Reklama

Siemiatycze - Elektrycy skazani za łapówki

02/03/2013 14:00

W siemiatyckim sądzie zakończył się proces dwóch elektryków. Otóż obaj panowie byli kontrolerami legalności poboru energii elektrycznej i działali na zlecenie Polskiej Grupy Energetycznej Dystrybucja SA Oddział Białystok. Według prokuratury żądali i przyjęli dużą „łapówkę” od mieszkańców powiatu siemiatyckiego za zatajenie nielegalnego przyłącza elektrycznego.

W 2011 roku wytypowano do kontroli jedno z gospodarstw w Siemiatyczach. Na miejsce zostali skierowani kontrolerzy. Faktycznie okazało się, że jest nielegalnie pobierana energia elektryczna na szkodę białostockiej spółki. Elektrycy zaproponowali starszej kobiecie, że mogą nie wykazać w dokumentacji „lewego” podłączenia i nie informować o całej sprawie policji, jeżeli da im łapówkę. Starsza pani chcąc uniknąć nieprzyjemności przekazała kontrolerom 7 tys. zł, które pożyczyła od rodziny. Ci zaś w dokumentacji napisali, że wszystko było sprawne. Później rodzina sprawdziła, że kontrolerzy nie mają prawa tak postępować. Po kilku miesiącach sprawa została zgłoszona na policję.

Reklama

Ci sami kontrolerzy w kwietniu 2012 roku pojawili się w gospodarstwie w miejscowości Kąty. Na miejscu w gospodarstwie zostali kobietę, która udostępniła pomieszczenia do kontroli. W budynku gospodarczym wykryto nielegalne podłączenie do sieci energetycznej. Tym razem kontrolerzy podbili stawkę i zażądali od kobiety 10 tys. zł „łapówki” za sfałszowanie dokumentacji z przeglądu. Zdenerwowana całą sytuacją kobieta zadzwoniła po męża. Mężczyzna nie przystał na propozycję i wezwał patrol policji.

 

Przed obliczem Temidy

Reklama

Sprawą zajmowali się siemiatyccy policjanci z wydziału kryminalnego oraz miejscowy prokurator. Pod koniec ubiegłego roku do sądu trafił akt oskarżenia i rozpoczął się proces. Obaj elektrycy nie przyznawali się do zarzucanych im czynów. Sprawa miała charakter poszlakowy i w większości opierała się na zeznaniach świadków, którzy podtrzymywali wersję zdarzeń przekazaną policjantom. Na koniec rozprawy prokurator i obrońca wygłosili obszerne mowy końcowe.

- Mając na uwadze obszerne zeznania świadków należy uznać, że obaj panowie popełnili przestępstwa. Nie udokumentowali w Siemiatyczach nielegalnego przyłącza energetycznego w zamian za przyjęcie łapówki. Wykorzystali fakt, że jest to gospodarstwo należące do starszych osób - mówiła między innymi prokurator Magdalena Szepietowska. - Tak samo chcieli postąpić w Kątach żądając łapówki, ale mężczyzna odmówił i powiadomił organa ścigania. Obaj elektrycy mieli motyw, by popełnić przestępstwo i żądać pieniędzy bowiem na tym terenie w porównaniu do innych części Polski niewiele osób kradnie prąd. A przecież kontrolerzy mieli płacone od zakładu energetycznego znacznie mniej pieniędzy za wykrycie nielegalnego przyłącza niż łapówka. Był to więc dla nich intratny interes. Żądam więc przykładnej kary dla obu oskarżonych.

Reklama

- Wnoszę o całkowite uniewinnienie moich klientów. Po pierwsze jako kontrolerzy nie są w rozumieniu prawa funkcjonariuszami publicznymi, a zarzut prokuratury między innymi tego paragrafu dotyczy - mówił mecenas Łukasz Sawicki. - Rodzi się pytanie dlaczego mieszkanka Siemiatycz aż pół roku czekała na zawiadomienie policji o przestępstwie? Dlaczego składała zeznania w domu, a nie jak każdy z nas na komisariacie? Można odnieść wrażenie, że jest to sprawa jakby na siłę stworzona-wykreowana przez policje i prokuraturę. Mieszkanka Siemiatycz dziwnym trafem spadła dla policji jak gwiazdka z nieba, gdy okazało się, że ktoś zawiadomił z Kątów o niby próbie, a nie przyjęciu łapówki. Uważam, że gdyby nie sprawa w Kątach to całej sprawy dla policji i prokuratury by nie było. Proces jest poszlakowy i brakuje konkretnych dowodów przemawiających, że doszło do popełnienia przestępstw. Powiedzieć można wszystko i oskarżyć ludzi, ale trzeba to wykazać dowodowo, a nie opierać się tylko na słowach ludzi, którzy kradli prąd. Wszak jak dziś poszedłbym na policję i zeznał, że pani prokurator zażądała 10 tys. zł za odstąpienie od pewnych czynności i jeszcze tego samego dnia podjął z banku taką kwotę pieniędzy, to pani prokurator na podstawie tylko moich słów też by była oskarżona, czy też sprawy by nie było? Ludzie, którzy kradli prąd pomawiają kontrolerów i jest to zemsta za wykrycie nielegalnych przyłączy. Obaj panowie są niewinni i zwracam się do sądu o bardzo poważne przemyślenie przedstawionych argumentów.

 

Reklama

Sędzia Jan Kapelka po wysłuchaniu obu stron ogłosił tygodniową przerwę, by zastanowić się nad ostatecznym wyrokiem. Werdykt został ogłoszony w środę, 20 lutego. Sędzia uznał, że obaj kontrolerzy popełnili przestępstwa łapownictwa i poświadczania nieprawdy w dokumentach. Pierwszy z nich 54-letni mężczyzna usłyszał wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz grzywnę 8 tys. zł. Drugi elektryk karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, grzywnę 5 tys. zł. Obaj panowie mają solidarnie wpłacić na rzecz skarbu państwa 7 tys. zł - przyjęta łapówka. Obaj mają też 3-letni zakaz pełnienia funkcji kontrolera poboru energii elektrycznej. Wyrok jest nieprawomocny obrońca zapowiedział apelację w tej sprawie.

Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama