Reklama

Powstanie Kościuszkowskie w Bielsku i okolicach

30/06/2015 22:38

- Cieszę się, że otworzyłem drzwi, których nikt przede mną nie otworzył – mówił Zbigniew Romaniuk z Brańska, autor książki: „ Śmierć albo życie wolne. Powstanie Kościuszkowskie na ziemi bielskiej”, której promocja odbyła się w I LO im. T. Kościuszki w Bielsku Podlaskim.

- Starałem się nie ukrywać niczego, bowiem nie ma nic gorszego, niż historyk cenzurujący historię - opowiadał historyk. – W czasie powstania na ziemi bielskiej działy się różne rzeczy, bo i ludzie są różni, a ich postawy nie zawsze były czarno-białe – dodał.

Reklama

Powstanie kościuszkowskie na Ziemi Bielskiej było przede wszystkim związane z frontem nad Narwią i Biebrzą, gdzie głównym przeciwnikiem okazali się Prusacy a nie Rosjanie. Po klęsce pod Rajgrodem (10 lipca 1794r.) powstanie na ziemi bielskiej praktycznie zanikło.

Książka jest efektem kwerendy w archiwum w Wilnie, gdzie dzięki operatywności pani Barbary Babulewicz udało się w krótkim czasie uzyskać wszystkie zezwolenia.

- W książce wykorzystałem prawie 70 proc. zebranego materiału – przyznał autor.

Reklama

Zbigniew Romaniuk opisuje nie tylko okoliczności tej dosyć tragicznej bitwy pod Rajgrodem. Jedną z przyczyn klęski był fakt, że po zajęciu pruskiego posterunku oficerowie się popili i pospolite ruszenie zostało bez dowództwa. Na taki to oddział uderzyli w nocy Prusacy. Opisuje też okoliczności związane z działalnością rządu narodowego w Bielsku i ciekawostki związane z werbunkiem i utrzymaniem wojsk powstańczych.

- Był przypadek, że trzeba było rozstrzelać jednego żołnierza, gdyż jakoś wielu „chorowało”. Egzekucja okazała się znakomitym lekarstwem i pozostali „chorzy” szybko wrócili do zdrowia – mówił autor książki.

Reklama

Zbigniew Romaniuk rozprawia się też z mitem dobrowolnego oddawania majątku na rzecz powstania.

- Na początku powstania naczelnik nakazał nie ruszać majątku cerkiewnego, natomiast parafie katolickie musiały oddać część sreber, dlatego też często swój majątek, przed władzami powstańczymi, ukrywały – tłumaczył Romaniuk.

Książkę udało się wydać dzięki staraniom Fundacji Ochrony Dziedzictwa Ziemi Bielskiej, które stara się nie tylko upowszechniać wiedzę o ziemi bielskiej, ale zapowiada, że ma zamiar aktywnie prowadzić działalność wydawniczą, ale także działać w turystyce, tworząc szlaki historyczne po Bielsku. Członkowie fundacji chcą również uporządkować bielskie cmentarze i zadbać o historyczne groby.

Reklama

Jacek Prokopiuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JaC

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama