Budowa nowej obory dla krów mlecznych w Perlejewie stała się głównym powodem konfliktu pomiędzy wójtem a rolnikiem Krzysztofem Moczulskim, który zarzuca wójtowi złośliwe działanie i wykorzystywanie urzędu do własnych celów. Wójt Krzysztof Radziszewski twierdzi, że działa w interesie mieszkańców.
Cios w rolnictwo
Krzysztof Moczulski, rolnik z Perlejewa, gospodarujący na ponad 130 hektarach ziemi planuje budowę nowej obory dla 140 sztuk bydła, której koszt wyniesie 3 mln zł. Chce ją wybudować na działce przy swoich budynkach gospodarczych. Tu zaczynają się schody. Zgodnie z proponowaną uchwałą w sprawie zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego gminy Perlejewo jego ziemia nie będzie miała możliwości zabudowy. – Własność nie świadczy o tym, że można budować co się chce i gdzie się chce – mówi wójt Krzysztof Radziszewski. Mieszkańcy wsi, w tym również radny Perlejewa Jakub Wierzbicki zdziwiony jest faktem, że: - w gminie typowo rolniczej, gdzie zdecydowana większość osób utrzymuje się z rolnictwa, w tym w szczególności z mleczarstwa, wybierany przez rolników wójt próbuje zakazać budowy obór i tym samym zablokować rozwój gospodarstw. To po prostu jakieś kuriozum, czysta abstrakcja. To uderza we wszystkich rolników.
Konflikt czy nieporozumienie
Spór wójta gminy z panem Moczulskim trwa już cztery lata. Można pokusić się o stwierdzenie, że jest to konflikt o charakterze personalnym. Jednak wójt stanowczo zaprzecza: – To kłamstwo, złe i błędne rozumowanie. Ja szanuję pana Moczulskiego.
Dlaczego więc wójt od tak długiego czasu za wszelką cenę blokuje budowę obory?
– Obora znajdowałaby się między szkołą a hydrofornią. To centrum naszej miejscowości. Gdyby lokalizacja była inna, nie byłoby żadnego problemu. Jako wójt działam w imieniu mieszkańców, którzy są przeciwni budowli. Muszę akceptować decyzję wszystkich ludzi, którzy pod kościołem pytają mnie czy będzie zakaz budowania – mówi Krzysztof Radziszewski.
- Argumentacja wójta jest niepoważna – odpowiada gospodarz. - Każdy rolnik buduje oborę przy swoich budynkach gospodarczych. Ja mam możliwość zbudowania obory z dostępem do budynków mieszkalnych. Obawa, że ten budynek będzie znajdował się w pobliżu szkoły jest niezasadna. W 2009 roku zwróciłem się do wójta o wydanie uwarunkowań środowiskowych do budowy obory. Wójt zlecił mi przygotowanie raportu oddziaływania na środowisko, który wykonałem przez Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie. Zgodnie z tym raportem Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska oraz Sanepid nie przewiduje, by zapachy gospodarstwa w sposób znaczący wpłynęły na stan jakości powietrza, a realizacja przedsięwzięcia nie spowoduje zmiany w wielkości emisji hałasu na terenach położonych wokół planowanej inwestycji. Uciążliwości mogą jedynie wystąpić na etapie budowy obory. RDOŚ wysłała do wójta decyzję pozytywną, gdzie wyraźnie ujęte było odniesienie do szkoły, boiska i hydroforni. Mimo tego wójt wydał mi decyzję negatywną, którą zaskarżyłem do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Białymstoku, gdzie po raz drugi decyzja wójta została uchylona. Dodam, że po drugiej stronie stoi podobna obora i nie wpływa to znacząco na funkcjonowanie placówki szkolnej i boiska. Przecież ta obora nikomu nie będzie przeszkadzać. Do najbliższych domów i budynków będzie ze 200 metrów. Zostanie wybudowana według unijnych standardów. Będzie to nowoczesna obora z podłogą rusztową, gdzie zbiornik na gnojowicę będzie pod oborą. Zgodnie z wymaganiami będzie obsadzona dookoła tujami. Nic nie będzie śmierdzieć. Może ze dwa razy w roku, przy wymianie obornika – wyjaśnia Krzysztof Moczulski.
Wszystko w rękach rady
Zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego gminy Perlejewo, które czekają na uchwalenie budzą ogromne kontrowersje. Wójt zdania chyba nie zamierza zmieniać: – Rozumiem rolnika, z jednej strony jest jego racja, ale z drugiej strony jest też racja mieszkańców. Jakąś decyzję trzeba podjąć. Ja jestem za przyjęciem uchwały o zmianie miejscowego planu zagospodarowania i co za tym idzie wprowadzeniu stref ochronnych i zakazem budowy ferm hodowlanych powyżej 60 DJP o szerokości 150 metrów wokół terenów zabudowanych. Zgodnie z uzasadnieniem do uchwały konieczność dokonania zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego wynika z potrzeb gminy Perlejewo. Jestem przekonany w 100%, że mam rację, ale decyzja leży w rękach rady. Jeżeli rada wyrazi zgodę, to ja będę zobowiązany wykonać proponowaną uchwałę.
Posiedzenia w mig
Wójt na spotkaniu opłatkowym i uroczystej sesji 30 grudnia 2013 roku bez stosownej procedury przeprowadzenia projektu uchwały przez komisje poddał radzie pod głosowanie uchwałę o zmianie w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Radni nie wiedzieli do końca nad czym głosują, gdyż projekt uchwały dostali zbyt późno. Uchwała ta zamknęłaby możliwość wybudowania spornej obory:
- Na wniosek radnego Jakuba Wierzbickiego nie poddałem pod głosowanie tej uchwały. Radni zasugerowali, aby przeprowadzić nad nią pracę w trybie zwyczajnym – mówi przewodniczący rady Sławomir Bondarczuk.
Nie wiedzieć dlaczego, ostatnie posiedzenia komisji zwoływał wójt w zaskakująco szybkim tempie: – Pytałem każdego radnego z osobna, żeby się wypowiedział w tym temacie i zajął konkretne stanowisko – wyjaśnia dalej wójt Perlejewa.
Z ostatniej chwili
Na ostatnim posiedzeniu komisji radni postanowili, że nie będą wprowadzać żadnych stref ochronnych. - Rada panu Moczulskiemu nie będzie blokować wybudowania obory, jeżeli spełnia wszystkie dopuszczalne normy. A tak przecież jest - mówił Sławomir Bondarczuk. – Siedmiu radnych obecnych na komisji zagłosowało jednogłośnie przeciw wprowadzeniu zakazu budowy ferm powyżej 60 DJP do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – dodał radny Jakub Wierzbicki.
– Apeluję do radnych i przewodniczącego o mądrość i rozsądek w podejmowaniu tej uchwały. Aby utrzymać się na rynku, trzeba się ciągle rozwijać i inwestować. Wszystko to robimy z myślą o naszych dzieciach – mówił Krzysztof Moczulski.
Wójt prawdopodobnie zaakceptował decyzję rady i nie będzie blokował budowy obory. Ostatecznie sprawa wyjaśni się na najbliższej sesji Rady Gminy Perlejewo.
Katarzyna Danuta Nieroda, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. KDN
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze