Przez cały lipiec trwały badania i wykopaliska archeologiczne we wsi Arbasy w gminie Drohiczyn. Prace, w których pomagali studenci z Białegostoku oraz miejscowa ludność, prowadzone były pod nadzorem archeologów z Muzeum Podlaskiego w Białegostoku - Katarzyny Rusin oraz Ireneusza Kryńskiego. - Pierwsze badania archeologiczne na tych terenach - mówi Katarzyna Rusin - rozpoczęto w 1989 roku. W poprzednich latach znaleziono naczynia, fragmenty ceramiki, zapinki do szat, sprzączki, groty włóczni i oszczepów, fragmenty prostych narzędzi. Między innymi przed dwoma laty we wsi Ogrodniki odkryto szczątki wskazujące na pozostałości osady słowiańskiej z okresu wczesnego średniowiecza. Poza tym udało się odkopać metalowe elementy oraz fragmenty ceramiki z tamtego okresu.
- Co znaleźliście w Arbasach? - Natrafiliśmy na zarys jam wypełnionych kośćmi i spalenizną. Najprawdopodobniej więc, część naszych prac prowadzona była w miejscu dawnego cmentarzyska, co jest pozostałością osadnictwa z epoki brązu, tj. ok. 1.800 lat p.n.e. To co znaleźliśmy pochodzi z ok. 1600 lat p.n.e. Część znalezisk pochodzi z rozkwitu kultury trzcinieckiej i łużyckiej. Poza tym udało się odnaleźć fragmenty naczyń, które pochodzą z początku naszej ery. Widać więc, że miejsce to zawiera ślady wielu epok. - Prowadzone przez nas prace - dodaje Ireneusz Kryński - są badaniami ratowniczymi. Zgodnie z nazwą, ratujemy więc to, co za kilka lat, w wyniku porastania lasem, bądź, jak w przypadku tego miejsca, które stanowi wysypisko śmieci, może już nie istnieć. Wszystkie prace wykonujemy za aprobatą Urzędu Wojewódzkiego oraz Konserwatora Zabytków. - Czy prace archeologiczne są kosztowne? - Zależy to od skali przedsięwzięcia. Nasze wykopaliska, prowadzone w okresie jednego miesiąca, podczas których najbardziej kosztownymi okazały się płace pracowników oraz dojazdy, pochłonęły ok. 12 tys. zł. Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JSW
Komentarze