23 grudnia ok. 21.10 na drodze wojewódzkiej 698 w Chotyczach, gm. Łosice, doszło do wypadku, w którym poszkodowane zostało 8-miesięczne dziecko. Zderzyły się dwa BMW.
Jednym, z Toporowa, jechali rodzice z dzieckiem. Jechali do szpitala. Dziecko w domu zadławiło się i pomimo prób udzielenia pomocy - dusiło się. Rodzice zdecydowali się sami zawieźć je do szpitala, cały czas w aucie próbując doprowadzić do odkrztuszenia.
Kiedy już jechali drogą wojewódzką w tył ich BMW wjechało drugie. Pierwsze uderzyło w barierki na przystanku i przebijając je zawisło nad rowem. Na skutek uderzenia, przez rozbitą szybę, z auta wypadło dziecko.
Pierwsi na miejscu byli policjanci łosickiej drogówki. Sierż. sztab. Andrzej Jasiński, zorientowawszy się, że chodzi o życie małego dziecka zdecydował się radiowozem, na sygnałach, natychmiast zawieźć je do szpitala w Łosicach. Dziecko ostatecznie trafiło do szpitala w Siedlcach:
- Serdecznie dziękujemy z żoną za sprawnie przeprowadzoną akcję przez wszystkie służby ratownicze. A w szczególności załodze policji, która była pierwsza na miejscu i odwiozła nas radiowozem do szpitala - mówił nam 28 grudnia ojciec malucha. - Jesteśmy poobijani, z urazami głowy, kręgosłupa, ale czujemy się już lepiej. Synek też. Grunt, że już wszyscy jesteśmy w domu. Jest coraz lepiej.
W wypadku poszkodowanych zostało 7 osób. Również jadący drugim BMW czterej mężczyźni. Niestety, trzeźwi nie byli. Kierowca, 21-letni mieszkaniec gm. Stara Kornica miał ponad promil alkoholu. Wszyscy z drugiego bmw - z różnymi obrażeniami: rozciętą głową, urazem obojczyka, kręgosłupa, złamaną kością udową - także trafili do szpitali.
Z pomocą przyjechały cztery karetki, trzy radiowozy. Strażacy z JRG Łosice (3 zastępy), OSP Łosice, OSP Meszki, OSP Łuzki - zabezpieczyli miejsce wypadku, oświetlili teren działań, kierowali ruchem drogowym, zabezpieczyli instalację elektryczną i gazową w uszkodzonych pojazdach. Pomagali też ewakuować poszkodowanych. W gotowości byli też druhowie z OSP Niemojki, zadysponowani na tzw. zabezpieczenie powiatu na czas prowadzenia akcji ratunkowej w Chotyczach.
Anna Kondraciuk, fot. OSP Łosice
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kiedy ludzie nauczą się, że ich prywatne samochody to nie karetki? Dziecko się dusiło to trzeba było poprawić uderzeniem w szybę - po prostu brak wyobraźni! Rozumiem, że nie można było mu zapiąć pasów, ale właśnie dlatego powinno jechać pojazdem uprzywilejowanym, który byłby przynajmniej odpowiednio oznakowany, czyli że inni użytkowicy widzą, że może jechać inaczej niż zwykłe pojazdy. A nie, wsiada za kółko zdenerwowany Kowalski i nie mając uprawnień udaje Kubicę, narażając przy tym siebie i innych.
Pewnie nie masz dzieci I nie rozumiesz co czuje rodzic w takiej sytuacji. Każdy normalny człowiek by tak postąpił. Policja też zabrała dziecko bez fotelika i pasów i postąpili bardzo dobrze. A ciekawe dlaczego nie piszesz źle o pianych co w nich wjechali tylko o rodzicach. Oni napewno jechali ok...
Rodzic probuje ratować własne dziecko. Wiecie ile zajmie przyjazd karetki? Darujmy sobie zbędne komentarze bo one i tak nic nie zmienia.
Jakiego Kubicę? "Kiedy już jechali drogą wojewódzką w tył ich BMW wjechało drugie. Pierwsze uderzyło w barierki na przystanku i przebijając je zawisło nad rowem. Na skutek uderzenia, przez rozbitą szybę, z auta wypadło dziecko." Czytanie ze zrozumieniem leży. Trudno umieścić w foteliku dziecko które sie dusi i je ratować " Rodzice zdecydowali się sami zawieźć je do szpitala, cały czas w aucie próbując doprowadzić do odkrztuszenia. "Dlaczego Pan/Pani nie skarci kierowce drugiego pojazdu skoro byl nie trzeźwy?" W wypadku poszkodowanych zostało 7 osób. Również jadący drugim BMW czterej mężczyźni. Niestety, trzeźwi nie byli. Kierowca, 21-letni mieszkaniec gm. Stara Kornica miał ponad promil alkoholu." czas dojazdu z Chotycz do Łosic to ok 8-15 minut czas zdysponowania karetki ok 2+ wyjazd +przyjazd do szpitala jest napewno dłuższy. Ale oczywiście każdy jedzie przepisowo 50 w zabudowanym i 90 poza a mandaty spod szkoly w Chotyczach sa bezprawne. Pozdrawiam. NIE NIEDZIELNY KIEROWCA
Śmieszny ten pierwszy komentarz. Wielkie brawa dla autora i jego wyobraźni. Na pewno duszące się dziecko poczeka cierpliwie na przyjazd karetki. "Kowalscy" Kubicy nie zdążyli poudawać, no chyba że chłopaki z drugiego auta...
Kubicy nikt tu nie udawał chłopaki tylko poczuli się jak Durczok na Warszawie.
Może lepiej nie udawać Kubicy bo ten to dopiero samochody rozbija
Kiedy ludzie nauczą się, że ich prywatne samochody to nie karetki? Dziecko się dusiło to trzeba było poprawić uderzeniem w szybę - po prostu brak wyobraźni! Rozumiem, że nie można było mu zapiąć pasów, ale właśnie dlatego powinno jechać pojazdem uprzywilejowanym, który byłby przynajmniej odpowiednio oznakowany, czyli że inni użytkowicy widzą, że może jechać inaczej niż zwykłe pojazdy. A nie, wsiada za kółko zdenerwowany Kowalski i nie mając uprawnień udaje Kubicę, narażając przy tym siebie i innych.
Pewnie nie masz dzieci I nie rozumiesz co czuje rodzic w takiej sytuacji. Każdy normalny człowiek by tak postąpił. Policja też zabrała dziecko bez fotelika i pasów i postąpili bardzo dobrze. A ciekawe dlaczego nie piszesz źle o pianych co w nich wjechali tylko o rodzicach. Oni napewno jechali ok...
Rodzic probuje ratować własne dziecko. Wiecie ile zajmie przyjazd karetki? Darujmy sobie zbędne komentarze bo one i tak nic nie zmienia.