Reklama

Przygoda z pekaesem

12/04/2016 22:49

Nasi Czytelnicy mieli z problem z wyjazdem po świętach. Pierwszy sygnał dotyczył kursu Siemiatycze Białystok, planowy wyjazd z dworca w Siemiatyczach 12.25.

- Autobus przyjechał oczywiście na styk, równo 12.25, co skutkowało 17-minutowym opóźnieniem - opowiada nasza Czytelniczka. - A zdjęcia są przykładem tego, jak PKS Siemiatycze traktuje podróżnych. Nie jest to pierwsza tego typu sytuacja, że ludzi traktuje się jakby przewoziło się towar najniższej klasy, chociaż nawet taki towar wymaga odpowiednich warunków. Autobus nie dość, że w opłakanym stanie, to na dodatek jeszcze nie ma nawet funkcji bagażnika. Czy naprawdę pracownicy PKS Siemiatycze nie mają wyobraźni? Jest po świętach, uczniowie i studenci wracają do szkół czy uczelni, każdy jedzie z bagażami i nie dość, że autobus jest upchany po brzegi, to jeszcze miejsce w autobusie zajmują bagaże. Dlaczego nie można podstawić normalnego środka transportu? Czy naprawdę pieniądze z biletów są aż tak słabym zyskiem, że w trasę wysyłane są transportowe trupy?

Reklama

Ci, którym nie udało się dostać do autobusu o 12.25 czekali na następny. Ale tu wynikł kolejny problem:

- Autobus o 14.35 do Białegostoku nie zabierał pasażerów. Kierowca powiedział, że jedzie z Rzeszowa, że nie ma miejsc i że nikogo nie bierze. I że trzeba było sobie wcześniej jechać. A na przystanku stało kilkanaście osób. Ja rozumiem, że autobus nie jest z gumy, że kierowca ponosi odpowiedzialność za przeładowany autobus, ale takie odpowiadanie kierowcy chyba nie jest na miejscu. No i to był autobus białostockiego PKS-u, ale odjeżdżał z naszego dworca. Czy nie można było podstawić drugiego autobusu, już siemiatyckiego PKS-u, skoro widzieli, że tyle ludzi czeka, że jak to po świętach może być wielu pasażerów?

Reklama

- Nie mogę odpowiadać za to, co robi inny PKS - odpowiada Eugeniusz Radziszewski, zastępca kierownika przewozów. - Nawet jak z naszego dworca zabiera (lub nie) pasażerów. Nie mogę też dowolnie podstawić do jego kursu swego autobusu. Nie można, ot tak sobie, wyjechać w trasę, bo jest grupa pasażerów i teoretycznie byłby pełen autobus. Za to grożą kary. Zatrzymanie się na przystanku nie tym co trzeba czy w miejscu, gdzie nie ma przystanku kosztuje ok. 3,5 tys. złotych. Owszem, kiedy wyjeżdża nasz autobus, naszego PKS-u i spodziewamy się wielu pasażerów, czy tak jak teraz wiemy, że poprzedni autobus ich nie zabrał podstawiamy na jeden kurs drugi wóz. Nawet trzeci, jeśli wyniknie taka potrzeba. Na pewno swoich pasażerów nie zostawimy na przystanku.

Jak dowiedzieliśmy się od naszych Czytelników, o 16.15 do Białegostoku odjechały dwa pełne autobusy. Pytanie czy zabrały pasażerów w Dziadkowicach, Boćkach, Bielsku itd.

Reklama

Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. czytelnik

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama