Dzisiaj (13 czerwca) ok. 21.10 na stacji benzynowej Statoil w Siemiatyczach do sprzedawcy podszedł mężczyzna, wymierzył w niego pistolet i zażądał wydania pieniędzy. Kiedy ten zdecydowanie odmówił, napastnik zaczął uciekać. Wybiegł z budynku w kierunku pobliskiego osiedla.
Pracownik stacji dogonił go jednak i obalił na ziemię. Niebawem przestępca leżał skuty kajdankami przez policjantów. Prawdopodobnie jest to mieszkaniec Turny w gm. Siemiatycze.
W tej chwili nie wiemy czy był to prawdziwy pistolet, czy atrapa.
- Długo kręcił się po sklepie. Nerwowo się zachowywał. Miał doklejone wąsy. Kupił loda i czekał aż odjadą samochody - tuż po napadzie powiedział wciąż jeszcze zdenerwowany sprzedawca.
- Mogę czuć się bezpieczna z kolegą - powiedziała pani z personelu stacji.
Gratulujemy. Może odważny pan powinien dostać jakąś nagrodę - od swojego szefa lub policji.
Jacek S. Wasilewski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. jsw
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze