Reklama

Produkcja mleka opłacalna

Jacek Kryński ze Smarklic gm. Drohiczyn, jak wielu rolników w regionie, hoduje krowy. Twierdzi, że aktualnie tylko duże gospodarstwa dają zysk. Zastałem go przy remoncie domu.

       - W czym się pan specjalizuje?

       - Hoduję krowy mleczne, czyli w produkcji mleka.

       - To opłacalny biznes?

       - Obecna cena skupu to trochę powyżej 1,50 za litr. I uważam, że teraz jest to opłacalne dla rolnika. Oczywiście gdyby było więcej, byłoby lepiej. Jeden warunek, pasze trzeba mieć swoje.

       - No tak, ale w sklepie mleko jest o wiele droższe. O ile to można nazwać mlekiem.

       - To trzeba przyjeżdżać na wieś na zakupy. A cena wzrasta chyba dlatego, że każdy musi wziąć swoje pieniądze. Mleczarnia musi przerobić mleko i inni pośrednicy. Jest jak w każdym produkcie żywnościowym, który u rolnika kosztuje połowę tego co w sklepie. Pośrednicy muszą zarobić ile im wychodzi, a my ile się uda.

Reklama

       - Ale chyba są zmiany w jakości produkcji towaru, czyli np. mleka. Kiedyś rolnik wyganiał krowy na łąkę, karmił sianem. Mleko było inne.

       - Powinno tak być, wówczas wszystko było zdrowsze, nie było tyle tej chemii.

       - Na polach króluje obecnie kukurydza.

       - Tak, ale jest i trawa, i zboże. Przy czym dwa pierwsze muszą być na polu, zboże można dokupić.

       - Ile ma pan krów? Ile trzeba mieć hektarów, aby je wyżywić?

       - Mam ponad 50 krów mlecznych, na jednym hektarze żyją 2 sztuki bydła. Ale jeśli jest kiepski rok, suchy, to może nie starczyć.

Reklama

       - Jak więc należy postępować w czasie suszy?

       - To albo się zmniejsza ilość bydła, albo się kupuje paszę.

       - Są przecież rekompensaty suszowe.

       - A to obiecują. W gminie w ubiegłym tygodniu podpisywałem protokół suszowy i mi wyszło 28 procent zniszczonych upraw. Pytałem ilu rolników w gminie załapało się na 30 procent zniszczenia, aby uzyskać rekompensaty. Odpowiedziano, że nieliczni.

       - Jak można wyliczyć, że w wyniku suszy akurat zniszczeniu uległo np. 28 procent. Można oszacować z dokładnością do 1 procenta?

Reklama

       - To nawet rolnicy nie wiedzą dokładnie. Tak w urzędach mają komputer ustawiony odgórnie, że jest ilość strat na takim czy innym zbożu.

       - Dalej nie rozumiem, przecież przychodzi komisja i tak naprawdę to w rzeczywistości 29 czy 30 procent strat to jest to samo.

       - Nie da się tego określić dokładnie. Te małe procenty wychodzą im z liczenia. Ja opisałem od 50 do 70 procent strat.  Mi więcej wstawiono w trawach, bo tutaj więcej było suszy. Tego się nie da dokładnie wyliczyć, chyba że po skoszeniu. Ale liczenie jest przed, a nie po.  

Reklama

        - No właśnie, dalej jakby nie wiadomo skąd te małe procenty. Ale hodowla krów to także pracochłonność. Jakby uwiązanie rolnika do własnego gospodarstwa.

       - Chyba oprócz drobiarzy, także tacy jak ja, hodujący krowy, musimy non stop być w domu. Może zimą krowy da się nakarmić na dwa dni, ale latem to już trzeba codziennie karmić, bo karma może skisnąć. No i wydoić trzeba rano i wieczorem. Tego nie da się odłożyć. Kiedyś były inne gospodarstwa, ktoś miał 3 czy 5 krów i coś tam jeszcze i wystarczyła jedna osoba, aby to obsłużyć. Poza tym w gospodarstwach obecnie jest dużo maszyn, a więc musi być ktoś, kto je umie obsługiwać.

Reklama

        - Może wyjściem jest zatrudnianie pracowników?

       - Są już tacy rolnicy, którzy ich zatrudniają. Jednak tutaj jest duża rotacja, rzadko trafi się dobry pracownik.

       - Czy łatwo jest zmienić w rolnictwie profil produkcji?

       - Zawsze jest to możliwe, tylko na co zmienić? A tak co się robi, to się robi. Na wsi jednak to nie jest proste. Jest duże ryzyko, że coś następnego będzie nieopłacalne. I trzeba tutaj znać nawet najdrobniejsze szczegóły, których nieznajomość mści się w życiu.

Reklama

       - Dlaczego wybrał pan pracę na gospodarstwie rolnym?

       - Bo tak chciałem, już od małego wiedziałem, że będę rolnikiem. Nie żałuję tej decyzji. Obecnie mieszkam tutaj z żoną Teresą, rodzicami i dziećmi. I to jest mój świat, który razem rodzinnie tworzymy.

       Jacek Piotrowski, fot. JP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama