6 października wycięto część potężnych lip i topoli rosnących w pobliżu szpitalnego lądowiska. W sumie zniknie 40 różnego rodzaju drzew. Powód? Według Lotniczego Pogotowia Ratunkowego drzewa przeszkadzały w bezpiecznym lądowaniu i starcie helikopterów.
Tak masowa wycinka zbulwersowała niektórych mieszkańców ulicy Anny Jabłonowskiej, którzy nie mogą zrozumieć z jakiego powodu usunięto sędziwe drzewa rosnące od strony ich ulicy. Jak mówili: „ktoś zniszczył im aleję lipową”. W połowie lipca pilot Sylwester Serwach pełniący obowiązki szefa operacyjnego regionu wschód SP ZOZ Lotniczego Pogotowia Ratunkowego napisał do dyrekcji SP ZOZ Siemiatycze: „Po dokonaniu weryfikacji lądowiska śmigłowców przy szpitalu sugerujemy wycinkę drzew (zaznaczonych na mapie), a także usunięcie jednej lampy oświetleniowej.” - We wrześniu lotnicze pogotowie ratunkowe odmówiło nam przylotu, by przetransportować pacjenta do Białegostoku, gdyż nasze lądowisko dla helikopterów nie spełniało norm bezpieczeństwa - mówi Cezary Nowosielski, dyrektor SP ZOZ Siemiatycze. - Chodziło o drzewa, które przeszkadzają w lądowaniu od strony południowej i zachodniej. Dlatego też w szybkim tempie uzyskaliśmy pozwolenie na wycinkę i 22 września zgodę na przeprowadzenie prac od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Białymstoku, gdyż teren ten znajduje się w strefie konserwatorskiej. Tak więc z terenu ZOZ-u od strony ulicy księżnej Anny Jabłonowskiej wycięto już 9 lip o obwodzie pnia od 140 do 270 cm. W innym miejscu na tym placu wycięte zostaną klony, kasztanowce, tuje i topole.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze