Reklama

Powołanie do batuty - Leszka Duża, gm. Perlejewo

23/11/2007 14:47
Decyzja o zostaniu dyrygentem zapadła kiedy byłem jeszcze niemowlakiem. Otóż mój dziadek, co wiem z opowieści rodziców, widząc jak wtedy wymachiwałem rękoma powiedział, że wyrośnie ze mnie dyrygent. I tak się stało.


          Sławomir Leszczyński pochodzi z Leszczki Dużej, gm. Perlejewo. Od dwóch lat zawodowo zajmuje się dyrygenturą. Jak mówi, jego przygoda z muzyką zaczęła się już w szkole podstawowej. Potem przyszedł czas na naukę w szkole i uczelniach muzycznych. Dziś jest jednym z obiecujących dyrygentów w kraju. To on przygotował występ chóru "Pro Pace" podczas niedawnych obchodów 600-lecia parafii w Perlejewie.           - Panie Sławku dlaczego zdecydował się pan na dyrygenturę?
          - Decyzja zapadła na studiach. Szczęściu zawdzięczam to, że podczas nauki w tamtym okresie miałem kontakt ze znakomitymi polskimi dyrygentami takimi jak: Jerzy Kosek, Benedykt Błoński czy Handke. To oni zaszczepili we mnie tę pasję. Tak z przymrużeniem oka dodam, że decyzja o zostaniu dyrygentem zapadła wcześniej - kiedy byłem jeszcze niemowlakiem. Otóż mój dziadek, co wiem z opowieści rodziców, widząc jak wtedy wymachiwałem rękoma powiedział, że wyrośnie ze mnie dyrygent. I tak się stało. Mama często mi to wspomina.
          - Jakie są etapy dojścia do takiej profesji?
          - Powiem na swoim przykładzie. Otóż moja przygoda z muzyką zaczęła się dosyć wcześnie - w czasach szkoły podstawowej, kiedy uczęszczałem do ogniska muzycznego w Ciechanowcu. Oczywiście dodam, że muzyka, praktycznie zawsze, fascynowała mnie najbardziej. Potem był pierwszy stopień nauki w szkole muzycznej w Siemiatyczach, późnej z kolei studia w katedrze muzyki Uniwersytetu Warmińsko - Mazurskiego w Olsztynie i Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Te uczelnie przygotowują do dyrygentury.
          - Gdzie pan teraz pracuje?
          - Obecnie jestem dyrygentem międzyuczelnianego akademickiego chóru "Pro Pace" w Warszawie. Tam też współpracuję z orkiestrą symfoniczną Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina oraz prowadzę chór w drugim Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Batorego. Poza tym prowadzę, powstałą w tym miesiącu, gminną orkiestrę w Perlejewie. Pracuję też z dziećmi i młodzieżą z ogniska muzycznego w Perlejewie. Dużo frajdy sprawia mi prowadzenie Ogólnopolskich Warsztatów Muzyczno - Liturgicznych w Gietrzwaldzie, gdzie współpracuję ze znakomitymi krakowskimi kompozytorami.
          - Najbliższe koncerty?
          - Obecnie pracuję nad nagraniem płyty z kolędami i nad koncertem kolęd, który odbędzie się w Warszawie i w Perlejewie. Z orkiestrą również robimy ciekawe aranżacje kolęd, potem będziemy przygotowywać się do prapremiery oratorium pod tytułem "Nitka miłosierdzia" autorstwa Pawła Bebenka, a w Perlejewie będziemy przygotowywać mszę kategorii g-dur, którą sam napisałem.
          - Akademie muzyczne - ile czasu kształcą dyrygentów? Jakie są podstawowe specjalności na tych uczelniach?
          - Na akademiach muzycznych jest wiele wydziałów podzielonych na specjalności. Pierwszy wydział to teoria muzyki, kompozycja i dyrygentura, drugi to zagadnienia fortepianu, klawesynu i organów, trzeci - instrumentalny, czwarty - wokalny, piąty - edukacja muzyczna, zaś szósty to reżyseria dźwięku.
          - Jak zostać dyrygentem? Kto nim może być? Czy to kwestia uzdolnienia?
          - Myślę, że do tego, aby stanąć przed orkiestrą, tak jak i w innych zawodach, trzeba mieć powołanie. Nie należy nic robić wbrew sobie. Ważne jest też, by sprawiało to przyjemność i satysfakcję. Konieczne jest też ciągłe szlifowanie warsztatu. Przecież podobno człowiek uczy się całe życie. W przypadku dyrygentury oraz kwestii muzycznych powiedzenie pasuje chyba najbardziej.
          - Jakie kompetencje ma dyrygent i jaki posiada wpływ na ostateczny kształt utworu?
          - Ma ogromną rolę w kształtowaniu utworu. To, co jest wykonywane na koncercie, jest finałem jego pracy, na którą poświęca ogrom czasu i godziny ćwiczeń na próbach.
          - Batuta - co to jest i do czego służy?
          - Batuta to nie tylko pałeczka, to przedłużenie ręki dyrygenta. Jest koloru białego, żeby była bardziej widoczna. Tak samo białe są wystające mankiety ubioru dyrygenta, aby muzycy zawsze kątem oka łatwiej widzieli jego ręce i batutę. Jest wiele różnych batut. Różnią się wielkością, korkiem i wagą.
          - A czy muzycy podczas występów popełniają błędy? Czy zwykły słuchacz jest w stanie to wychwycić?
          - Tak oczywiście, to się zdarza. Staramy się wszyscy tego unikać, ale myślę, że dla większości słuchaczy nie są to rażące wpadki. Koncertu nie można przerwać, ale jakieś drobne niuanse zdarzają się najlepszym. Ale mimo wpadek gramy dalej.
          - Dziękuję za rozmowę i życzę udanych koncertów.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama