Reklama

Mieszkańcy protestują: „Nie chcemy kopalni torfu!”

„Torf wykorzystuje się dlatego, że jest tani. A powinien być obłożony wysokim podatkiem węglowym związanym z degradacją środowiska i emisjami gazów cieplarnianych”. – mówi prof. Wiktor Kotowski, komentując plany budowy kopalni torfu w powiecie hajnowskim

       W Urzędzie Gminy Czyże 10 września doszło do rozmów między lokalnymi aktywistami, rolnikami, naukowcami, a wójtem gminy, Jerzym Wasilukiem. Spotkanie dotyczyło budowy kopalni torfu, planowanej przez łosicką spółkę Wokas.

       Przeciwni kopalni mieszkańcy gmin Narew i Czyże przygotowali petycję. Skierowana jest do wójtów i rad gmin, na których pograniczu ma powstać obiekt. Aktualnie podpisało ją ponad 6 tys. osób, dokument dostępny jest w internecie. Lokalne władze nie chcą jednak tracić szans na przewidywane zyski w związku z wpływami z podatków. Kopalnia ma wydobywać torf ze złoża o powierzchni 170 ha, z głębokości od półtora do 2,5 m. Okres wydobycia torfu to 30 lat.

Reklama

       Na wrześniowym spotkaniu obecny był również dr hab. Wiktor Kotowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego z Zakładu Ekologii i Ochrony Środowiska, współzałożyciel Centrum Ochrony Mokradeł, współautor uwag do projektu zmiany Studium zagospodarowania przestrzennego Gminy Czyże, które w lipcu br. trafiły do tamtejszego Urzędu Gminy. Poprosiliśmy eksperta o komentarz w sprawie torfowisk i przyszłej inwestycji.

      - Należy patrzeć na tę sprawę z dwóch perspektyw. Po pierwsze lokalnego wpływu na przyrodę i warunki środowiska, a po drugie w kontekście obecnego kryzysu klimatyczno-ekologicznego. Jeśli chodzi o pierwszy aspekt, to kopalnia torfu przede wszystkim zmniejsza retencję wody i zwiększa jej odpływ lub utratę poprzez parowanie. Odpływ dlatego, że z reguły kopalnie generują jakiś rodzaj odwodnienia liniowego, nawet jeżeli jest to kopanie metodą „spod wody”. Bardzo często łączy się ono z obniżeniem poziomu wód podziemnych, ponieważ w jakiś sposób obszar wydobycia torfu jest powiązany hydrologicznie z siecią rowów odwadniających, która już jest na tym terenie lub jest budowana, żeby wspomóc działanie kopalni – opowiada prof. Kotowski.

Reklama

     Naukowiec zauważa również, że woda przy pomocy rowów odwadniających, istniejących na torfowisku, będzie szybciej spływała do Narwi.

     - Są to straty przy założeniu, że kopalnia nie odwadnia celowo. A niemal wszystkie kopalnie torfu, które widziałem, były wyposażone w systemy odwodnienia liniowego, albo pompowanie wody, tak jak to jest w kopalni firmy Wokas w  Niecce Grudecko - Michałowskiej. Jest tam ogromny lej depresyjny. Woda jest odpompowywana z kopalni torfu, do rowów odwadniających, chociaż pierwotnie miało tego nie być – zauważa specjalista i podkreśla, że nie zawsze można ufać inwestorom.

Reklama

      - Warto zwrócić uwagę na to, że warunki, które obiecuje inwestor na początku, wcale nie muszą być ostatecznymi. Jeżeli byłoby podłączenie odkrywki do rowu, który grawitacyjnie spuszcza wodę do Narwi, albo tym bardziej odpompowywanie wody, jest to generowanie bardzo silnego odwodnienia. Pamiętajmy, że jesteśmy na etapie zmiany Studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego i chodzi w niej literalnie tylko o dopuszczenie wydobycia torfu. Bez zaznaczenia, jaki to będzie rodzaj wydobycia. Tym samym dopuszczamy każdy rodzaj i każdego potencjalnego inwestora, a w większości przypadków wydobycie torfu wiąże się z intencjonalnym odwodnieniem – podsumowuje prof. Kotowski.

     Brak dokumentacji geologicznej?

Reklama

    We wspomnianych wyżej uwagach do Studium zagospodarowania przestrzennego, czytamy m.in.:

    „Zwracamy uwagę, że zapis o udokumentowaniu złóż torfu w rozumieniu Prawa geologicznego i górniczego oznacza, iż opracowano dokumentację geologiczną złoża. Według naszej wiedzy, dokumentacja geologiczna przedmiotowych złóż nie została podana do publicznej wiadomości, wychodzimy więc z założenia, że nie została ona wykonana, co oznaczałoby, iż proponowany zapis w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego będzie sprzeczny ze stanem faktycznym, a więc może być podstawą do podważenia zgodności Studium z prawem. Jeśli jesteśmy w błędzie, a złoże torfu zostało udokumentowane jako złoże kopalin, prosimy o przedstawienie dokumentacji geologicznej. (…)

Reklama

    Udostępniona razem z projektem zmiany Studium, Prognoza oddziaływania na środowisko, w sposób nieuprawniony odnosi się do antycypowanej inwestycji (kopalni torfu), podczas, gdy powinna odnosić się wyłącznie do zapisów projektu Zmiany Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Czyże. Dotyczy to na przykład zapisu o tym, że wydobycie torfu ma się odbywać metodą „spod wody” i usunięta ma zostać wierzchnia warstwa torfu o grubości 2-3 m (str. 23 Prognozy). Są to zapisy na obecnym etapie absolutnie bezpodstawne, zważywszy na to, że przedmiotem Prognozy jest zapis o dopuszczeniu funkcji wydobycia surowców, a nie konkretny plan ich eksploatacji. (…)

    W Prognozie stwierdzono, że obecne poziomy wody na torfowisku układają się na głębokości ok. 0,3-0,9 m (str. 15 Prognozy) pod powierzchnią gruntu, a wydobycie torfu ma się (podobno) odbywać metodą „spod wody” i usunięta ma zostać wierzchnia warstwa torfu o grubości 2-3 m (str. 23 Prognozy), w związku z czym po wydobyciu torfu poziom wody w wyrobisku kopalnianym kształtowałby się na wysokości ok. 1,1-2,7 m powyżej warstwy niewybranego torfu. Według naszej wiedzy, przy tak głębokiej wodzie nie ma możliwości osiedlenia się roślinności torfotwórczej. Nie ma w naszym klimacie roślin torfowiskowych, które mogłyby zasiedlić taki zbiornik. W związku z tym, po wydobyciu torfu nieuchronnie wytworzyłby się wypełniony wodą zbiornik potorfowy, a, jak słusznie zauważyli autorzy Prognozy, potorfowe zbiorniki wodne są znacznymi źródłami emisji gazów cieplarnianych.(…)”
   

Reklama

     Umowne granice natury

     Dwadzieścia jeden lat temu Polska ratyfikowała „Konwencję o ochronie gatunków dzikiej flory i fauny europejskiej oraz ich siedlisk”. Jedną z form ich ochrony są obszary Natura 2000, umiejscowione w pobliżu planowanej kopalni torfu.

     - Chociaż jesteśmy poza jej granicami, to teren bogaty przyrodniczo i o tym mówili mieszkańcy Czyżów, czy sąsiedniej gminy na spotkaniu konsultacyjnym, na którym byłem. Często słyszy się argumenty, że jeśli po kopalni zostaną otwarte zbiorniki wodne, będzie jeszcze więcej ptaków. Prawdopodobnie nie będzie ich więcej, ale przede wszystkim będą to zupełnie inne ptaki niż te, które zamieszkują łąki torfowe. Otwarte zbiorniki wodne powstałe po kopalni torfu, ściągają pospolite gatunki. Będą tam kaczki krzyżówki i łabędzie. Natomiast zabraknie ptaków związanych z łąkami i torfowiskami niskimi, takich jak czajki, czy rycyki. – wyjaśnia prof. Wiktor Kotowski i dodaje - Do tego dochodzą uciążliwości eksploatacji torfów dla mieszkańców lokalnych wsi. To jest torf niski, którego nie stosuje do upraw specjalistycznych, gdzie trudniej o zamienniki. Z tego, co wiem, aktualnie mamy popyt na torf do produkcji pieczarek [Produkcja okryw pieczarkowych, to jedna z działalności spółki Wokas, przypis red.], które można spokojnie hodować na słomie, kompoście. Torf wykorzystuje się dlatego, że jest tani. A powinien być obłożony wysokim podatkiem węglowym związanym z degradacją środowiska i emisjami dwutlenku węgla.

Reklama

     Więcej torfowisk, więcej wody na dłużej

     Torfowiska są najlepszym sposobem na zatrzymywanie wody w glebie, są jak gąbki, które ją pochłaniają. Dlatego trzeba o nie dbać, ale jak właściwie działają?

     Torf w naturalnym stanie zawiera 90-95% wody. Duże torfowisko odpowiada pojemnością wody jezioru o podobnej powierzchni. Nie jest ona jednak tak szybko tracona poprzez ewapotranspirację, czyli parowanie terenowe. Roślinność na powierzchni chroni te zasoby. Jeżeli zamiast torfowiska mielibyśmy jezioro o tej samej powierzchni, to woda uciekałaby z niego w średniej rocznej szybciej, ponieważ ewapotranspiracja uśredniona do roku, jest wyższa z lustra wody niż z powierzchni roślinności bagiennej. Torfowisko działa też trochę jak korek podtrzymujący wody podziemne przed spływem z terenów otaczających. Jeżeli mamy nieckę, którą wypełniają osady torfowe, nasycone wodą, to na terenach przyległych położonych wyżej, woda jest mniej drenowana. Jeżeli spadnie poziom wody w obrębie torfowiska, spadnie również poziom wód podziemnych na znacznie bardziej przepuszczalnych glebach wokół – wyjaśnia ekspert i wskazuje inne pożyteczne działania torfowisk, np. oczyszczanie wód.
 

Reklama

     Mniej azotanu w marchewce

     Bagna nadrzeczne, położone między terenami rolniczymi a rzeką pełnią bardzo ważną funkcję w oczyszczaniu rzek. Rośliny bagienne wbudowują w swoje tkanki substancje pokarmowe, które spływają z nawozami z pól, czyli m.in. azotany i fosforany. Bagienne strefy buforowe są w stanie usunąć prawie wszystkie azotany z silnie zanieczyszczonej wody rolniczej. Jest jeszcze bardzo ważny mikrobiologiczny proces zachodzący na bagnach, denitryfikacja. Powoduje ona, że azotany są przekształcane do azotu cząsteczkowego, który wraca do powietrza. Odpowiadają za to bakterie żyjące  w podmokłych glebach bogatych w materię organiczną – mówi prof. Kotowski. Istotne jest też, co dzieje się ze związkami węgla, fosforu czy azotu wbudowanymi w bagienne i torfowiskowe rośliny, po osuszeniu torfowiska.

Reklama

      - Póki torf się akumuluje, póty woda wypływająca z bagna jest czysta. Natomiast odwodnienie torfowisk powoduje, że wypłukiwane z rozkładającego się torfu substancje trafiają do wód, zarówno podziemnych, jak i powierzchniowych. Jeżeli są to duże torfowiska, ich osuszenie może generować znaczące zanieczyszczenia wód, a przy okazji zwiększa przedostawanie się do atmosfery dwutlenku węgla. Musimy pamiętać, że torfowisko nad Narwią, o którym mówimy w tej chwili, nie jest bagnem naturalnym. Przekształcono je więc teraz również nie pełni skutecznie roli biofiltra. Jest odwodnione, więc w tej chwili uwalnia zarówno dwutlenek węgla do atmosfery, jak i azotany do wód powierzchniowych, do Narwi. Pewnie nie są to duże ilości, bo torfowisko osuszono już dawno. Ale właściwym ich zagospodarowaniem powinno być podwyższenie poziomów wody przez spiętrzenie rowów, a nie kopanie torfu, które tylko pogłębi problem – wyjaśnia naukowiec.

     Samoorganizowanie się ma sens

Reklama

     Czy opór mieszkańców odniesie pożądany przez nich skutek? Czas pokaże. Na razie wójt Jerzy Wasiluk obiecał przeprowadzić konsultacje społeczne z prawdziwego zdarzenia. Warto jednak przypomnieć sprawę mieszkańców gminy Krynki, którzy walczyli o powstrzymanie budowy kurzych ferm na obszarach Natury 2000, we wsiach Górka i Kruszyniany. Kruszyniany są najsłynniejszą wsią polskich Tatarów, cennym punktem turystycznym Podlasia. Sprawą kurzych ferm zajęli się pracownicy Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, wskutek czego inwestor wycofał się z budowy dwóch kurników, w tym mającego znaleźć się na terenie Kruszynian.

     Eleni Kryńska,

     fot https://www.petycjeonline.com/nie_chcemy_kopalni_torfu_na_kach_nad_rzek_narew

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama