11 listopada w nurzeckim parku przy kamieniu upamiętniającym poległych w trakcie II wojny światowej zebrali się działacze nurzeckiego Koła Emerytów i Rencistów, by uczcić 96. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Tradycyjnie złożyli wieńce, zapalili symboliczne znicze, zaśpiewali kilka pieśni i... byli świadkami patriotycznego czy raczej przedwyborczego cudu.
W tym roku bowiem swoją obecnością na tych uroczystościach zaszczycił ich nurzecki wójt we własnej osobie, któremu towarzyszyła reprezentacja uczniów i nauczycieli na czele z dyrekcją miejscowej oświaty, czego przez wiele lat nie można się było doprosić. Wójt Jaszczuk podziękował emerytom za ich dotychczasowy trud włożony w coroczną organizację tych obchodów oraz wszem i wobec ogłosił, że już od przyszłego roku inicjatywę tę przejmie urząd i szkoła, wszak jest to bardzo ważne święto i powinno być odpowiednio obchodzone. Wójt publicznie również zobowiązał dyrekcję szkoły, by dołożyła wszelkich starań i zmobilizowała w przyszłości większą liczbę uczniów do udziału w takich obchodach. Pojawiły się też słowa wyjaśnienia, dlaczego dotąd władza nie brała udziału w tego typu uroczystościach. Powód był prozaiczny... Władza po prostu wstydziła się miejsca, w którym te uroczystości się odbywały. Teraz, kiedy skwer jest przebudowany, można się było wreszcie w nim pokazać. Ku chwale Narodu. Z kolei Robert Sobieszuk, dyrektor nurzeckiej szkoły, w kilku zdaniach przypomniał okoliczności założenia osady Nurzec Stacja, która w 1921 r. liczyła nieco ponad 200 mieszkańców.
W tych rocznicowych uroczystościach, również po raz pierwszy, udział wzięła delegacja zawodników z nurzeckiego Husara. Panowie także złożyli wieniec i zapalili znicze.
Obyśmy faktycznie byli świadkami czegoś trwałego i szczerego, a nie podyktowanego wyborczym listopadem 2014.
Ewa Magdalena Iwaniak, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze