostry, Eugenii. Mieszkali oczywiście w Morzach, gdzie urodziły się im dwie córki. Druga wojna światowa to śmierć brata męża Marianny zabitego przez Niemców, to od 1946 roku częste wizyty wojsk UB i partyzantów, życie w ciągłym lęku. Ale wiara we własne siły, ciężka praca powodowała, że gospodarstwo rozrastało się. Mama kochała kwiaty, których pełno było w domu. Czas dzieliła na pracę na gospodarstwie, wychowywanie dzieci, modlitwę. Obecnie nadal mieszka obok syna, wymaga stałej opieki. Dochowała się 4 dzieci, 10 wnucząt, 11 prawnucząt. Najstarsza prawnuczka ma 29 lat, najmłodszy 13 miesięcy – wspomina córka jubilatki Lucyna Kłopotowska Majchrzak, która obecnie mieszka z panią Marianną.
Dalsza część uroczystości odbyła się w zajeździe w Lachówce. Historię rodziny można było zobaczyć na eksponowanych tam zdjęciach jubilatki, jej męża oraz reszty potomków Marianny Kłopotowskiej.
- Wszyscy byli zachwyceni wystawą – uzupełniła swoją wypowiedź Renata Radziszewska.
Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze