Reklama

Nie tworzę pod publiczkę - Siemiatycze

17/07/2009 17:14
Do końca lipca w budynku SOK przy ulicy Zaszkolnej można oglądać wystawę prac siemiatyczanki Czesławy Urbańskiej. Na co dzień pracuje jako nauczycielka plastyki.

          - Od dziecięcych lat lubiłam rysować i starałam się rozwijać tę umiejętność. Zainteresowanie sztuką zawdzięczam swojemu pierwszemu nauczycielowi plastyki, panu Henrykowi Świerżewskiemu, który podpowiadał i mobilizował do dalszego rozwoju - opowiada Czesława Urbańska. - W trakcie nauki w liceum, uczestniczyłam w zajęciach plastycznych, które prowadził Leonidas Wiszenko. Wystawy naszych prac wypełniały korytarze szkolne oraz sale muzeum, które wówczas mieściło się w Domu Rycerza. Głównie była to martwa natura i portrety. Niestety nie dostałam się na wymarzone studia plastyczne. Dalszą edukację kontynuowałam w Studium Kulturalno - Oświatowym na Wydziale Teatralnym w Ciechanowie. Kolejnym etapem były studia na UMCS w Lublinie, w Instytucie Artystycznym, uwieńczone dyplomem z grafiki. Na zajęciach prace poddawane są ocenie, czasami były krytyczne uwagi. Takie sugestie zawsze sobie ceniłam. Podczas studiowania mogłam szkolić swój warsztat artystyczny. Nauka w przyszłości zawsze procentuje.
          - Główne tematy prac to martwa natura i abstrakcje.
          - Martwą naturę malowałam dawno temu i część tych obrazów jest schowana do mojej drewnianej skrzyni. Na wystawie "Zderzenia" pojawiły się obrazy, dla których inspiracją były tematy zaczerpnięte z przyrody. Poddane analizie dały zaskakujący efekt. Każdy artysta dąży do tego, by w wyniku jego pracy powstało coś oryginalnego i niepowtarzalnego. Swoje prace tworzę różnymi technikami. Znaleźć wśród nich można oleje, akwarele, pastele oraz akryle. Nigdy nie tworzę pod publiczkę. Malując, nie myślę, czy ktoś kupi dany obraz czy nie. Niestety dla większości osób podobają się obrazy cukierkowate i realistyczne. To co robię, nie zawsze wszystkim odpowiada, gdyż próbuję iść na przekór trendom.
          - Najbliższe plany artystyczne?
          - Interesuje mnie twarz człowieka. Mam pomysł na wykonanie takich prac. W nich chcę pokazać charakter i osobowość konkretnych osób.
          - Gdzie znajduje się pani pracownia?
          - Tworzę głównie w swoim mieszkaniu w bloku. Mam tutaj swoją małą pracownię. Najbliższe osoby nie narzekają na uciążliwości z tym związane. Czasami tylko mąż narzeka, kiedy czuje w powietrzu zapach farb olejnych i terpentyny. Podczas codziennych, zwykłych prac myślę o kolejnym obrazie, temacie, kompozycji itd.
          - Zaprojektowała pani też witraże.
          - Kiedyś z taką propozycją zwrócił się do mnie ksiądz Jan Koc. Zaprojektowałam dwa witraże: Miłosierdzie Boże oraz Matka Boska Fatimska, które teraz znajdują się kościele pw. św. Andrzeja Boboli.
          - Czy maluje pani obrazy na zamówienie?
          - Oczywiście, że tak. Ostatnio miałam zamówienie na pracę, która przedstawiałaby nasze miasto. Wykonałam cykl prac przedstawiających archaniołów i niektórych świętych. Moje prace znajdują się w wielu domach, nawet za granicą.

          Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama