7 czerwca ok. godz. 2.00, doszło do wypadku na DK 62, na ul. Wielkiego Księcia Witolda w Drohiczynie, tj. na wylocie w stronę Siemiatycz.
30-letni mieszkaniec gm. Platerów, kierując renaultem clio, z nieustalonych przyczyn zjechał na lewą stronę. Jego auto uderzyło w skarpę i w drzewo. Samochód obrócił się o 180 stopni.
Pomoc wezwał kierowca ciężarówki, który tamtędy przejeżdżał. Dzwonił na numer 112. Musiał podać okoliczności i miejsce zdarzenia telefoniście 112, a potem jeszcze raz dyżurnemu straży. Czas mijał.
Pierwsi na ratunek przyjechali ratownicy pogotowia z podstacji w Drohiczynie, za chwilę też strażacy OSP Drohiczyn i JRG Siemiatycze, oraz patrol policji. Ochotnicy z Drohiczyna oświetlili miejsce wypadku reflektorem na maszcie. By z wraku auta wydobyć kierowcę, trzeba było rozciąć karoserię.
Niestety, mimo długo trwającej reanimacji, mimo wysiłków ratowników pogotowia i straży, poszkodowanego nie udało się uratować. Na czas akcji ratunkowej droga była całkowicie zablokowana. Policjanci kierowali samochody objazdami. Później wprowadzono ruch wahadłowy. Przejazd całkowicie udrożniono o godz. 5.40. Policjanci, pod nadzorem prokuratury, ustalają okoliczności tragedii.
AK, JSW, fot. jsw
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gdyby jechał normalnym autem a nie pudełkiem po zapałkach skończyłoby się to dla niego co najwyżej otarciami i siniakami.... A tak mamy co mamy. Clio niestety składa się przy uderzeniach powyżej 60kmh
To znaczy, że wina po stronie marki samochodu?!.. A jak by jechał czołgiem?!..
Dzwonił na numer 112. Musiał podać okoliczności i miejsce zdarzenia telefoniście 112, a potem jeszcze raz dyżurnemu straży. Czas mijał.......... Moze udaloby sie uratowac zycie..... a tak mamy dokladny opis w dwoch miejscach.
112 to w ogóle ponury żart. Miało być szybko, sprawnie, uniwersalnie... W obecnej formie to cud, że nie trzeba osobiście doręczyć powiadomienia na piśmie, poświadczonego przez notariusza. Więc najpierw jest pięciominutowy dialog z wywiadowcą spod 112, który następnie mailem(!) powiadamia np. policję, a potem trzeba od początku snuć opowieść dyżurnemu, bo on nie ma pojęcia o co chodzi. To po cholerę ten pozorant pod 112?! Już nie wspomnę o tym, że operator spod 112, tego ultranowoczesnego cud-systemu, nie jest (ponoć) w stanie ustalić lokalizacji dzwoniącego, co dzieciaki robią za pomocą komputera z dostępem do sieci i - fakt, nie do końca legalnego - oprogramowania. Śmiać się, czy płakać?
Gdyby jechał normalnym autem a nie pudełkiem po zapałkach skończyłoby się to dla niego co najwyżej otarciami i siniakami.... A tak mamy co mamy. Clio niestety składa się przy uderzeniach powyżej 60kmh
To znaczy, że wina po stronie marki samochodu?!.. A jak by jechał czołgiem?!..
Dzwonił na numer 112. Musiał podać okoliczności i miejsce zdarzenia telefoniście 112, a potem jeszcze raz dyżurnemu straży. Czas mijał.......... Moze udaloby sie uratowac zycie..... a tak mamy dokladny opis w dwoch miejscach.