18 marca, w Mierzwicach nad Bugiem, wędkarze z PZW Sarnaki obchodzili coroczne święto „Dzień Wędkarza”. Oprócz zapalonych miłośników moczenia kija przybyli członkowie rodzin. Przed konsumpcją grillowanych potraw, w tym nadziewanych, pysznych ziemniaków, prezes koła Józef Krupkowski zorganizował zawody w wędkarstwie rzutowym do celu. Niektórzy z biorących udział potrafili trafiać „w dziesiątkę”.
Jednym z zawodników był Wiesław Popławski z Białej Podlaskiej. Jak powiedział wędkuje od 1976 roku: - Czyli od 18 roku życia. Jestem także myśliwym. Moją największą zdobyczą był 10-kilogramowy karp. Bogdan Tkaczuk z kolei chodzi na ryby od 1984 roku. - To nieuleczalna choroba – mówi z uśmiechem – rodzina z tym się pogodziła. Choć z początku żona nie tolerowała przynęt w lodówce. Żywe robaki jej przeszkadzały. Ale dzięki temu często na stole była świeża ryba. W tym sandacz o wadze 6,25 kg. Z reguły nad wodę chodzę przynajmniej raz w tygodniu. - Fakt, z początku było ciężko – potwierdza słowa męża żona Beata – ale już przyzwyczaiłam się. W lodówce na przynęty jest specjalna szuflada. Woda w Bugu wygląda na mętną. Wręcz brudną. - Tylko tak wygląda. Naprawdę jest chemicznie czysta. Narew przy Bugu wysiada. Stąd ryba jest bardzo smaczna – twierdzi inny z wędkarzy Waldemar Kondziora. Spotkanie nad rzeką odbyło w przeddzień imienin Józefa. Wędkarze twierdzą, że św. Józef jest ich patronem. Zatem połamania kija.
Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP
Komentarze