Reklama

Najstarszy mieszkaniec w gminie Nurzec - Chanie Chursy

21/03/2010 12:11
Jak mięso - to tłuste, jak alkohol - to tylko nalewka na spirytusie. No i dobry humor. To recepta na długowieczność pana Włodzimierza Barana z podnurzeckiej wsi Chanie Chursy, który 10 marca obchodził swoje setne urodziny.

          Dobrze się trzyma
          Stuletni Włodzimierz Baran nie wygląda na swój wiek. Na twarzy ma mało zmarszczek, co - jak twierdzą córki - zawdzięcza długoletniej pracy na powietrzu.
          - Tata prowadził gospodarstwo rolne. To było jego główne zajęcie. Jak to w tamtych czasach było, trzymał prawie wszystko, konia, krowy, świnie - mówi pani Zinaida Sobolewska, córka.
          W 1940 r. pan Włodzimierz wraz z rodziną musiał opuścić nurzeckie strony. Jak mówi, wygnano jego rodzinę na Syberię, ale o pobycie w dalekiej Rosji nie chce dużo mówić.
          - Jakoś to przeżyliśmy - tak podsumowuje zsyłkę.
          Lepiej natomiast wspomina wcześniejsze rządy carskie, w większości znane mu z opowieści rodziców: - Jak znalazłem dwie kopiejki, to tyle cukierków mogłem kupić, że w kieszeniach mi się nie mieściły - mówi.
          Kiedy miał 27 lat, ożenił się. Od tamtej pory mieszka w Chaniach Chursach, dokąd przeniósł się z rodzinnej Wólki Nurzeckiej.
          Miareczkę spirytusu
          Córki pana Włodzimierza dodają, że ich ojciec nie przykładał wielkiej wagi do diety.
          - Styl życia? A jaki mógł on być w czasach powojennych i późniejszych? Różnie człowiek się odżywiał. Jadł to, co było i na co mógł sobie pozwolić. Czasami coś lepszego, a czasami tylko chleb - mówi pani Zinaida, też mieszkanka Chań.
          - Chudego mięsa to ja bardzo nie lubiłem - przyznaje jubilat. - Ale ogólnie to jadło się wszystko - tłuste żeberka, boczek. A jeśli chodzi o alkohol, to tylko dwa albo trzy razy w życiu byłem pijany.
          - Prawie zawsze do obiadu miareczkę spirytusu lub nalewki na spirytusie chlapnął. Dla zdrowotności. Mówił, że to mu poprawia krążenie - dodaje córka.
          A jak zniósł kończącą się zimę?
          - Zima? Jak wspomnę, to nie takie zimy się przeżyło i człowiekowi zimno nie było. Byle jak ubranym się chodziło i dobrze było - odpowiada jubilat.
          Mnóstwo wnucząt
          Zapytaliśmy pana Włodzimierza o liczbę jego wnucząt i prawnucząt. Nie był w stanie wszystkich wymienić. Z pomocą przyszła rodzina. Córki pana Włodzimierza naliczyły: 11 dzieci, 21 wnucząt, 28 prawnucząt i 4 praprawnucząt.
          - Jak za młodu ktoś by mi by powiedział, że stu lat dożyję, to nigdy bym nie uwierzył - dodaje na koniec.
          Najstarszy w gminie
          Jak zwykle przy takich rocznicach, do jubilata przyjechały delegacje z Urzędu Gminy w Nurcu Stacji i KRUS-u. Był szampan, tort i smaczne domowe potrawy. Wójt Piotr Jaszczuk wraz z kierowniczką USC Olgą Naumnik przywieźli listy gratulacyjne, kwiaty i podarunek.
          Pan Włodzimierz Baran jest najstarszym mieszkańcem gminy Nurzec Stacja.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama