Reklama

Siemiatycze, wrzesień 1939, okupacja niemiecka i sowiecka.

17/06/1999 14:09

          Siemiatycze - wrzesień 1939
          Obrona mostu w Maćkowiczach.
          Most w Maćkowiczach - ważny punkt na szlaku kolejowym Siedlce - Białystok był jednym z punktów obrony we wrześniu 1939 roku i celem ataku lotnictwa niemieckiego 1 września 1939 roku.
          Most obsadziła w sierpniu II i V bateria 9 dywizjonu Artylerii P-lotniczej DOK IX w Brześciu Litewskim, która rozlokowała się przy moście od strony wsi Maćkowicze i z drugiej strony mostu koło wsi Fronołów. Od 1 września trwały niemieckie naloty na most. Wpierw nadleciał samolot zwiadowczy, nie rzucając bomb i zawrócił. Po pół godzinie powrócił, prowadząc trzy klucze - razem dziewięć samolotów. Bomby spadły jednak w wodę lub daleko od celu, pozostawiając most nie zniszczonym. Okoliczna ludność obłowiła się wtedy ogłuszonymi rybami. Samoloty niemieckie zawróciły nad Bugiem i odleciały w stronę Siemiatycz. II bateria przypadkowo ostrzelała pewnego razu polski samolot "Łoś", który musiał wylądować w okolicy mostu, na szczęście obyło się bez strat. Pomimo ciągłych nalotów obrona była na tyle skuteczna, że most nie został trafiony i nieodnotowano poważniejszych strat wśród obrońców. Do czasu kiedy, chyba 12 września polskie baterie przeciwlotnicze zaatakowane zostały brawurowo przez nadciągające od strony Siemiatycz niemieckie oddziały zmotoryzowanej piechoty. Bateria broniła się jeszcze około dwóch godzin. Kiedy jednak Niemcy wprowadzili do akcji czołgi, polskie wojsko wycofało się na drugą stronę Bugu, a stamtąd na wschód do Brześcia. Nieuszkodzony most dostał się w ręce wroga. W obronie mostu brali m.in. udział jako żołnierze: Adam Krasowski i Konstanty Skierczyński z Siemiatycz.

 

Reklama

          Naloty na Siemiatycze
          Jak wspominają świadkowie tych wydarzeń, w pierwszych dniach września można było z daleka na niebie zaobserwować walki powietrzne samolotów. Dnia 8 września o świcie samoloty niemieckie zrzuciły bomby zapalające na Siemiatycze, które nie wyrządziły większych strat. Dopiero dzień później, kiedy trzy bombowce zrzuciły bomby zapalające na ul. Głowackiego, w pożarach zginęły wtedy dwie osoby. Bombami burzącymi celowano też w kościół, na szczęście bezskutecznie - bomby upadły na mokradła nad Kamionką. 11 września zbombardowany został polski pociąg pancerny stojący na wiadukcie koło Grabarki.

          Tego samego dnia, a był to poniedziałek, przed nocą pierwsze oddziały głównych sił niemieckich weszły do miasta. Na ulicy Ciechanowieckiej słychać było huk motorów przez trzy doby. Była to XX Dywizja Zmotoryzowana XIX Korpusu Pancernego gen. Heinza Guderiana, który od strony Prus przekroczyła granicę Polski.W walce z nimi poległo w Siemiatyczach sześciu żołnierzy polskich z rozbitego zapasowego batalionu technicznej obsługi lotnictwa. Po zajęciu miasta Niemcy aresztowali jako zakładników byłego burmistrza Józefa Nowickiego, burmistrza Mieczysława Lankau i ks. Stanisława Paczkowskiego. Wkrótce ich jednak wypuszczono. Niemcy zebrali także kahał żydowski, przedstawicieli Żydów zamknęli w synagodze i zagrozili, że jeżeli jakiś Niemiec zginie, wszyscy Żydzi będą zniszczeni. Po rozmowach wszystkich wypuszczono do domów. Co ciekawe - w pierwszych dniach swego pobytu Niemcy na ogół zachowywali się poprawnie wobec mieszkańców. Nie tworzyli też żadnej swojej administracji - widać było, że nie mają zamiaru zostać tu dłużej.

 

Reklama

          Nie działały już wprawdzie Polskie władze państwowe, ale istniały i działały władze samorządowe. Burmistrz i Rada - ci sami co przed wybuchem wojny - zajmowali się zabepieczaniem mienia, magazynów, rozdzielaniem pomocy pogorzelcom. Tak było do wejścia sowietów. Po chyba dwóch Niemcy tygodniach zaczęli opuszczać miasto, a na ich miejsce wejść mieli Sowieci. W dniach 17 - 20 września wiele wojska niemieckiego wracało przez Siemiatycze od strony Wysokiego Litewskiego.

          17 WRZEŚNIA 1939

          "Wyzwolenie Zachodniej Białorusi z niewoli polskich panów".
          Zanim do Siemiatycz weszły wojska sowieckie po odejściu Niemców za Bug, ujawnił się w mieście tzw. Tymczasowy Komitet Robotniczo - Chłopski, który tworzyli - jak wynika z zachowanych do dzisiaj teczek personalnych - miejscowi Żydzi i Białorusini. Podobnie było w innych miejscowościach. Sowieci do Siemiatycz dotarli 27 - 29 września, po przekroczeniu wschodniej granicy Rzeczypospolitej 17 września, na mocy zdradzieckiej umowy niemiecko - rosyjskiej. Stalowe niemieckie hełmy zastąpiły szpiczaste czapki z dzianiny z czerwoną gwiazdką. Wśród wojsk sowieckich przesuwających się w okolicy Siemiatycz widziano... autobus zaprzężony w czwórkę koni obok siebie. Jednym z nich powoził "krasnoarmiejec". Był to prawdopodobnie jakiś sztab. Komitet Robotniczo - Chłopski urządził sowietom powitanie.

Reklama

          Zaczęło się wysiedlanie okolicznych ziemian. Grabieże, gwałty i podpalenia. W mieście handel przybrał takie formy jak i wiele lat później - w czasach PRL. Po raz pierwszy wtedy Siemiatyczanie zetknęli się z tym rodzajem "handlu" - kolejki, rozdział, brak wszystkiego (później przywykli do tego w czasach PRL-u...) Przez pierwsze kilka miesięcy nie dostarczano nic ze Związku Sowieckiego. Prywatne sklepy działały aż do wysprzedania towarów. Później właściciel musiał zamknąć sklep i wyjeżdżać ze strefy przygranicznej z zapisem w dowodzie "torgowiec", co mało różniło go od przestępcy. Sowieci przejmowali sklepy, aby po prostu aby je rabować. Wiele artykułów "wyzwoliciele" zobaczyli po raz pierwszy w życiu na oczy. Na początku kołchozów nie próbowano robić, później tworzono je w miejsce dużych majątków ziemskich.

          Niektórzy z członków Tymczasowego Komitetu zostali także przez nową władzę... wywiezieni na Syberię. Pozostali weszli w skład utworzonej wówczas Milicji Robotniczo- Włościańskiej. W jednym z zachowanych dokumentów z tamtego czasu czytamy podanie mieszkanki Bacik Średnich o przyjęcie w szeregi Milicji: "(...) Proszę przyjąć mnie do brygady milicji. Będę dokładnie wypełniać wszystkie obowiązki. Za polskich panów nie byłam w żadnych partiach (...) Ale gdy tylko zajaśniało dla mnie słońce za władzy sowieckiej, dostałam pracę i żyje mi się bardzo, bardzo wesoło. Nie wiem jak dziękować Drogiemu Wodzowi, Ojcowi Narodu Stalinowi. Teraz pracuję w fabryce w roli sekretarza"(...) W dniu 22 pażdziernika 1939 Sowieci urządzili tzw wybory do Zgromadzenia Narodowego Zachodniej Białorusi. W istocie był to wcześniej ukartowany plebiscyt za przyłączeniem Białostocczyzny do Białoruskiej Republiki Sowieckiej. Zaczęły się pierwsze aresztowania, wywożono ludzi, przeważnie inteligencji, przedsiębiorców, ziemian, którzy ginęli później bez śladu. Na środku Siemiatycz stanął pomnik Lenina.

Reklama

          Mieszkaniec Niemirowa wspomina tamten okres: "Ludzie wzięli się za przemyt. Przeważnie przemycano przez Bug z Generalnej Guberni żywność, ale nie tylko. Był to jednak ryzykowny interes. Kiedy Rosjanie kogoś złapali na przemycie szedł w najlepszym razie do więzienia a często wywozili go na Syberię. Rosjanie traktowali mieszkańców jako obywateli ZSRR więc mężczyzn wcielali do Armii Czerwonej. Zimą 1940 roku zaczęły się aresztowania i wywózki. Spotkało to m.in rodzinę Saciuków, Józefa Szymczuka (...)" Zima 1940 roku była bardzo ciężka. W lutym, a później w kwietniu miały miejsce masowe wywózki polskich rodzin na Syberię. Wiosną był Katyń. Przez pół wieku od tych wydarzeń prawda o zbrodniach rosyjskich była skrzętnie ukrywana przez polskich komunistów z PZPR - wasali Sowietów.

          Jerzy Nowicki, Tygodnik Głos Siemiatycz

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 31/07/2024 18:59
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama