"Pierzodrajki, pierzajki, wyskubki, darcie pierza to zwyczaj, który w dawnej Polsce towarzyszył niejednej gospodyni. W zimowe wieczory kobiety gromadziły się w izbach, aby wspólnie wykonywać prace, na które brakowało czasu latem. Jedną z takich czynności było darcie pierza. Tego rodzaju spotkania były rodzajem wzajemnej pomocy, a także integrowały społeczność wiejską i były sposobem na zabicie zimowej nudy" - czytamy w zaproszeniu na spotkanie, które odbyło się 5 grudnia w świetlicy w Moszczonie Królewskiej w gm. Mielnik.
Nieskromnie możemy dodać, że przy pomyśle organizacji spotkania powołano się na naszą publikację sprzed 10 lat, skrzętnie przechowywaną w wiejskiej kronice. W grudniu 2009 r. pisaliśmy na naszych łamach: "Filipowskie wieczory" - tak spotkania te nazywały się kiedyś. Teraz można o nich mówić zapusty adwentowe. A chodzi o to, że kobiety spotykały się w swojej wsi u jednej z gospodyń, oczywiście w adwent, by pogadać, pośpiewać adwentowe pieśni, zjeść postną kolację, tkać na krosnach, czy drzeć pierze i napychać nimi poduszki. Jak mówią kobiety z gminy Mielnik - w ich okolicy ostatnio było tak co najmniej 20 lat temu. Czy tamte zwyczaje wracają? - Chciałybyśmy, aby tak było i do tego dążymy. To przecież ciekawa, zanikająca tradycja oraz fajna forma spędzania wolnego czasu" mówiła wtedy Helena Datczuk, mieszkanka Moszczony Królewskiej, gospodyni tegorocznego spotkania.
Udało się dopiero teraz. Było rzeczywiście fajnie. Oprócz darcia pierza były konkursy z nagrodami - np. na ubijanie masła w słoiku - trzy dni autorka tego tekstu miała zakwasy, ale masło ubiła;), była muzyka, śpiewy, wspomnienia (na przykład o tym, jak kiedyś mężczyźni dla hecy wpuszczali wróble do izby, w której skubano pierze, albo o posażnych poduszkach z wydartego pierza, jak zapewniała jedna z pań - jej mąż do dziś śpi na jej takiej poduszce i innej nie chce, ale również o nieżyjących już pierzodrajkach, tych sprzed 10 lat) i poczęstunek, oczywiście postny. Powstało kilkanaście poduszek. Ubito kilka osełek masła. A na pewno w sympatyczny sposób spędzono wieczór.
Spotkanie zorganizowano w ramach działalności mielnickiego Klubu Seniora. Klub działa niezwykle prężnie i liczy sporą liczbę uczestników. Zarówno kobiet i mężczyzn, chociaż na pierzodrajkach panów było niewielu, raczej towarzyszących swoim paniom. Od 17 października, kiedy zainaugurowano działalność klubu, odbyły się już warsztaty kulinarne, wikliniarstwa, rękodzieła, spotkanie andrzejkowe. Seniorzy wyjeżdżali do teatru w Białymstoku. Prowadzona jest też gimnastyka. Uczestnicy podkreślają zaangażowanie koordynatorki klubu, Alicji Hackiewicz - Stępień.
Anna Kondraciuk, fot. ak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze