Reklama

Słomiane warsztaty w Mielniku

25/02/2009 18:33
W Mielniku w długie zimowe wieczory nie ma czasu na nudę, ponieważ Stowarzyszenie Agroturystyczne Puszcza Mielnicka, wspierane przez Fundację Wspomagania Wsi, zorganizowało kolejne warsztaty – tym razem wyrobów ze słomy.
          Aby warsztaty mogły odbyć się w sposób zajmujący i profesjonalny, do Mielnika jako instruktorka przyjechała pani Zoja Majstrowicz ze wsi Reduty w gminie Orla, która prawie 50 lat zajmuje się zawodowo wyrobami ze słomy. Zresztą same Reduty i okolice były swego czasu największym na Podlasiu zagłębiem produkcyjnym tych wyrobów, które były kupowane przez Cepelię i spółdzielnię LAS. Dla przeciętnego śmiertelnika słoma to pozostałość po żniwach, która dawnymi czasy służyła głównie do krycia dachów, wyściełania obór i chlewików i wypełniania sienników, ale pani Zoja wyjaśnia, że to także cenny materiał do „szycia” ciekawych przedmiotów:
          - Mówię „szycie”, bo choć produkcja tych wyrobów zalicza się do plecionkarstwa, to my nazywamy je szyciem wyrobów ze słomy, a szyjemy je taką specjalną, dużą, spłaszczoną igłą z płaskim gniazdem do mocowania końcówki cienkiego, płaskiego pasemka tak zwanej „dartki” z wierzby siwej lub cienkiego pasemka wikliny. Warkocze słomy, różnej grubości dla różnych wyrobów, skręca się i układa według określonego wzoru i zszywa co parę centymetrów „na okrętkę”, aż do uzyskania zamierzonego kształtu. Wzory wyrobów nie były jednakowe u wszystkich producentów, często były indywidualnie wymyślane przez produkujących je ludzi i przekazywane sobie wzajemnie w rodzinach, więc kiedyś była ich ogromna różnorodność. Nawet igły do szycia słomy i narzędzia, używane do przygotowania „dartki” z wierzby i wikliny były wykonywane przez zaledwie paru specjalistów, którzy je zresztą sami wymyślili. Szkoda tylko, że jest to zamierająca dziedzina rękodzieła, bo starsi się wykruszają, a młodzież, nie przejawiając nią zainteresowania, ucieka do miast w poszukiwaniu lżejszego chleba.

          Podobne warsztaty wyrobów ze słomy miały też miejsce w kilku innych miejscowościach województwa podlaskiego, ale pani Majstrowicz uroczyście stwierdziła, że jak dotychczas grupa mielnicka jest najlepsza, bo nie tylko nadzwyczaj szybko opanowała tajniki szycia słomy, ale i uczestnicy szkolenia są autentycznie zainteresowani wykonywaniem wyrobów ze słomy, co zaowocowało już szeregiem zupełnie poprawnie wykonanych prac.
          - Co prawda w naszej gminie nigdy nie było tradycji robienia wyrobów ze słomy – mówi Jerzy Śnieżko, prezes stowarzyszenia – ale pomyśleliśmy, że nauka ich wykonywania to niezły pomysł, bo po pierwsze kilkanaście osób może miło i pożytecznie spędzić czas wolny, a po drugie może to przynieść im w przyszłości wymierne korzyści. Myślę o wykonywaniu ciekawych pamiątek ze słomy, w jakiś przemyślany sposób związanych z Mielnikiem i okolicą, a następnie sprzedawanych turystom i innym osobom odwiedzającym naszą miejscowość.

          Tadeusz Sikorski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. TS
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama