Nasi czytelnicy zaniepokoili się, jak to określili, pomorem małż. Rzeczywiście, w ubiegłym tygodniu na brzegach zalewów zalegały martwe mięczaki. Rozkładały się, śmierdziały. Czytelnicy zastanawiają się, czy to czasem nie przez EMY, czyli wrzucane do zalewu kule bokashi z mikroorganizmami, mającymi za zadanie oczyszczać wodę.
Piotr Siniakowicz, burmistrz Siemiatycz kategorycznie zaprzecza:
- Do mnie też dotarły sygnały o dużych ilościach padłych małż. Skontrolowaliśmy stan wody i pierwsze badania próbek wody na zwartość związków azotu i fosforu nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Na wszelki wypadek zleciliśmy kolejne badania, tym razem na zawartość związków chemicznych w wodzie, czekamy na wyniki. Pod koniec czerwca woda zostanie zasilona również kolejną porcją mikroorganizmów, a dodam, że kule bokashi mają za zadanie oczyszczać wodę, którą małże spożywają, absolutnie ich nie trują. Z moich informacji wynika, że w ostatnich latach populacja małży w siemiatyckim zalewie zwiększała się, a jeżeli zwierzęta te już gdzieś występują - wiemy, że mamy do czynienia z ekosystemem stabilnym i czystym. Ponieważ w twardej skorupie ukryte jest wrażliwe ciało mięczaka, przez które przepływa woda, małże reagują niezwykle szybko na wszelkie zmiany we właściwościach fizycznych, chemicznych i biologicznych wód. Są bardzo delikatne. Siemiatyckie zalewy wyróżniają się wyjątkową czystością wody, a jej jakość jest stale monitorowana. Być może doszło do spływu nawozów z łąk i ogródków przy zalewach, być może coś spłynęło ze Słowiczyna. Ale nie była to duża ilość, skoro nie wyłapały jej badania. Ważne jest, że nie zaobserwowano, aby poza małżami problem dotyczył innych zwierząt, np. ryb czy raków, które także występują w zalewach. Oczywiście nie możemy dopuścić do tego, aby małże opuściły nasz zalew. Zwierzęta te żyją w czystych wodach i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Mariusz Pyzowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, administrator zalewów zapewnił zaś, że pracownicy MOSiR-u uprzątnęli padłe mięczaki i monitorują brzegi, czy nie pojawiają się nowe.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz,, fot. jsw
Małże słodkowodne to grupa zwierząt o roli ekologicznej porównywalnej do pszczół i równie zagrożona - twierdzi dr hab. Tadeusz Zając z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie , autor raportu, nt. sytuacji i ochrony małży w wodach Europy, który ukazał się w piśmie "Biological Review. Dane dla Polski opracował z dr Katarzyną Zając. Według badaczy na sytuację małży najsilniej wpływa regulacja rzek: prostowanie koryt czy ich grodzenie, co powoduje hydrologiczną destabilizację koryta i utratę ryb (ich obecność jest konieczna na jednym z etapów cyklu rozwojowego małży). Małże giną również z powodu zanieczyszczenia i nadmiernego użyźnienia wód (wskutek wypłukiwania nawozów z pól uprawnych).
Małże, czyli szczeżuje i skójki żyją we wszystkich środowiskach wodnych, od górskich potoków do mórz. Na terenie Polski żyje ich 28 gatunków. Szczeżuje (3 gatunki) i skójki (również 3 gatunki) można określić jako duże, gdyż w wieku dorosłym ich muszla osiąga długość 10 cm (jedynie szczeżuja wielka może przekroczyć długość 20 cm). Pozostałe małże, m.in. racicznica zmienna są znacznie mniejsze. Skójki od szczeżuj można odróżnić po grubszej muszli i obecności tzw. zamka z zębami (występy i odpowiadające im zagłębienia w miejscu, gdzie dwie części muszli się ze sobą łączą), którego szczeżuje są prawie pozbawione.
Małże mają skomplikowany sposób rozrodu: duże gatunki wytwarzają ze śluzu coś w rodzaju pajęczych sieci rozciągniętych w toni wodnej, na których utrzymują swoje potomstwo w postaci mikroskopijnych larw. Larwa przyczepia się do ryb "złowionych" w taką sieć, przenosi się z nimi na nowe obszary. Musi przez kilka tygodni żyć przyczepiona do ryby, aby przeobrazić się w samodzielnego małża. Bez odpowiednich gatunków ryb małże nie rozmnażają się, zatem występowanie małży odzwierciedla również strukturę rybostanu. Ponieważ wody rzek i jezior zbierają się z dużych obszarów zlewni, występowanie małży odzwierciedla również jakość środowiska poza środowiskiem.
Wciągają one do swego wnętrza wodę, która omywa skrzela i oddaje tlen. Jednocześnie skrzela małży działają jak filtr, zatrzymując cząstki zawieszone w wodzie. Są one następnie sklejane śluzem. Cząstki jadalne zostają przesunięte do otworu gębowego. Na pokarm małży składa się głównie detrytus (martwe cząstki organizmów, unoszące się w wodzie lub zalegające na dnie), bakterie, jednokomórkowe glony, pierwotniaki. U starszych osobników spotykano również drobne zwierzęta planktonowe, np. wrotki. Cząstki niejadalne są wydalane na zewnątrz w postaci tzw. pseudofekalii. Ilość wody jaką przecedza pojedynczy osobnik nie jest duża. Dorosła szczeżuja w korzystnych warunkach filtruje średnio pół litra wody na godzinę. Ponieważ jednak małże występują masowo, przyczyniają się do oczyszczania wód. Z jednej strony wykorzystują materię organiczną na własne potrzeby, jako pokarm, z drugiej zaś sklejając i osadzając na dnie cząstki mineralne usuwają je z wody. Obliczono, że w Jeziorze Mikołajskim szczeżuje i skójki w ciągu sezonu wegetacyjnego odcedzają około 2,5 tony zawiesiny (liczba ta odnosi się do suchej masy).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze