Siemiatycki sąd podczas dwóch posiedzeń rozpatrywał tzw. „aferę śmieciową”, w której oskarżonymi o różne przestępstwa są: prezes siemiatyckiej miejskiej spółki Przedsiębiorstwo Komunalne, główna księgowa tej spółki, 2 pracowników PK oraz pracownik Urzędu Miasta i Gminy w Drohiczynie. Do oddzielnego postępowania została wyłączona sprawa wobec jednego z pracowników PK.
Prokuratura Rejonowa w Białymstoku prezesowi spółki PK zarzuca popełnienie dwóch przestępstw. Otóż z racji pełnienia funkcji prezesa spółki polecił kierownikowi zakładu oczyszczania i transportu sporządzenie (na podstawie umowy zawartej z gminą Mielnik) kart i zestawienia przekazania odpadów na wysypisko w Mielniku, podczas gdy w wykazanych terminach faktycznie nie było przekazania śmieci na składowisko w Mielniku. Drugi zarzut dotyczy faktu, że na oryginale faktury opiewającej na ponad 60 tysięcy złotych, swoim podpisem poświadczył nieprawdę i spowodował niesłuszną wypłatę pieniędzy z budżetu spółki na konto gminy Mielnik. Natomiast głównej księgowej zarzuca sie, że na oryginale faktury za składowanie odpadów na wysypisku w Mielniku poświadczyła nieprawdę, zatwierdzając ją do wypłaty. Osoby nie przyznają się do popełnienia zarzucanych im czynów. Pracownikowi Urzędu Miasta i Gminy w Drohiczynie, który czasowo w ramach umowy zlecenia pełnił funkcję kierownika wysypiska w Mielniku, prokuratura zarzuca poświadczanie nieprawdy. Podobnie wobec 3 innych pracowników PK
Wyjaśnienia i wnioski Podczas poniedziałkowego posiedzenia oskarżeni składali przed sądem między innymi wyjaśnienia w tej sprawie. Dwie pracownice PK przyznały się do zarzucanych im czynów. Zwróciły się do sądu o warunkowe umorzenie postępowania karnego. Sąd podjął decyzję o rozpatrzeniu wniosku na kolejnych posiedzeniach. Urzędnik z Drohiczyna, który pełnił czasowo funkcję kierownika wysypiska w Mielniku, również przyznaje się do zarzucanych czynów (jednak jak mówił dokumenty podpisywał nieświadomie) i zwrócił się do sędziego o warunkowe umorzenie postępowania karnego. Chciałby w ramach zadośćuczynienia wpłacić grzywnę na rzecz wskazanej przez sąd instytucji.
Świadkowie mówią W środę, podczas drugiego posiedzenia w sądzie zeznawali jako świadkowie pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej w Mielniku oraz pracownicy siemiatyckiej spółki PK. Mówili, że nic nie wiedzieli o tym, że wysypisko przez kilka miesięcy w 2009 roku w Siemiatyczach było formalnie zamknięte. Również nie pytali dlaczego później zgromadzone śmieci mają przewozić do Mielnika. Jako świadek był wezwany sekretarz Gminy Mielnik Piotr Wysocki. Tłumaczył, że nic nie wiedział o umowie zawartej na przyjmowanie śmieci na wysypisko w Mielniku. Mówił: „o sprawie dowiedziałem się jak policja biegała już po urzędzie”. Zeznawała też Larysa Kierkowicz, skarbnik gminy Mielnik. Tłumaczyła, że fakturę dla PK wystawił jeden z odpowiedzialnych pracowników urzędu gminy. Faktura została wystawiona na podstawie umowy zawartej pomiędzy gminą i spółką PK. Dyrektor ZGK w Mielniku Ewa Samojluk mówiła, że nie wiedziała o zawartej umowie. Nie sprawdzała, czy faktycznie śmieci przyjeżdżały z Siemiatycz, gdyż nie jest to wysypisko podległe ZGK. Zeznała, że w 2009 roku ktoś z urzędu gminy tylko zadzwonił, że pracownik ZGK będzie musiał częściej otwierać i zamykać bramę wjazdową na wysypisko.
Wójt się rozpłakał Ostatnim zeznającym świadkiem tego dnia był Eugeniusz Wichowski, wójt gminy Mielnik. Mówił, że już w 2008 roku rozmawiał z prezesem PK o dostarczaniu śmieci na wysypisko w Mielniku. Osobiście zezwolił na ich przywóz od stycznia 2009. Jak twierdził zrobił to ze względu na solidarną pomoc dla samorządu Siemiatycz. Jednak dokładne szczegóły zawarcia umowy powierzył opracować dla swojego zastępcy Tomasza Gorochowicza, odpowiedzialnego w gminie za gospodarkę nieczystościami. Podczas przesłuchania wójt wielokrotnie ostro narzekał na traktowanie jego i pracowników urzędu przez siemiatyckich policjantów. Przeszukanie nazwał najazdem policji na urząd gminy. Na koniec zeznań wójt Wichowski przed sędzią Dariuszem Śnieżką rozpłakał się mówiąc: „Wysoki sądzie, zostając wójtem prywatę pozostawia się za drzwiami urzędu”. Kolejny termin rozprawy sędzia Dariusz Śnieżko wyznaczył na 2 sierpnia. Jest jednak przynajmniej jeden dodatkowy ciekawy wątek w tej sprawie. Jak się okazuje umowa pomiędzy Urzędem Gminy Mielnik i miejską spółką PK Siemiatycze na odbiór i składowanie śmieci na wysypisku w Mielniku została zawarta z dniem 2 stycznia 2009 roku. Natomiast specjalistyczna ekspertyza kryminalistyczna stwierdza, że projekt tejże umowy na dysku twardym komputera w Urzędzie Gminy Mielnik powstał 3 miesiące później w marcu 2009. Prokuratura podejrzewa, że prawdopodobnie mogło dojść do antydatowania dokumentów. Jednak na dziś nikt z urzędu do tego się nie przyznaje.
Komentarze