Reklama

Pomnik na Białorusi ku czci polskich pilotów Straży Granicznej (video)

31/10/2010 00:38
Szukaliśmy was...
W sobotę, 30 października, w obecności władz województwa, dowództwa Straży Granicznej, lotników, samorządowców, rodzin oraz pograniczników białoruskich odsłonięto na Białorusi pomnik ku czci poległych przed rokiem trzech pilotów - poganiczników, którzy rozbili się śmigłowcem podczas lotu patrolowego na terytorium Białorusi.

          Pomnik to dwie płyty z granitu rozdzielone wycięciem w kształcie krzyża. Umieszczono na nim znak polskiej eskadry, w skład której wchodzili piloci oraz tablice w języku polskim i białoruskim z ich nazwiskami. Pomnik stoi po stronie białoruskiej - nie całe sto metrów do pasa granicznego i jakieś 150 metrów od miejsca katastrofy. Pomnik to inicjatywa białoruskich pograniczników lotników, którzy sfinansowali go z własnych składek. Stanął bliżej granicy, a nie w faktycznym miejscu katastrofy, by przejście przez granicę przedstawicieli polskiej Straży Granicznej, władz różnego szczebla i rodzin podczas odsłonięcia, jak również w przyszłości, było dogodniejsze i w ogóle możliwe.



          Obelisk wyświęcili biskup prawosławny Jerzy Pańskowski i oraz ks. prałat Zbigniew Kępa - Dziekan Straży Granicznej w ordynariacie polowym. Było mnóstwo wieńców, zniczy, przemówienia.
          Żmicier Dziewiatau ze służby prasowej białoruskiej Straży Granicznej: - Szanowni państwo, zebraliśmy się tutaj, by dzielić z rodzinami ból i żal po zmarłych kolegach zza naszej zachodniej granicy. Rozumiemy ten ból i wiemy, że nie ma takich słów, którymi moglibyśmy wam pomóc. Niech tymi słowami będzie ten pomnik. Wszyscy nasi pogranicznicy jednogłośnie poparli inicjatywę jego budowy. To miejsce na zawsze będzie pamiętane i odwiedzane przez służby graniczne białoruskie i polskie, a dzisiejszy dzień niech stanie się świadectwem naszej pamięci i współpracy.
          Komendant Straży Granicznej w Polsce Leszek Elas: – Rok temu jak zwykle przygotowywaliśmy się do tego, by odwiedzić groby naszych zmarłych i nie przypuszczaliśmy, że miejsc tych będzie więcej. Najpierw przyszła wiadomość, że utracona została łączność, ale to jeszcze nic wielkiego - może się zdarzyć. Zarządziliśmy poszukiwania z nadzieją, że ich znajdziemy, ale z każda chwilą nadzieja ta nie miała się czym karmić.
          Żmicier Dziewiatau powiedział, że mimo strefy nadgranicznej nie powinno być problemów z odwiedzaniem tego miejsca.
          - Przewidzieliśmy trudność, jaką jest strefa nadgraniczna. Dlatego przygotowaliśmy zaproszenia dla rodzin pilotów, nie tylko na dziś. Mamy telefony kontaktowe do rodzin. Co roku w rocznicę katastrofy będziemy pomagać w dotarciu do tego miejsca – mówił.



          Trzeba podkreślić, że władze białoruskie oraz tamtejsi funkcjonariusze Straży Granicznej w kwestii pomnika i uroczystości stanęli na wysokości zadania i zrobili bardzo dużo – otworzyli granicę, wykarczowali spory teren, zagospodarowali miejsce upamiętniające katastrofę, przygotowali rocznicę. Była kompania honorowa białoruskich służb, salwy z karabinów, śmigłowiec, który wystrzelił race, orkiestra reprezentacyjna. Wszystko, by docenić pracę kolegów pograniczników z Polski, upamiętnić tragiczne wydarzenie oraz to miejsce, jak również pomóc rodzinom. Uroczystość była nie za długa i świetnie przygotowana. Niejednej osobie – nie tylko z rodziny tragicznie zmarłych pilotów zakręciła się łza w oku.
          Czy podobnie strona białoruska działała, kiedy przed rokiem między Tokarami a Wyczółkami ok. pół tysiąca osób przeczesywało bagna i lasy z nastawieniem, że znajdą żywych ludzi?



          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama