Reklama

Redakcyjna poczta: 5-latek w siemiatyckim szpitalu

. Na placu zabaw dziecko 5-letnie upada, ma spuchniętą rękę w okolicach łokcia, płacze i skarży się na ból. Jedziemy na izbę przyjęć do Siemiatycz. Tu jesteśmy poinformowani, że nie ma chirurga dziecięcego, prześwietlenia nie wykonają i musimy jechać sami do Siedlec lub Białegostoku. Nie dostaliśmy żadnego skierowania.

     Jest sobota, godz. 19.00, wybieramy Siedlce, bo bliżej. Czekając w Siedlcach na SOR (szpitalny oddział ratunkowy) na prześwietlenie i diagnozę ręki dziecka, dowiadujemy się od personelu medycznego o podstawowych prawach pacjenta:

     1. Szpital siemiatycki nie może odsyłać pacjenta „na gębę”, bez skierowania, do innego szpitala, położonego 50 km lub 100 km dalej.

     2. Izba przyjęć w Siemiatyczach musi zarejestrować pacjenta do swego systemu.

     3. Szpital w Siemiatyczach powinien był wykonać prześwietlenie RTG.

Reklama

     4. Szpital w Siemiatyczach powinien był wystawić skierowanie.

     5. Następnym razem dzwońcie, niech przyjeżdża karetka. Sami nie zawoźcie dziecka do szpitala.

     W Siedlcach informują nas też o konsekwencjach takich działań. Konsekwencjach dla nas jako rodziców. Co w przypadku gdy dziecko upadnie na placu zabaw i ma uraz głowy lub skarży się na ból brzucha?! Czy Siemiatycze też odeślą pacjenta „na gębę” do innego szpitala położonego 50 km lub 100 km dalej? Co gdy w czasie jazdy do innego szpitala dziecko w naszym aucie np. złamanym żebrem przebije płuco?

Reklama

     O godzinie 1.00 w nocy, z połamaną ręka w gipsie, jesteśmy z powrotem w Siemiatyczach. W poniedziałek rano rejestrujemy się do chirurga w siemiatyckim szpitalu. Chirurg przyjmuje nas w piątek. Wysyła na prześwietlenie RTG. Po prześwietleniu znowu wchodzimy do gabinetu chirurga i dowiadujemy się, że… nas nie przyjmie i pyta, kto nas w ogóle zarejestrował i skierował do niego?

     Po co więc rejestracja nas w ogóle rejestruje? Po co chirurg nas przyjmuje? Po co chirurg wysyła na prześwietlenie?

Reklama

     Rozmawiamy z innymi rodzicami, wielu z nich ma podobną historię odesłania z siemiatyckiego szpitala „na gębę” do Białegostoku ich dzieci.

     Nie mam pretensji do chirurga, który zapewne wielu setkom połamanych ludzi pomógł; a dyrektor siemiatyckiego szpitala za swe działania jest na pewno cenionym człowiekiem i odpowiednią osobą na swoim stanowisku.

     Tyle, że tam, na parterze siemiatyckiego szpitala, coś wyraźnie jest słabo zorganizowane i potrzebne są głębsze zmiany. I jasne czytelne zasady dla pacjentów. Tym bardziej, że dzieci mają teraz wakacje - więc i urazów będzie więcej.

Reklama

     Niech pan dyrektor zjawi się z 2-3 razy dziennie na parterze i spojrzy gospodarskim okiem, jak to wygląda i co można zmienić.

       Marcin Korniluk

     PS. Przed gabinetem chirurga stoi krzesło bez siedziska i oparcia. Same nogi. Nikt nie usiądzie, a wkurza strasznie.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-07-16 21:12:12

    Prawda o każdym szpitalu jest taka sama jak się nie postawisz to każdy będzie Cię zbywal. Gdyby nie to ze wywalczyłam ostrymi słowami badanie dziecka i przyjęcie do szpitala mój syn byłby głuchy na jedno ucho. Sytuacja miala miejsce w bialostockim szpitalu. Drodzy rodzice walczcie o swoje dzieci w takich sytuacjach i stawitajcie na swoim. Nie dajcie się odsyłac z kwitkiem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-07-16 21:26:56

    Bywając na siedleckim SOR bardzo często słyszy się o rodzicach z dziećmi odesłanych z kwitkiem z siemiatyckiego szpitala.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-07-16 21:31:43

    Szpital siemiatycki i wszystkie poradnie do natychmiastowej likwidacji .To co się dzieje na oddziałach to skandal !!!!! Całkowity brak empatii !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama