Emocje II tury wyborów przed nami. W niedzielę ponownie udamy się lokali wyborczych, by wybrać nowego burmistrza. W drugiej turze zmierzą się Krzysztof Andruszkiewicz i Piotr Siniakowicz. Obu kandydatom zadaliśmy kilka pytań dotyczących miejskich spraw i trwającej kampanii wyborczej.
- Czy pana zdaniem funkcja zastępcy burmistrza jest potrzebna w tak małym mieście jak Siemiatycze, a jeśli tak, to kto nim będzie, gdy pan wygra wybory? Krzysztof Andruszkiewicz: - Ustawa o samorządzie gminnym mówi wyraźnie, iż burmistrz lub wójt powinien powołać swojego zastępcę. W mniejszych gminach bardzo częstą praktyką jest to, iż wójtowie na sekretarza gminy cedują część swoich obowiązków. Ze względu na miejski charakter Siemiatycz oraz liczbę podległych burmistrzowi jednostek samorządowych, stanowisko wiceburmistrza powinno być obsadzone. Jeśli wyborcy zdecydują, że ja będę zarządzać miastem, na swojego zastępcę powołam osobę kompetentną i niezaangażowaną politycznie. Będzie to osoba, która będzie posiadała stosowną wiedzę, doświadczenie oraz umiejętności menadżerskie w zarządzaniu samorządem i pozyskiwaniu środków zewnętrznych. Nie wykluczam w tej sprawie konsultacji z nową radą miasta. Zgodnie z moją publiczną deklaracją w tej sprawie złożoną podczas debaty wyborczej w synagodze (nowa rada - nowy burmistrz - nowy zastępca burmistrza), moim zastępcą na pewno nie będą dotychczasowi włodarze Siemiatycz, czyli Stanisław Fleks i Zbigniew Radomski. Sądzę, iż to ostatnie stwierdzenie w sposób oczywisty rozwiewa wszelkie plotki w tej sprawie. Piotr Siniakowicz: - Funkcja zastępcy burmistrza jest potrzebna, gdyż w Siemiatyczach mieszka około 15 tysięcy osób. To sporo, dlatego nie wyobrażam sobie funkcjonowanie urzędu miasta bez zastępcy burmistrza. Jeśli wygram wybory, zamierzam przeprowadzić rozmowy z kilkoma kandydatami. Na pewno będę szukał osoby z doświadczeniem w pracy w samorządzie. Ale dziś nie chcę podawać jej nazwiska, bo go nie znam. Co do spekulacji to uważam, że mało prawdopodobne jest, że moim zastępcą zostanie przewodniczący siemiatyckiej PO Mikołaj Mantur, ponieważ wiem, że będzie on pracował w innym samorządzie niż siemiatycki. - Czy jednostki powiązane z urzędem miasta zostaną poddane pewnej weryfikacji i nastąpią zmiany personalne i organizacyjne? Krzysztof Andruszkiewicz: - Nowy burmistrz wraz z nową radą miasta będzie musiał dokładnie przyjrzeć się całej zastałej sytuacji we wszystkich podległych mu jednostkach. Konieczne będzie przeprowadzenie dokładnej analizy i wprowadzenie zmian organizacyjnych, które w odczuwalny dla mieszkańców sposób poprawią na lepsze funkcjonowanie tych jednostek. Jeśli chodzi o spółki komunalne, w związku z mającymi miejsce licznymi doniesieniami medialnymi i obiegowymi opiniami, konieczne będzie przeprowadzenie profesjonalnych kontroli. To niezależni eksperci muszą przeprowadzić szczegółowe audyty. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co dokładnie działo się przez co najmniej ostatnie 4 lata w spółkach PK i ZMK. Piotr Siniakowicz: - Często spotykam się z sugestiami, że jako burmistrz będę zwalniał pracowników z instytucji samorządowych. Chcę zdementować tę plotkę - to nieprawda. Szkół również nie będę zamykał. Wręcz odwrotnie. Oczywiście, zmiany są potrzebne, ale nie chodzi o zwalnianie ludzi, tylko o skuteczne i efektywne zarządzanie spółkami i placówkami miejskimi. Na pewno będę chciał bliżej przyjrzeć się dwóm jednostkom organizacyjnym, co do których mam największe wątpliwości w kwestii zarządzania. Ale nie chcę dziś zdradzać szczegółów. Poczekajmy do ogłoszenia wyniku wyborów. - Czy po wyborach zamierza Pan odwołać ze stanowisk prezesów spółek komunalnych ZMK i PK? Krzysztof Andruszkiewicz: - Wykonanie zewnętrznych audytów i kontroli będzie nieuniknione. To od ich wyników zależeć będą podejmowane decyzje. Bardzo ważne w tej sprawie będzie stanowisko nowej rady miasta. Najprawdopodobniej takie zmiany personalne będą konieczne do przeprowadzenia. Dotyczyć to będzie również zmiany składów rad nadzorczych. Piotr Siniakowicz: - Jak już mówiłem, przede wszystkim zamierzam dokonać szczegółowej oceny funkcjonowania tych spółek, ich kondycji finansowej oraz sposobu realizowania potrzeb. Nie wykluczam, że w przypadku negatywnej oceny zmiany będą konieczne. - Blisko 40 % pieniędzy z budżetu miasta przeznaczane jest na oświatę. Czy jakieś zmiany zaproponuje Pan w celu ograniczenia tych wydatków? Krzysztof Andruszkiewicz: - Większość środków na pokrycie wydatków oświatowych pochodzi z subwencji, które są kierowane do naszego budżetu bezpośrednio ze skarbu państwa. Na pewno i w tej dziedzinie istnieją pewne możliwości wprowadzenia korzystnych zmian, które spowodują obniżenia kosztów ponoszonych przez samo miasto. Chciałabym to osiągnąć poprzez racjonalizację wydatków oraz dokończenie już rozpoczętych termomodernizacji szkół i przedszkoli, które w przyszłości wpłyną na obniżenie kosztów eksploatacyjnych. Trzeba przyjrzeć się też strukturze organizacyjnej placówek oświatowych. Zmiany, które powinny być przeprowadzone nie będą mogły w żaden sposób spowodować obniżenia poziomu kształcenia naszych dzieci i warunków pracy nauczycieli. Oczekuję również większego zaangażowania ze strony samych dyrektorów placówek oświatowych. Piotr Siniakowicz: - Faktycznie, wydatki są duże. Ale to nie jedyny problem. Wiem, że nauczyciele w przedszkolach niepokoją się, iż za moich rządów będą pracować przez dwanaście miesięcy w roku. Tymczasem potrzeby rodziców najmłodszych dzieci i oczekiwania nauczycieli da się spełnić w taki sposób, by wszyscy byli zadowoleni. Przedszkola będą normalnie funkcjonowały, tak jak dotychczas. Natomiast w dwunastym miesiącu otwarte byłoby tylko jedno - tam dziećmi opiekowałyby się nauczycielki zatrudnione na dodatkową umowę o pracę, które dobrowolnie by się na to zgodziły. Uważam też, że musimy zadbać, by jedną lub dwie siemiatyckie szkoły miały do zaoferowania coś więcej oprócz wysokiego poziomu nauczania. Dzięki temu być może będzie możliwe pozyskanie uczniów spoza naszego miasta, co spowoduje zwiększenie subwencji oświatowej, a przez to lepszą sytuacje ekonomiczną szkół i budżetu miasta. - Część mieszkańców II turę wyborów traktuje jako osobistą wojnę „polsko - ruską”. Jaka jest pana opinia w tej kwestii? Krzysztof Andruszkiewicz: - Jak wszyscy dobrze pamiętamy, ostatnia wojna „polsko-ruska” miała w miejsce 1920 roku, kiedy to Polska musiała walczyć o swoją niepodległość. I niech tak już pozostanie. Jestem przeciwny takiemu traktowaniu wyborów samorządowych. Wszyscy bez względu na swoje przekonania i światopogląd żyjemy razem i właśnie razem budujmy naszą małą ojczyznę - Siemiatycze. Mieszkając w tym mieście nie patrzę wrogo na brata lub siostrę wyznania prawosławnego. Przeciwnie od wielu lat moimi kolegami i przyjaciółmi są też osoby prawosławne. Pamiętajmy, że w naszym mieście żyją też wyznawcy innych religii, ateiści, osoby innej narodowości, którym również należy się pełny szacunek i zrozumienie. Przecież Jan Paweł II podczas spotkania ekumenicznego w pobliskim Drohiczynie mówił: „Miłość - otwiera na drugiego człowieka, stając się tym samym podstawą ludzkich relacji. Uzdalnia do przekraczania bariery własnych słabości i uprzedzeń. Oczyszcza pamięć, uczy nowych dróg, otwiera perspektywy prawdziwego pojednania...”. Wierzę w to, że 5 grudnia jeszcze więcej mieszkańców pójdzie do urn i dokona najlepszego wyboru dla dobra Siemiatycz, dla dobra nas wszystkich. Niech wybór nowego burmistrza będzie wyborem, który nas nie podzieli, a połączy we wspólnym działaniu na najbliższe 4 lata. Piotr Siniakowicz: - Rzeczywiście słyszę, że takie głosy się pojawiły. Żyjemy w mieście, w którym żyją wyznawcy dwóch nurtów religijnych. Ja sam jestem katolikiem i co tydzień uczęszczam na mszę do kościoła. Jednak moi rodzice są dwóch różnych wyznań. Właśnie dzięki temu zostałem wychowany w szacunku i tolerancji do religii katolickiej i prawosławnej. Uważam, że powinniśmy razem budować nasze miasto, bez konfliktów i wojny polsko-polskiej (bo tak wolę ją nazywać). Trzeba wreszcie skończyć kłótnie i zająć się pracą dla dobra wspólnego, ponad podziałami. I tym właśnie chcę się zajmować jako burmistrz Siemiatycz. W I turze oddano 60 głosów nieważnych podczas wyborów na burmistrza. Jak głosować, aby głos był ważny? Należy bezwzględnie pamiętać o tym, że na karcie do głosowania stawiamy tylko jeden znak. Jest to krzyżyk w kratce tuż obok nazwiska wybranego przez nas kandydata. W przypadku postawienia więcej niż jednego krzyżyka, głos będzie nieważny. Pamiętajmy też, aby na karcie nie wprowadzać żadnych zmian, skreślać ani dopisywać nazwisk. Wprawdzie dopiski nie spowodują nieważności karty, ale utrudniają sprawne liczenie głosów. Głos będzie nieważny, gdy karta będzie przedarta na pół.
Komentarze