Reklama

Sarnaki - Zamaskowani strażacy wtargnęli do urzędu

06/04/2012 22:44
Znowu zawrzało w Sarnakach na linii ochotnicza straż pożarna – wójt. Tym razem – z jednej strony – było przerażająco, z drugiej – zabawnie.

          Historia tych relacji rozpoczęła się po wyborach, kiedy wójtem został Andrzej Lipka. Strażacy nie zgadzają się z wójtem w wielu jego decyzjach, stąd czasami wychodzą nerwowe sytuacje. Taką ostatnią była akcja nazwana przez ochotników z Sarnak „Syrena”. Otóż wzięli oni starą ręczną syrenę z remizy, ubrali się w nomeksy (strażackie kurtki), zajechali pod urząd i zanieśli syrenę do gabinetu wójta. By sytuacji dodać smaczku byli w kominiarkach.
          30 marca, podczas ostatniej sesji rady gminy Sarnaki, sprawę tę poruszył wójt Andrzej Lipka. Był tym zbulwersowany, bo szybkie i niespodziewane najście, a przede wszystkim efekt w postaci zamaskowanych twarzy, mógł kogoś przerazić.

          - Było ich pięciu. Wtargnęli do urzędu niosąc syrenę zdemontowaną wcześniej z dachu remizy. Wnieśli ją do mojego gabinetu i zostawili. Zostawili zabłocone schody, korytarz, wykładzinę. Taka sytuacja nie może się zdarzyć. Nie mogą wchodzić do urzędu w kominiarkach. To jest poniżające dla samorządu i - w moim przekonaniu – niosące zagrożenie. Nie wyobrażam sobie, by np. strażacy weszli w kominiarkach do banku. Jeśli nie są w akcji – nie mogą chodzić w kominiarkach. Jestem tym zbulwersowany. Takich zachowań nie można tolerować – mówił wójt.
          4 kwietnia przede wszystkim o tym zdarzeniu oraz o sytuacji OSP, mają rozmawiać w Sarnakach przedstawiciele komendy powiatowej i wojewódzkiej straży pożarnej, prezes zarządu OSP w powiecie, strażacy z Sarnak, wójt, komisja rewizyjna rady gminy.

          Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. OSP Sarnaki
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama