Na wschód od Bugu mamy pola kukurydzy, zbóż. Na zachód plantacje owoców, szczególnie jabłek. Takie wrażenie można odnieść jadąc do pobliskich Klimczyk, gm. Sarnaki.
Napotkany we wsi mężczyzna kieruje mnie do jednego z plantatorów. - Jedź pan do Jaszczuka. To jeden z pierwszych, który tutaj zaczął sadzić jabłonie. Jana Jaszczuka zastałem podczas sortowania dorodnych owoców. - Piękne. Co to za odmiany? - Uprawiam chyba 10 odmian. W tym jonagold, decosta, gloster i japońska mutsu. Wszystkie są konsumpcyjne. Odpady idą do przetwórstwa. Życie zmienia się, wiec i odmiany też. - A gdzie się podziały kosztela, antonówka? - Drzewka tych odmian zostały juz dawno wycięte. Jacyś zapaleńcy próbują odtworzyć te odmiany. To przeżytek, mało w nich witamin. Podobnie jak popularne jeszcze niedawno: cortland, lobo, malinówka, szara reneta. - Skąd pomysł na jabłka? Od kiedy wszedł Pan w ten interes? - Tak mniej więcej 35 lat temu podejrzałem jak panowie Czuryło i Łopatiuk z Lipna sadzili drzewka owocowe. No i ruszyłem i ja. Choć najpierw była uprawa malin i porzeczek. Potem warzywa pod folią. Paradoksem jest to, że jestem z wykształcenia budowlańcem. Myślę, że wówczas na swoim 1 hektarze pola przejrzałem na oczy. Po 5 latach już było 10 hektarów, obecnie 20. - Ile jabłek można zerwać z jednej jabłoni? - Liczenie polega na ilości zbiorów z 1 ha. I u mnie jest to od 40 do 50 ton. - A jak jest ze zbytem? - Mam trzy chłodnie na 500 ton. Największe wysyłki idą na wschód. Rosja, Ukraina, Białoruś, także Kazachstan. W tamtym kierunku przede wszystkim idą jabłka wybarwione. No i bardzo dobrze mi się współpracuje z firmą Arhelan. - Można więc mówić o firmie. - Niekiedy zatrudniam ponad 20 ludzi. Można zarobić, przy zrywaniu jabłek około 80 zł dziennie. Czasem mniej. Po polach jeździ 5 ciągników. - Czuję zapach jabłek. Po czym poznać, że jabłka są odpowiednie? - No właśnie. Wiadomo, że trzeba robić odpowiednią ilość oprysków. Tylko ja tutaj trzymam się jednej zasady. Środki ochrony muszą mieć odpowiedni atest. Nie może być tak, że pryska się byle czym, a potem zbywa się jabłka jak najszybciej. Jabłko musi pachnieć. No i podlega kalibracji. Odpowiedni rozmiar to 7 cm wzwyż. Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. JP
Komentarze