10 grudnia w Mielniku odbyły się ćwiczenia strażackie "Mielnik 2013". Po niedawnych ćwiczeniach w siemiatyckim szpitalu przyszedł czas na przećwiczenie działań ratowniczych na zabytkowym obiekcie sakralnym.
Najpierw była część teoretyczna w remizie w Mielniku, potem epizod praktyczny.
- Główny cel naszych ćwiczeń to doskonalenie współdziałania podmiotów ratowniczych w ramach Krajowego Systemu Ratownictwa Gaśniczego powiatu siemiatyckiego podczas pożaru obiektu sakralnego. Poza tym sprawdziliśmy możliwości wykorzystania do działań gaśniczych rzeki Bug, szybkość i jakość wyszkolenia, działania jednostek OSP, określiliśmy czas dotarcia na miejsce, sprawdziliśmy przepływ informacji między zastępami ratowniczymi, dowódcami, służbami ratowniczymi itp. - mówi bryg. Jerzy Sitarski, zastępca komendanta PSP w Siemiatyczach.
W ćwiczeniach uczestniczyły: JRG Siemiatycze (1 wóz bojowy, podnośnik, 3 auta operacyjne, razem - 17 osób), OSP: Słochy Annopolskie, Drohiczyn, Dołubowo, Stadniki, Mielnik, Siemichocze, Moszczona Królewska, Sutno, Sieniewice, Perlejewo - razem 49 strażaków, Policja i Straż Graniczna z Mielnika.
Scenariusz: godz. 11.15. Jeden z mieszkańców Mielnika zauważa dym wydobywający się z poddasza kościoła, przy ul. Brzeskiej. Ktoś dzwoni po straż pożarną. W Mielniku rozlega się sygnał syreny. Po kilku minutach jako pierwsi na miejsce docierają strażacy ochotnicy z Mielnika. Do miejsca wezwania mają ok. pół km. W środku na razie nie ma dymu. Biegną do zakrystii, skąd prowadzą schody na poddasze. Są w ODO (sprzęt ochrony dróg oddechowych - tzw. aparaty powietrzne). Po otwarciu włazu na poddasze zauważają leżącego człowieka. Mężczyzna jest nieprzytomny. Znoszą go na dół. W zakrystii czekają już na nich strażacy z OSP Moszczona Królewska. Moszczona przed chwilą dojechała, w drodze są kolejne jednostki. Strażacy z Mielnika i Moszczony Królewskiej budują linie gaśnicze do wnętrza kościoła. Na miejscu zjawiają się samochody z siemiatyckiej JRG. Dojeżdżają dwa podnośniki, ze straży zawodowej z Siemiatycz oraz OSP Sieniewice. Z góry strażakom łatwiej zlokalizować pożar. Obok kościoła stoi namiot pneumatyczny. W nim opatrywany jest znaleziony mężczyzna, który odzyskał przytomność. Dołącza do niego strażak ochotnik. Zasłabł podczas akcji i koledzy wynieśli go z kościoła. Czekają na karetkę. Drogi wokół miejsca akcji są zablokowane. Obok mnóstwo świadków. Po paru minutach pada komenda... - kościół uratowany, koniec ćwiczeń.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze