W ubiegłym roku pisaliśmy o nieprawidłowościach przy wywozie śmieci z Siemiatycz do Mielnika i fałszowaniu dokumentacji z tym związanej. Tematem „afery śmieciowej” zainteresowały się później organy ścigania, a finał sprawy miał miejsce w sądzie. W ubiegłym tygodniu ogłoszone zostały wyroki w tej sprawie.
Sędzia Dariusz Śnieżko skazał prezesa PK Janusza M. na karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata oraz grzywnę w wysokości 4.800 zł (prokuratura żądała 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i grzywnę 6 tys. zł). Sędzia uzasadniając swój wyrok powiedział, że prezes Janusz M. był inicjatorem poświadczenia nieprawdy i wydawał różne polecenia w tej sprawie. Dotarliśmy też do pewnych dokumentów, z których wynika, że w grudniu ubiegłego roku Janusz M. z pieniędzy miejskiej spółki PK opłacił swojego adwokata Macieja Gryszkiewicza (nieoficjalnie wiemy, że była to kwota ponad 1,5 tys. zł). Dlaczego burmistrz pełniący funkcję zgromadzenia wspólników - właściciela pozwolił na takie postępowanie? Główna księgowa przedsiębiorstwa komunalnego została uniewinniona. Wobec byłego kierownika wysypiska śmieci w Mielniku sąd zastosował warunkowe umorzenie postępowania karnego na okres próby 2 lat oraz nakazał wpłacić na rzecz fundacji „Ratujmy” 5 tys. zł. Wobec innych osób sędzia również zastosował warunkowe umorzenie postępowania karnego. Wyroki są nieprawomocne, prokuratura oraz adwokaci oskarżonych nie wykluczają złożenia apelacji. Ewentualną apelację będzie rozpatrywał Sąd Okręgowy w Białymstoku.
Komentarze