W ostatnich miesiącach Stowarzyszenie Agroturystyczne Puszcza Mielnicka prowadzi w Mielniku ciekawe szkolenie – z zakresu rzeźby w mielnickim bogactwie – w kredzie. Szkolenie odbywa się w ramach projektu „Proekologiczny rozwój sektora usług turystyki wiejskiej w Polsce wschodniej” przy finansowym wsparciu Fundacji Wspomagania Wsi.
Jerzy Śnieżko, prezes stowarzyszenia, zapoznał mnie z założeniami programowymi szkolenia: - W trakcie prac przygotowawczych wpadło nam do głowy, że kreda, jedyne bogactwo naturalne naszego regionu, powinna stać się czymś w rodzaju symbolu, elementu wyróżniającego Mielnik i powiat siemiatycki, a chyba najlepiej uczynić to poprzez przygotowanie ciekawych pamiątek, wykonanych z kredy, które turyści mogliby tu kupić i zabrać do swych domów. Pomysł zorganizowania szkolenia w zakresie rzeźby w kredzie spodobał się Fundacji Wspomagania Wsi, która wyasygnowała nieco grosza na jego realizację, a do fachowego przeprowadzenia szkolenia zaprosiliśmy pana Witolda Illinicza, mieszkającego w Mielniku plastyka. Szkolenie zostało skierowane do stosunkowo niewielkiej grupy osób, gdyż zależało nam nie tyle na spontaniczności, ile na rzetelnym i solidnym podejściu do nauki rzeźby, a w efekcie do opracowania ciekawych projektów przyszłych pamiątek z kredy. Szkolenie było planowane na 50 godzin, faktycznie trwało trochę dłużej, bo uczestnicy i prowadzący czasem zapominali o mijającym czasie, a po jego zakończeniu wszyscy zgodnie doszli do wniosku, że przydałoby się jeszcze więcej godzin zajęć, więc przedłużyliśmy je o kolejne 20 godzin i myślę, że z pożytkiem dla uczestniczących w szkoleniu, a z czasem również dla Mielnika i powiatu. Plastyk Witold Illinicz, najbardziej fachowa siła tego przedsięwzięcia, tak opowiada o prowadzonych przez siebie zajęciach: - Szkolenie ma na celu najpierw naukę modelowania reliefów, płaskorzeźb, następnie naukę wykonywania form, które umożliwią powielanie tych wykonanych wcześniej płaskorzeźb w większej ilości egzemplarzy i w różnych wariantach kolorystycznych, wreszcie naukę odlewania w przygotowanych formach i barwienie gotowych wyrobów. W trakcie szkolenia trzeba się więc uczyć kilku dziedzin plastyki, ale wszyscy są pełni zapału, a pierwsze prace są naprawdę ciekawe. Sławna mielnicka sosna, sylwetka cerkwi czy widok ruin kościoła wykonane w kredzie śmiało mogą zastąpić nieśmiertelne pocztówki, a motywy kwiatowe czy wariacje na temat znajdowanych w pokładach kredy muszli otwierają praktycznie nieograniczone pole dla plastycznej fantazji. W pierwszym etapie powstał szereg prac, część z nich ma formę skończoną, a część obecnie jest wykorzystywana do tworzenia form do ich powielania w przyszłości. Formy są wykonywane z silikonu, materiału nie przylegającego do żadnego materiału, można je więc wypełniać masą kredową z dodatkiem odpowiedniego materiału wiążącego, glinką czy innymi materiałami plastycznymi, wykonać wierne kopie pierwowzoru i w zależności od potrzeb pozostawić je w naturalnym kolorze albo barwić według własnego uznania. W zajęciach, które obserwowałem, uczestniczą wyłącznie panie: Nela Boguszewska, Joanna Charko, Iwona Dec, Joanna Nowacka i Agnieszka Terpiłowska. W pierwszym etapie brała też udział Renata Suprun oraz rodzynek – Tomasz Śnieżko. Należy więc mieć nadzieję, że Mielnik doczeka się „silnej grupy” promującej swój region i powiat wykonanymi przez siebie pamiątkami, wyróżniającymi się na tle plastikowej tandety, zalewającej modne kurorty i miejscowości turystyczne.
Tadeusz Sikorski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. TS
Komentarze