Reklama

Sarnaki - Śmieci nad Bugiem znikną?

13/04/2012 16:23
Nowa ustawa śmieciowa obowiązująca od stycznia tego roku i mająca być wdrożoną do połowy 2013 r. ma szczególne znacznie w gminie Sarnaki. Nad Bugiem znajduje się mnóstwo domków letniskowych, a wśród mieszkańców gminy utarło się powiedzenie, że sporą część śmieci przywożą ze sobą i zostawiają turyści.

          Zostawiają nie tylko w miejscach wyznaczonych, ale i w lasach. Poza tym nie wszyscy mieszkańcy mają podpisane umowy na odbiór odpadów. Czy to zmieni się? Czy wszyscy będą płacić? Na takie pytania podczas sesji rady, 30 marca, odpowiadał Andrzej Daniluk, Dyrektor Departamentu Środowiska Urzędu Marszałkowskiego w Warszawie.
          - Wysypiska śmieci były one budowane bez żadnych zabezpieczeń. Do dołu wrzucano śmieci, co stanowiło zagrożenie dla środowiska, bo ulatniają się gazy, zachodzi fermentacja, następuje przesiąkanie różnych czynników do wód gruntowych. Nowa ustawa zakłada likwidację lub przynajmniej częściowe wyeliminowanie przyczyn obecnego stanu i zakłada, że będziemy tych śmieci produkowali mniej. Będzie więc powrót w najbliższych latach do opakowań wielorazowego użytku - przede wszystkim szklanych. Poza tym chodzi też o to, żeby z odpadów dało się jak najwięcej odzyskać i przetworzyć. Po pierwsze odpady będą musiały być składowane jak najbliżej miejsca ich wytwarzania. Dla państwa gminy takim miejscem będzie Związek Komunalny "Nieskażone Środowisko" w Łosicach. Obecnie zakład nie spełnia wszystkich wymogów, ale ma czas na dostosowanie się. Co jeszcze jest ważne? Otóż właścicielem odpadów będzie gmina, nie mieszkaniec. Teraz przeważnie każdy z państwa ma podpisaną umowę na odbiór 120-litrowego pojemnika raz na miesiąc, a płaci raz na kwartał. Jednak w przeliczeniu ilości odpadów na jednego mieszkańca w województwie mazowieckim wychodzi na rok dużo więcej. Gdzie lądują pozostałe śmieci? Głównie w lasach, bo mieszkańcy nie chcą płacić za więcej produkowanych przez siebie śmieci. Zatem przy naliczaniu opłat samorząd będzie mógł wziąć pod uwagę trzy warianty. Najlepsze dla gmin wiejskich, to naliczanie na głowę, czyli od liczby osób w domu. Czy w tym przypadku będzie to pięć worków śmieci z domu, czy jeden - i tak zapłaci się tyle samo. Drugi wariant naliczanie od powierzchni gospodarstwa, trzeci od ilości zużytej wody. Na pewno nie jest to ustawa doskonała, ale przewiduje dużą poprawę w środowisku - wyjaśniał dyrektor Daniluk.
          Ile konkretnie wyniesie stawka na głowę? - to pierwsze pytanie z sali.
          - Na dziś trudno to określić. Rynek ustali te ceny. Samorząd będzie musiał ogłosić przetarg na odbiór albo na odbiór i jednocześnie zagospodarowanie odpadów. Może będzie to nieco więcej, niż obecnie za odbiór jednego pojemnika, może więcej. Poza nową stawką prawdopodobnie państwo nawet nie zauważycie zmian, że to już funkcjonuje, bo macie duży przywilej na starcie - jesteście już w związku komunalnym.
          A turyści? Niektórzy nie tylko zostawiają wyprodukowane śmieci, ale również przywożą je celowo ze sobą, by tu zostawić, bo za darmo - to kolejne wątpliwości radnych.
          - Turyści też będą musieli włączyć się w regulamin utrzymywania czystości i porządku w gminie. Ale pewno turyście nie będzie opłacało się przywozić śmieci nad Bug. Zostawi je u siebie, bo będzie płacił tyle samo za jeden kontener, jak i kilka. Zostawi je u siebie w ramach stałej stawki.
          Radny Kościan: - Przykładowo gmina ogłosi przetarg na odbiór odpadów na milion zł, a według wykonawcy trzeba będzie 1,2 mln zł. Kto pokryje różnicę? I co będzie, jak ktoś nie  będzie płacił za odbiór śmieci?
          - To będzie ryzyko przedsiębiorcy. Gmina nie będzie nic rekompensować. A z odbiorem śmieci będzie tak samo, jak z umowami za pobór wody. Jak ktoś nie będzie płacił, to jedynym rozwiązaniem stanie się egzekucja prawna.
          Padło też pytanie, czy będzie można stosować system mieszany naliczania opłat - np. gdzieś na głowę, a w innym miejscu na powierzchnię?
          - Owszem, np. nad Bugiem będzie można porobić sektory. Ustawa nie zabrania tego. Ale nie polecam tego, bo ludzie zaczną psioczyć, że ten płaci mniej, a ten więcej, a produkuje tyle samo i będą za to obarczać gminę - tłumaczył dyrektor Daniluk.
          Sołtysi z kolei zapytali o zużyty sprzęt elektryczny.
          - Koniec ze zmartwieniami co zrobić ze starą pralką, rozpadającą się szafą, przeterminowanymi lekami albo zużytymi bateriami. Gmina będzie organizować zbiórki i wskazywać mieszkańcom punkty odbioru takich odpadów.

          Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Glos Siemiatycz, fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama