Reklama

Milion ton jabłek

03/03/2016 17:16

Około 150 sadowników z gmin Sarnaki, Platerów oraz z powiatów bialskiego i siedleckiego, spotkało się 21 lutego, w świetlicy w Lipnie (gm. Platerów), z prezesem Związku Sadowników RP, jednocześnie posłem PSL, Mirosławem Maliszewskim i wiceprezesem Robertem Remiszewskim.

Celem spotkania była dyskusja o bieżących problemach branży sadowniczej, głównie producentów jabłek w kontekście embarga tych owoców do Rosji.

- Ten region, to symbol w obronie sadowniczych interesów. Dlatego się tu zbieramy – podkreślał wiceprezes Remiszewski.

Reklama

Milion ton jabłek rocznie

Prezes Maliszewski mówił m.in.: - Świat produkuje 78-80 milionów ton jabłek rocznie. Polska 3-4 mln ton. To dużo. Z kolei Unia, razem z Polską ok. 12 mln ton. Od kilku sezonów w Unii występuje nadpodaż tego owocu, czyli jabłek jest więcej, niż zapotrzebowania. Analizując pod tym samym względem nasz kraj, produkujemy ze 4 razy więcej niż sami jesteśmy w stanie zjeść. To pokazuje, że Unia i Polska muszą jabłka eksportować, by nie było tragedii na rynku. Zagłębiając się w światowy eksport, zaledwie 8 mln ton jabłek, spośród 78-80 mln, przekracza granice krajów. Od kilku sezonów Polska jest największym na świecie eksporterem tego owocu. Nasz eksport przekracza milion ton. Kto kupuje od nas te jabłka? Odpowiedź jest prosta – Niemcy i Rosja. Jesteśmy więc w idealnej sytuacji, bo nasi importerzy znajdują się blisko, co do tej pory skrzętnie wykorzystywaliśmy. Wykosiliśmy z rosyjskiego rynku wszystkich eksporterów do ilości mało znaczących. Z tego wszystkiego wynika, że bez rynku rosyjskiego polscy sadownicy sobie nie poradzą, tym bardziej że produkcja wszelkich owoców w Polsce cały czas rośnie. Ale stało się. Poszliśmy za Ukrainą i rynek rosyjski został zamknięty. Dlatego, jeśli za kilka sezonów nie wyeksportujemy zagranicę około półtora miliona ton, nasz rynek owoców, w szczególności jabłek, załamie się. Słyszymy wielu ekspertów, wyliczających kraje, do których zaraz będziemy eksportować jabłka, poza Rosją. Wymienia się Chiny, Singapur, Wietnam, Stany Zjednoczone, tylko że niewielu pamięta, że Stany nałożyły nam embargo na jabłka w 1945 r. Jeśli Rosjanie nie uchylą, chociaż trochę, swoich furtek na granicy, jeśli nie przestaną trzepać każdej naszej ciężarówki, to jeszcze w tym sezonie jakoś sobie poradzimy. Jeżeli natomiast nadal granica pod tym względem będzie szczelna, to nastąpi katastrofa. Nie ma na świecie innego miejsca, gdzie moglibyśmy upchnąć milion ton jabłek rocznie.

Reklama

Do plantatorów dochodzą też inne, niepokojące sygnały o planowanych zmianach w sadownictwie, np. o wycofaniu wielu środków stosowanych obecnie do ochrony roślin, na droższe.

Prezes Maliszewski: - Dlatego ochrona może być droższa, co pozbawi nas konkurencyjności. Unia planuje wprowadzić identyczne warunki pracy dla pracowników sezonowych. Dlaczego? Ktoś w Unii wyliczył, że Polska jest w stanie sprzedać jabłka taniej, bo za zbiór tego owocu płaci się 7 zł za godzinę, a w krajach unijnych nawet 10 euro za godzinę. Różnica jest ogromna. Obowiązek minimalnego wynagrodzenia na poziomie gospodarstw ma podobno wynosić 7 – 8 euro. Co to oznacza dla Polski? Lepiej nie mówić.

Reklama

Dlatego, jak podkreślali obaj prezesi, trzeba systematycznie jeździć w tych sprawach do Brukseli, rozmawiać z europosłami, lobbować, negocjować, do czego potrzebna jest silna reprezentacja sadowników.

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy

Głosy sadowników:

- Przez ostatnie 2 lata przetwórcy owoców mówili nam co mamy robić i za ile sprzedawać nasze surowce. Mówili, że magazyny są pełne owoców, bo zostały z tamtego roku, więc będą je skupować tanio. Ale jak te nasze owoce można było kupić z tych magazynów tanio, jak nigdy, po 30 groszy za kilo, to wszystko zostało wykupione. Więc były pełne czy nie?

Reklama

- Chodzi mi o ubiegłoroczny protest sadowników w Warszawie. Ilu z nas zostało do końca protestu? Góra 20 procent. Większość po jednym dniu wyjechała. Mówili, że mają dużo pracy. Owszem, każdy z nas miał dużo pracy. Została nas garstka. Gdzie konsekwencja?

- Nie da się siedzieć w domu lub we własnym gospodarstwie i czekać, kiedy ktoś coś za nas załatwi.

- W 2014 r. na proteście w Kózkach było z 500 osób. A w ubiegłym roku? Garstka. Nie było nawet setki. Śmiało można zapytać czy był zakaz polityczny udziału w tym proteście? Wydaje mi się, że był.

Reklama

- Jak zapada decyzja, że nie wieziemy owocu na skup, to nie wieziemy. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. U mnie we wsi, przed sezonem, większość tych, którzy mają porzeczkę, powiedzieli, że nic na skup nie zawiozą, w ramach protestu. A co się działo? Już w pierwszym dniu skupu przedsiębiorca skupił tyle tego owocu, jak żadnego dnia potem. Do kogo więc macie pretensje? Po co zapisywać się do tego związku? Co z tego, że w związku zapadną decyzje o tym, że nie wieziemy owocu do skupu, a wy i tak zawieziecie, za marne grosze. Jak się nie zmieni mentalność, to nic się nie zmieni.

- Dziś byłem w Biedronce w Siemiatyczach. Jabłko polskie kosztuje 2,10 zł za kilo, zachodnie 4,90 zł. Te zachodnie takie jest błyszczące, że nasze nie miałoby takiego efektu nawet po długim polerowaniu, tak więc nie wiem, czym oni te jabłka pryskają. Nasze są lepsze i tańsze. Ale dzięki tym walorom i tak nie upchniemy wszystkiego na swoim rynku. Proszę, panowie tu obecni, przetłumaczcie naszym wodzom w sejmie, że nie jest łatwą i błahą sprawą zadrzeć z naszym wschodnim sąsiadem. Do tej pory przyjeżdżało bezpośrednio do nas sporo samochodów z Rosji i Białorusi. Teraz takich samochodów jest zero. Bo dojdzie do tego, że za utylizację tych naszych jabłek trzeba będzie sporo zapłacić. Byłem na proteście w Warszawie i Kózkach, ale prawda jest taka, że powinno nas być 2 tysiące, a nie 50 osób.

Reklama

- Teraz wiele szkół dostało jabłka. Dyrekcje szkół oddają te jabłka dzieciom i rodzicom. Dorośli z kolei oddają je sąsiadom, bo sąsiedzi mają krowy, owce itd. To nie jest rozwiązanie. To zły mechanizm. Z naszego produktu, w który wkładamy koszty, pracę i chęci, tworzy się produkt bez wartości. To nie jest wycofanie produktu z rynku, jak się o tym mówi. To bezpłatna dystrybucja.

Związek Sadowników

Do Oddziału Związku Sadowników RP wstąpiło 40 osób. Prezesem został Michał Michaluk, wiceprezesami Jerzy Garucki, Paweł Czuryło. Przedstawiciele oddziału mają reprezentować związek na wspomnianych wyjazdach, rozmowach, negocjacjach.

Reklama

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama