Reklama

Spotkania pachnące ziołami

28/06/2010 17:51
W niedzielę 27 czerwca, w uroczym Ziołowym Zakątku w Korycinach odbyły się I Nadbużańskie Ziołowe Spotkania, zorganizowane przez Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania - Tygiel Doliny Bugu oraz Mirosława Angielczyka, właściciela firmy „Dary Natury”, przy wsparciu Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz rozwoju obszarów wiejskich – Europa inwestująca w obszary wiejskie.

          Trwająca kilkanaście godzin impreza przyciągnęła ogromną ilość gości, dla których organizatorzy przygotowali wiele atrakcji. Odbyło się kilka konkursów, głównie o tematyce zielarskiej, ale nie zabrakło też akcentu na początek lata – konkursu „Szukanie kwiatu paproci”, za wygranie którego przyznana była niezwykła nagroda – nocleg z kolacją i śniadaniem w miejscowym gospodarstwie agroturystycznym. Goście imprezy mieli również okazję wysłuchać kilku prelekcji poświęconych ziołom i roślinom leczniczym, wygłoszonych przez naukowców z Polski i Białorusi, a także obejrzeć występy zespołów muzycznych z powiatu siemiatyckiego i bielskiego. W jednym z pawilonów goście mogli poznać pełną gamę ziół i roślin leczniczych, występujących w lasach nadleśnictwa Rudka, skąd firma „Dary Natury” pozyskuje surowce do swej produkcji, obejrzeć je pod mikroskopem, przyjrzeć się procesowi ich destylacji oraz „na własnej skórze” doznać niezapomnianych wrażeń zapachowych, wąchając gotowe produkty destylacji. W innym pawilonie można było dokonać zakupu gotowych produktów firmy „Dary Natury”, takich jak wspomagające zdrowie herbatki ziołowe, przyprawy do potraw, oraz zaprawki do napojów alkoholowych.

          Mirosław Angielczyk, właściciel firmy „Dary Natury”, gościł już parokrotnie na łamach naszej gazety, więc jest już naszym Czytelnikom dość dobrze znany. Nie bacząc na to, że podczas imprezy był niesłychanie zajęty, zadałem mu trzy pytania:
          - W ilu miejscach w Polsce można obecnie nabywać pańskie produkty?
          - W kilkuset, nawet nie potrafię podać ich dokładnej liczby.
          - Czy zatem po „podboju” Polski podbił pan jakieś inne kraje Europy?
          - Ze względu na odmienne gusty raczej nie staram się „podbijać” innych krajów, ale część swojej produkcji dostarczam stale do polonijnych sklepów w Danii, Holandii i Szwecji, i to mi na razie wystarcza”.






          - A dlaczego pańskich produktów nie można kupić w Siemiatyczach?
          - Chyba dlatego, że nie widać zainteresowania moimi produktami ze strony handlowców, bo jak to inaczej tłumaczyć?
          Pierwsze ziołowe spotkania upłynęły w niemal sielankowej atmosferze, której nastrój spotęgowała wspaniała, niemal jak na zamówienie, słoneczna pogoda, a przygotowane przez organizatorów atrakcje trwały do późnych godzin wieczornych.

          Tadeusz Sikorski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. TS
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama