Tysiące ludzi. Zespoły z Polski, Ukrainy, Białorusi. Pieśni i tańce. Jarmark rękodzielników z Ukrainy i Polski. Obrzęd kupalski w wykonaniu zespołu Ranok. Tradycyjne wyławianie wianków. Pokaz sztucznych ogni na dubickim niebie. Impreza Na Iwana na Kupała na terenie ośrodka Bachmaty w Dubiczach Cerkiewnych jak zwykle porwała swoją naturalnością, ludowością i magią. Wszystko to dzięki organizatorom – Związkowi Ukraińców Podlasia i gminie Dubicze Cerkiewne.
- Związek Ukraińców Podlasia corocznie zaprasza ambasadę Ukrainy na świętowanie Na Iwana na Kupała. Wiem też, że na Podlasiu świętuje się Ukraińską Podlaską Jesień – mówi konsul Ukrainy Svitlana Krysa, kierownik wydziału konsularnego ambasady Ukrainy w Warszawie. - W Dubiczach jestem po raz pierwszy. Wrażenia super. Doskonałe wykonania zespołów, emocjonalne wrażenia.
Natalka Bojarska i Viktoria Voroncova to przedstawicielki zespołu Drima z Równego na Ukrainie: - Na Iwana na Kupała to ukraińskie święto, chociaż w każdym regionie organizują je nieco inaczej – opowiadają artystki z Równego. - W jednym niosą brzozę, w innym jakieś inne drzewo, ale takie święto odbywa się na całym terytorium Ukrainy. W Równem niestety już nie przyciąga aż tylu widzów, co na wsiach, albo teraz u was, w Polsce.
Rzeczywiście, Na Iwana na Kupała w Dubiczach Cerkiewnych przyciąga tysiące uczestników. Tym razem pogoda dopisała. Nie tylko atrakcje ludowe, ale świetnie zorganizowane parkingi, możliwość rozłożenia koca, grillowania w pobliżu sceny – to wszystko sprzyja wyjazdom na noc świętojańską na Bachmaty.
- Na początku zdawało się, że ludzi będzie mniej, ale chyba pogoda zachęciła. Miejsce jak zwykle urokliwe, co jest bardzo ważne. Mamy taką frekwencję, jak co roku – stwierdza dr Andrzej Artemiuk, prezes Związku Ukraińców Podlasia. - Jest trochę ludzi, którym chce się tu przyjeżdżać, podoba się jak sądzę, bo inaczej by nie przyjeżdżali. Przybywają dla tego święta, dla atrakcji, zespołów, wszystkiego co się tutaj dzieje.
W Dubiczach noc kupalska odbywa się najbliżej natury. Wydaje się, że tak to kiedyś mogło się odbywać.
- Mogło się tak odbywać – potwierdza Andrzej Artemiuk. - To już nasza wizja co kiedyś mogło być, wiemy z przekazów. Z pewnością jest to bardzo widowiskowe i atrakcyjne, m.in. dlatego ludzie przyjeżdżają. Miejsce też robi swoje. Staramy się również, aby program zachęcał do imprezy poprzez zespoły, które zapraszamy, poprzez imprezy towarzyszące. W Dubiczach Cerkiewnych Na Iwana na Kupała organizujemy już 19 raz, a w swojej historii 21 razy. Pierwsze edycje były na Narwi w Ploskach. W tym czasie przewinęło się niemało artystów z Ukrainy, Polski i innych krajów. Jest to już stały element krajobrazu kulturowego Podlasia. I niech tak będzie, niech trwa.
Na Iwana na Kupała - starodawne święto słowiańskie, przedchrześcijańskie, obchodzone jest na Ukrainie, na terenie Polski i Białorusi.
- Myślę, że wszyscy odczuwamy, że nie jest to festyn jakich wiele, ale święto naszej kultury, tradycji, naszego języka - powiedział Grzegorz Kuprianowicz, prezes Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie. – Święto, podczas którego widzimy kulturę nie przywiezioną gdzieś z daleka, ale taką kulturę, która tu żyje, na tej ziemi. Kulturę, w jakiej żyli nasi przodkowie i jaką chcemy i powinniśmy przekazać naszym dzieciom. Bo nie ma niczego ważniejszego nad to, aby przekazywać następnym pokoleniom to, co otrzymaliśmy – nasz język, kulturę, tradycję.
W tym roku Związek Ukraińców Podlasia, główny organizator Na Iwana na Kupała, obchodzi swoje 25-lecie. Ćwierć wieku temu grupa działaczy postanowiła zadbać, aby język i kultura ukraińska dalej rozwijały się na Podlasiu. Związek Ukraińców Podlasia m.in. organizuje imprezy kulturalne, naukę języka ukraińskiego, wydaje czasopismo Nad Buhom i Narwoju, opiekuje się zespołami ludowymi.

Krystyna Kościewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. KK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze