Reklama

Odzież używana - kosze już nie PCK

21/08/2008 15:11
Wrzucając odzież do pojemników na używaną odzież nie przekazujesz jej Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi, który do niedawna firmował pojemniki swoim logo. Od 1 sierpnia wrzucając ubrania do tych pojemników zasilasz konto prywatnej firmy „Wtórpol” ze Skarżyska - Kamiennej.

          PCK nie dostanie już ani grosza. Skądinąd wiemy, że nie tylko używana odzież trafiała do tych pojemników. Zdarzało się, że niektórzy kupowali nowe rzeczy i wrzucali „dla potrzebujących”.
          W Polsce nie ma potrzebujących?
          - Chciałam wyrzucić niepotrzebne ubrania do pojemnika PCK - opowiada nasza Czytelniczka. - Niestety, pojemnik przepełniony, wszystko się wysypuje, nie dołożę jeszcze swoich reklamówek, by bałaganu dodatkowego nie robić. Nie wiem po co te kosze są ustawione, w końcu jeśli PCK to zbiera, to chyba dla potrzebujących. Już nie mamy potrzebujących?
          Pojemniki PCK czy „Wtórpolu”
          Na osiedlach w całej Polsce stoi ponad 15 tys. pojemników na używaną odzież. Rocznie trafia do nich od 25 do 30 tys. ton ubrań (to ok. 1.800 tirów). Pojemniki są własnością skarżyskiej firmy „Wtórpol”, która zobowiązała się o nie dbać, odbierać odzież, sortować ją i później przetwarzać. Odzież zbierana z całej Polski trafia do Skarżyska - Kamiennej, gdzie jest sortowana. Używane ubrania w najlepszym stanie (do 20 proc. wrzucanej odzieży) trafiają do sklepów z używaną odzieżą w Afryce i Azji. Z bawełnianych ubrań powstaje tzw. czyściwo fabryczne, z wełnianych rzeczy - produkt, który kupują producenci dywanów i koców w Indiach. Odzież w najgorszym stanie też się nie marnuje, bo z niej robi się paliwo alternatywne dla cementowni. Część ubrań trafiało do PCK, który oprócz tego dostawał 2,3 mln zł rocznie na swoją działalność. W zamian za to „Wtórpol” na swoich pojemnikach mógł wykorzystywać logo PCK. Dlaczego piszemy w czasie przeszłym? Bo tak było do 31 lipca br.
          Już tylko „Wtórpol”
          Sprawę nieopróżnionych pojemników komentuje Podlaski Zarząd Okręgowy PCK. - Z dniem 31 lipca 2008 r. zakończyliśmy umowę dotyczącą zbiórek odzieży używanej z firmą „Wtórpol” ze Skarżyska Kamiennej - wyjaśnia dyrektor biura PZO PCK w Białymstoku, Mirosław Szyfman. - Zgodnie z ustaleniami, po tym dniu miały zniknąć z nich znaki PCK, a firma prowadzi tą działalność wyłącznie na własną odpowiedzialność. W związku z powyższym rzeczy wrzucone do pojemników nie trafiają też do osób ubogich, a dochody zasilają wyłącznie konto tego przedsiębiorstwa. Decyzja czy kontenery pozostaną na dotychczasowych miejscach należy do administratorów terenów, na których są one ustawione.
          Skargi na bałagan
          PCK podkreśla, że też mieli skargi na działalność firmy „Wtórpol”. Ofiarodawcy i zarządcy terenów, na których stoją pojemniki skarżyli się na to, że odzież jest rozrzucona, pojemniki zniszczone, a firma nie śpieszy się z ich wymianą i opróżnieniem. PCK nie zamierza jednak zupełnie rezygnować ze zbiórki odzieży używanej. Dla samego PCK jest to duże wyzwanie logistyczne, odzież trzeba sortować, dezynfekować. Trwają więc rozmowy z innymi partnerami, z którymi można by rozpocząć zbiórkę odzieży na większą skalę.
          Wersja „Wtórpolu”
          Decyzję i powód rozwiązania umowy z PCK tłumaczy Leszek Wojteczek, właściciel „Wtórpolu”:
          „(...) Pierwszą umowę z przedstawicielami PCK podpisaliśmy w 1997 roku. Dotyczyła współpracy na terenie dwóch województw. Z roku na rok współpraca pogłębiała się. Zarówno my, jak i przedstawiciele PCK, niezależnie od bieżących problemów, dostrzegaliśmy obopólne korzyści partnerstwa. W roku 2006 z inicjatywy ówczesnego Dyrektora Generalnego PCK pana Przemysława Kani zrezygnowaliśmy ze współpracy z innymi partnerami charytatywnymi i podpisaliśmy umowę na cały kraj. Podobnie jak w poprzednich umowach Polski Czerwony Krzyż zobowiązywał się do promowania naszej działalności, głównie poprzez użyczenie swojego znaku i nazwy na kontenerach do zbierania odzieży używanej. My, oprócz przekazywania do PCK części najlepszej odzieży, zobowiązaliśmy się do wpłacania na konto tej organizacji ponad 2.400.000 zł rocznie. Zarówno ja, jak i pracownicy „Wtórpolu” z dumą mówimy o tym, że dzięki współpracy z nami PCK może zwiększyć zakres pomocy niesionej potrzebującym.
          Niestety, dziś znaleźliśmy się w sytuacji, w której nie jesteśmy w stanie udźwignąć finansowych zobowiązań wynikających z umowy. Rok temu zakończyliśmy w przedsiębiorstwie olbrzymią, finansowaną z kredytów inwestycję o wartości kilku milionów euro. Była ona niezbędna, aby utrzymać się na konkurencyjnym europejskim rynku branży odzieży używanej. W ostatnim roku wzrosły koszty pracy, relacja dolara do złotego jest wyjątkowo niekorzystna dla eksporterów i doprowadziła już do upadku wiele firm.
          Ponad dwa lata temu nasza firma stała się celem bandyckich ataków. Nastąpiły po sobie seria pożarów budynków i samochodów, ostrzelany z broni maszynowej dom jednego z kierowników, wrzucony na podwórko granat, który na szczęście nie wybuchł, bomba eksplodująca pod moim samochodem. Przedsiębiorstwo poniosło ogromne straty materialne. Najgorsze jest jednak to, że bandytów nie złapano do dziś, ja wciąż czuję się zagrożony.
          Gdyby zdarzyło się jakieś nieszczęście, na przykład wielki pożar, w ciągu chwili pracownicy utraciliby miejsca pracy, a ja stałbym się bankrutem. W tej szczególnej sytuacji, czując odpowiedzialność za byt przedsiębiorstwa i los ponad tysiącosobowej załogi, uznałem za najważniejsze możliwie szybkie spłacenie zaciągniętych kredytów. To jest trudna decyzja, niosąca także negatywne skutki. Oprócz częściowej redukcji zatrudnienia jest to niestety także świadoma rezygnacja ze współpracy z PCK. Kwoty pieniędzy wynikające z umowy dotychczas wpłacane na konto PCK jestem zmuszony przeznaczyć na spłatę zaciągniętych zobowiązań.
          Wyrażam żal, że zmuszony jestem zakończyć na dziś współpracę z tak dobrym partnerem. Wierzę jednak, że sytuacja „Wtórpolu” ustabilizuje się, że bandyci zostaną złapani i osądzeni. Już dziś deklaruję, że będę wtedy zabiegał w Polskim Czerwonym Krzyżu o możliwość podjęcia rozmów na temat nowego etapu współpracy. Chciałbym, by nastąpiło to nie później, niż za dwa, trzy lata. Niezależnie od zakończenia umowy złożyłem na ręce Dyrektora Generalnego Zarządu Głównego PCK, pani Elżbiety Śmietanka, propozycję dalszego, nieodpłatnego przekazywania odzieży używanej dla tej organizacji. Mamy nadzieję, że propozycja ta zostanie przyjęta.
          Ubrania nadal można wrzucać do pojemników
          „Wtórpol” liczy na to, że ludzie nadal będą do pojemników „PCK” wrzucać używaną odzież, koce:
          - Niezależnie od decyzji o rozwiązaniu umowy z PCK zamierzamy dalej prowadzić działalność polegającą na zbieraniu, sortowaniu, odzysku, recyklingu i utylizacji odzieży używanej. Mamy nadzieję, że mieszkańcy nadal będą wrzucać niepotrzebną odzież do naszych kontenerów. Nawet, jeśli nie ma na nich znaku tej szanowanej organizacji. Wierzymy, że mając do wyboru śmietnik, z którego odzież w większości trafiłaby na składowisko odpadów, albo nasz kontener – mieszkańcy wybiorą nasz pojemnik. Zadecyduje o tym choćby coraz większa świadomość ekologiczna.
          Ekspresowe zapełnianie
          Wracając do sedna problemu, czyli przepełnionych pojemników - dział obsługi pojemników na odzież twierdzi, że pojemniki z terenu naszego miasta opróżniane były 12 i 13 sierpnia i sukcesywnie opróżniane są co dwa tygodnie. Nasza Czytelniczka dzwoniła do nas 13 sierpnia. Ktoś kłamie, albo w Siemiatyczach pojemniki na używaną odzież zapełniają sie w tempie ekspresowym.

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JSW
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama