Reklama

Sarnaki - Pluszaki z tradycją

03/05/2012 16:04
Kubuś Puchatek ma swoją siedzibę w Sarnakach. Przy wylocie na Łosice. Tam mieści się firma "Kaiser" produkująca pluszowe maskotki. Właścicielem jest Józef Resiak. To jedyne takie przedsiębiorstwo na naszym terenie. Oprócz pluszaków w rozmiarze XXXL produkuje też maskotki na biegunach i dywanikowe.

          - Jak zaczęła się pana przygoda z pluszakami?
          - Jakieś 20 lat temu - mówi Józef Resiak, właściciel firmy „Kaiser” - kiedy zaczynałem swoją działalność, w Sarnakach istniała filia firmy "Miś siedlecki". Firma zajmowała się produkcją pluszaków na sporą skalę. Pomyślałem sobie - dlaczego by nie spróbować czegoś podobnego? Rynek zbytu "Miś siedlecki" miał spory, więc może i dla mnie znalazłaby się jakaś luka na tym rynku? I zacząłem. Najpierw kupując robiłem te miśki w domu metodą chałupniczą. Jak produkcja się rozrosła i zapotrzebowanie stawało się większe, to zacząłem wynajmować pomieszczenia. A jakieś 12 lat temu zbudowałem swoje budynki, na swojej działce. I tak to trwa chyba ze 20 lat.
          - Jaką początkowo miał pan ofertę?

          - Wyłącznie małe maskotki pluszowe. Dobrze się sprzedawały. Do tego stopnia, że wysyłałem transporty za granicę.
          - Teraz to wyłącznie duże?

          - W pewnym momencie zacząłem produkować duże maskotki, bo zalała nas chińszczyzna, a były to prawie wyłącznie małe pluszaki, do tego tanie. A tak taniego pluszaka, nawet małego, bo po takich cenach sprzedawane są chińskie wyroby, nie sposób wyprodukować z zyskiem.
          - Co konkretnie pan dziś oferuje?

          - Kubusie Puchatki, słonie, lwiątka, miśki na różne okazje - ślub, walentynki, urodziny. Produkuję też żubry maskotki na potrzeby promocji Białowieży. Jestem też w stanie wyprodukować maskotkę na specjalne zamówienia, według własnego projektu. Dziś rynek maskotek jest dosyć mocno nasycony, więc i taką ewentualność trzeba spełniać, by jakoś istnieć.
          - Gdzie można kupić pana produkty?

          - Najłatwiej i najszybciej przez mój własny sklep internetowy. Wystarczy kliknąć na maskotkę i czekać na dostawę. Jak nie mam takiej, to tego samego dnia mogę zrobić i wysłać. Żaden problem. A jak ktoś zamówi większą ilość, to 2-3 dni i wysyłam. Mijają te czasy, kiedy dużym samochodem woziło się pluszaki po Polsce. Jakąś część zabierają ode mnie hurtownicy zabawek, ale i oni ostatnio raczej skłaniają się do zamówień przez internet lub telefonicznych. Wtedy wysyłam moje wyroby przez kuriera. Tak więc moje maskotki można kupić w sklepach w wielu zakątkach Polski, również w Anglii. Ostatnio miałem sporo zamówień do sklepów w Anglii przez internet.
          - Jak się produkuje misia pluszowego?

          - Nie jest to skomplikowane, ale wymaga trochę pracy i potrzebne są maszyny: do krojenia, do wypychania, do szycia. Po wycięciu odpowiedniego wzoru częściowo zszywamy pluszaka, potem wypychamy granulatem gąbki. Na koniec kompletnie zszywamy i czyścimy. Surowce kupuję głównie w Łodzi.
          - Jaka jest wielkość produkcji?

          - Kiedyś produkowałem dużo, by zapełnić magazyn. Teraz nie robię dużych zapasów, by nie zalegały w magazynie. Porównując koszty produkcji maskotek i prowadzenia prywatnej firmy przed laty i obecnie - bardzo one wzrosły. Paliwo, samochody, podatki, ZUS, pracownicy. Idzie na to masa pieniędzy.
          - Co jest najtrudniejszego w prowadzeniu prywatnej firmy w tej branży?

          - Siedzę w tym od 20 lat, więc poznałem tę branże z każdej strony. Najbardziej doskwierające są właśnie te ciągle wzrastające koszty.
          - Jeśli miałby pan zaczynać jeszcze raz, to w tej samej branży?

          - Chyba tak. Jakoś przypadły mi do gusty te misie. Nie mam do nich urazy, ale jakbym musiał odpowiedzieć na pytanie czy mam swoją ulubioną maskotkę, to trudno byłoby mi zdecydować się na którąś.
          - Plany?

          - Ostatnio produkuję też wyroby z drewna - skrzynie, schowki na buty, półki itp. Na to też jest zapotrzebowanie. Takie skrzynie można przeznaczyć nawet na przechowywanie dużego misia.

          Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama