W siemiatyckim sądzie zakończył się proces dwóch elektryków. Otóż obaj panowie byli kontrolerami legalności poboru energii elektrycznej i działali na zlecenie Polskiej Grupy Energetycznej Dystrybucja SA Oddział Białystok. Według prokuratury żądali i przyjęli dużą „łapówkę” od mieszkańców powiatu siemiatyckiego za zatajenie nielegalnego przyłącza elektrycznego.
W 2011 roku wytypowano do kontroli jedno z gospodarstw w Siemiatyczach. Na miejsce zostali skierowani kontrolerzy. Faktycznie okazało się, że jest nielegalnie pobierana energia elektryczna na szkodę białostockiej spółki. Elektrycy zaproponowali starszej kobiecie, że mogą nie wykazać w dokumentacji „lewego” podłączenia i nie informować o całej sprawie policji, jeżeli da im łapówkę. Starsza pani chcąc uniknąć nieprzyjemności przekazała kontrolerom 7 tys. zł, które pożyczyła od rodziny. Ci zaś w dokumentacji napisali, że wszystko było sprawne. Później rodzina sprawdziła, że kontrolerzy nie mają prawa tak postępować. Po kilku miesiącach sprawa została zgłoszona na policję.
Ci sami kontrolerzy w kwietniu 2012 roku pojawili się w gospodarstwie w miejscowości Kąty. Na miejscu w gospodarstwie zostali kobietę, która udostępniła pomieszczenia do kontroli. W budynku gospodarczym wykryto nielegalne podłączenie do sieci energetycznej. Tym razem kontrolerzy podbili stawkę i zażądali od kobiety 10 tys. zł „łapówki” za sfałszowanie dokumentacji z przeglądu. Zdenerwowana całą sytuacją kobieta zadzwoniła po męża. Mężczyzna nie przystał na propozycję i wezwał patrol policji.
Przed obliczem Temidy
Sprawą zajmowali się siemiatyccy policjanci z wydziału kryminalnego oraz miejscowy prokurator. Pod koniec ubiegłego roku do sądu trafił akt oskarżenia i rozpoczął się proces. Obaj elektrycy nie przyznawali się do zarzucanych im czynów. Sprawa miała charakter poszlakowy i w większości opierała się na zeznaniach świadków, którzy podtrzymywali wersję zdarzeń przekazaną policjantom. Na koniec rozprawy prokurator i obrońca wygłosili obszerne mowy końcowe.
- Mając na uwadze obszerne zeznania świadków należy uznać, że obaj panowie popełnili przestępstwa. Nie udokumentowali w Siemiatyczach nielegalnego przyłącza energetycznego w zamian za przyjęcie łapówki. Wykorzystali fakt, że jest to gospodarstwo należące do starszych osób - mówiła między innymi prokurator Magdalena Szepietowska. - Tak samo chcieli postąpić w Kątach żądając łapówki, ale mężczyzna odmówił i powiadomił organa ścigania. Obaj elektrycy mieli motyw, by popełnić przestępstwo i żądać pieniędzy bowiem na tym terenie w porównaniu do innych części Polski niewiele osób kradnie prąd. A przecież kontrolerzy mieli płacone od zakładu energetycznego znacznie mniej pieniędzy za wykrycie nielegalnego przyłącza niż łapówka. Był to więc dla nich intratny interes. Żądam więc przykładnej kary dla obu oskarżonych.
- Wnoszę o całkowite uniewinnienie moich klientów. Po pierwsze jako kontrolerzy nie są w rozumieniu prawa funkcjonariuszami publicznymi, a zarzut prokuratury między innymi tego paragrafu dotyczy - mówił mecenas Łukasz Sawicki. - Rodzi się pytanie dlaczego mieszkanka Siemiatycz aż pół roku czekała na zawiadomienie policji o przestępstwie? Dlaczego składała zeznania w domu, a nie jak każdy z nas na komisariacie? Można odnieść wrażenie, że jest to sprawa jakby na siłę stworzona-wykreowana przez policje i prokuraturę. Mieszkanka Siemiatycz dziwnym trafem spadła dla policji jak gwiazdka z nieba, gdy okazało się, że ktoś zawiadomił z Kątów o niby próbie, a nie przyjęciu łapówki. Uważam, że gdyby nie sprawa w Kątach to całej sprawy dla policji i prokuratury by nie było. Proces jest poszlakowy i brakuje konkretnych dowodów przemawiających, że doszło do popełnienia przestępstw. Powiedzieć można wszystko i oskarżyć ludzi, ale trzeba to wykazać dowodowo, a nie opierać się tylko na słowach ludzi, którzy kradli prąd. Wszak jak dziś poszedłbym na policję i zeznał, że pani prokurator zażądała 10 tys. zł za odstąpienie od pewnych czynności i jeszcze tego samego dnia podjął z banku taką kwotę pieniędzy, to pani prokurator na podstawie tylko moich słów też by była oskarżona, czy też sprawy by nie było? Ludzie, którzy kradli prąd pomawiają kontrolerów i jest to zemsta za wykrycie nielegalnych przyłączy. Obaj panowie są niewinni i zwracam się do sądu o bardzo poważne przemyślenie przedstawionych argumentów.
Sędzia Jan Kapelka po wysłuchaniu obu stron ogłosił tygodniową przerwę, by zastanowić się nad ostatecznym wyrokiem. Werdykt został ogłoszony w środę, 20 lutego. Sędzia uznał, że obaj kontrolerzy popełnili przestępstwa łapownictwa i poświadczania nieprawdy w dokumentach. Pierwszy z nich 54-letni mężczyzna usłyszał wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz grzywnę 8 tys. zł. Drugi elektryk karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, grzywnę 5 tys. zł. Obaj panowie mają solidarnie wpłacić na rzecz skarbu państwa 7 tys. zł - przyjęta łapówka. Obaj mają też 3-letni zakaz pełnienia funkcji kontrolera poboru energii elektrycznej. Wyrok jest nieprawomocny obrońca zapowiedział apelację w tej sprawie.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze