Reklama

Oszpecanie miasta trwa

28/02/2008 19:26
Oszpecanie miasta trwa - mówią o sposobie przycinania drzew siemiatyczanie. Podają ostatni przykład tego, co dzieje się pod okiem burmistrza i urzędników z urzędu miasta na Placu Jana Pawła II. - Z lip pozostały kikuty z lichymi odrostami.

          W większości zostały albo ogłowione, czyli pozbawione koron w 60-80 procentach albo wręcz zniszczone, czyli pozbawione koron całkowicie - oceniają dendrolodzy, którym wysłaliśmy fotografie drzew (pytanie czy jeszcze drzew?).

          To jest chore
          Ręce opadają - komentuje jeden z czytelników. - Każdy leśnik potwierdzi, że nie ma to nic wspólnego z profesjonalnym kształtowaniem koron. Drzewa np. przy ul. Pałacowej i synagodze to jedyne w blokowisku źródło cienia, chroniące dodatkowo przed kurzem i hałasem. Co się dzieje z tym miastem? Wszędzie bezsensowne działania urzędników albo bierna apatia. Jak człowiek chce się sprzeciwić, to musi latać i zbierać podpisy. To jest chore.
          Nasz czytelnik sugeruje, że nadgorliwość specjalistów od wycinki ma wymierne, finansowe podłoże: - Nic dziwnego, że tyle tną, skoro potem starannie pilnują, żeby zebrać wszystko - tłumaczy.
          Niszczenie dzień po dniu
          Nie ma dnia, by zbulwersowani siemiatyczanie nie przychodzili do redakcji „Głosu Siemiatycz” i nie skarżyli się na wycinkę i na sposób przycinania drzew. Temat oszpecania miasta przewija się także wśród przechodniów siemiatyckich ulicach.
          Adam uczeń LO mówi: - Dorośli uczą nas czegoś innego, a robią całkiem odwrotnie - oczyszczalnia śmierdzi, zalew śmierdzi, a jeszcze miasto wycina drzewa.
          Podobne zdanie mają przyjezdni. Pan Dariusz Kuczyński, przedstawiciel ogólnopolskiej firmy z Warszawy, który zaparkował na rondzie skomentował przycinkę drzew w centrum Siemiatycz: – Krajobraz rodem z Czarnobyla. Ciekawe, czy będziecie mieć zielono – zastanawia się. – Chyba wiosna w tym roku do waszego miasta nie zajrzy.
          Źle to robią
          - Taki sposób nieprawidłowego, często zbyt radykalnego przycinania drzew, znamy już doskonale z innych miast. Niestety, nie szanuje się zieleni. Z ustawy o ochronie przyrody wynika, że rada gminy jest zobowiązana zakładać i utrzymywać w należytym stanie tereny zieleni i zadrzewienia. Tymczasem od wielu lat kontynuuje się błędną praktykę "zabiegów pielęgnacyjnych" w koronach dojrzałych drzew, które niejednokrotnie kończą się ich śmiercią. Nie prowadzi się świadomej gospodarki zielenią, czyli takiej, której celem jest ukształtowanie dopiero po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach jej właściwej struktury - twierdzi Irena Chrostowska, rzeczoznawca ds. ochrony środowiska Naczelnej Organizacji Technicznej.

          Jeśli wiosną temperatura gwałtownie wzrośnie, to drzewa nie zdążą wypuścić liści, a to zaś sprawi, że umrą i będą się nadawały do wycinki. Ale może o to właśnie chodzi?

          Marcin Korniluk, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama