Reklama

Mielnickie pamiątki z kredy

14/02/2009 18:20
W ostatnich miesiącach Stowarzyszenie Agroturystyczne Puszcza Mielnicka prowadzi w Mielniku ciekawe szkolenie – z zakresu rzeźby w mielnickim bogactwie – w kredzie. Szkolenie odbywa się w ramach projektu „Proekologiczny rozwój sektora usług turystyki wiejskiej w Polsce wschodniej” przy finansowym wsparciu Fundacji Wspomagania Wsi.

          Jerzy Śnieżko, prezes stowarzyszenia, zapoznał mnie z założeniami programowymi szkolenia:
          - W trakcie prac przygotowawczych wpadło nam do głowy, że kreda, jedyne bogactwo naturalne naszego regionu, powinna stać się czymś w rodzaju symbolu, elementu wyróżniającego Mielnik i powiat siemiatycki, a chyba najlepiej uczynić to poprzez przygotowanie ciekawych pamiątek, wykonanych z kredy, które turyści mogliby tu kupić i zabrać do swych domów. Pomysł zorganizowania szkolenia w zakresie rzeźby w kredzie spodobał się Fundacji Wspomagania Wsi, która wyasygnowała nieco grosza na jego realizację, a do fachowego przeprowadzenia szkolenia zaprosiliśmy pana Witolda Illinicza, mieszkającego w Mielniku plastyka.
          Szkolenie zostało skierowane do stosunkowo niewielkiej grupy osób, gdyż zależało nam nie tyle na spontaniczności, ile na rzetelnym i solidnym podejściu do nauki rzeźby, a w efekcie do opracowania ciekawych projektów przyszłych pamiątek z kredy.
          Szkolenie było planowane na 50 godzin, faktycznie trwało trochę dłużej, bo uczestnicy i prowadzący czasem zapominali o mijającym czasie, a po jego zakończeniu wszyscy zgodnie doszli do wniosku, że przydałoby się jeszcze więcej godzin zajęć, więc przedłużyliśmy je o kolejne 20 godzin i myślę, że z pożytkiem dla uczestniczących w szkoleniu, a z czasem również dla Mielnika i powiatu.
          Plastyk Witold Illinicz, najbardziej fachowa siła tego przedsięwzięcia, tak opowiada o prowadzonych przez siebie zajęciach:
          - Szkolenie ma na celu najpierw naukę modelowania reliefów, płaskorzeźb, następnie naukę wykonywania form, które umożliwią powielanie tych wykonanych wcześniej płaskorzeźb w większej ilości egzemplarzy i w różnych wariantach kolorystycznych, wreszcie naukę odlewania w przygotowanych formach i barwienie gotowych wyrobów. W trakcie szkolenia trzeba się więc uczyć kilku dziedzin plastyki, ale wszyscy są pełni zapału, a pierwsze prace są naprawdę ciekawe. Sławna mielnicka sosna, sylwetka cerkwi czy widok ruin kościoła wykonane w kredzie śmiało mogą zastąpić nieśmiertelne pocztówki, a motywy kwiatowe czy wariacje na temat znajdowanych w pokładach kredy muszli otwierają praktycznie nieograniczone pole dla plastycznej fantazji. W pierwszym etapie powstał szereg prac, część z nich ma formę skończoną, a część obecnie jest wykorzystywana do tworzenia form do ich powielania w przyszłości. Formy są wykonywane z silikonu, materiału nie przylegającego do żadnego materiału, można je więc wypełniać masą kredową z dodatkiem odpowiedniego materiału wiążącego, glinką czy innymi materiałami plastycznymi, wykonać wierne kopie pierwowzoru i w zależności od potrzeb pozostawić je w naturalnym kolorze albo barwić według własnego uznania.
          W zajęciach, które obserwowałem, uczestniczą wyłącznie panie: Nela Boguszewska, Joanna Charko, Iwona Dec, Joanna Nowacka i Agnieszka Terpiłowska. W pierwszym etapie brała też udział Renata Suprun oraz rodzynek – Tomasz Śnieżko. Należy więc mieć nadzieję, że Mielnik doczeka się „silnej grupy” promującej swój region i powiat wykonanymi przez siebie pamiątkami, wyróżniającymi się na tle plastikowej tandety, zalewającej modne kurorty i miejscowości turystyczne.

          Tadeusz Sikorski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. TS
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama