Reklama

Mielnicka tradycja

17/01/2008 15:23
Siarczysty mróz, padający deszcz czy zaspy śnieżne, nawet takie warunki pogodowe nie przeszkodzą wiernym prawosławnym z Mielnika w podtrzymywaniu starej tradycji wspólnego kolędowania pod oknami domów, w wigilię, 6 stycznia. Mimo, że w tym roku pogoda sprawiła, że święta były do świąt podobne, czyli białe, chór kolędniczy ruszył w trasę od „Zagóry”, na ulicy Duboisa kończąc.


          Jak co roku, obowiązkowo dzieci zabrały z domu pokaźne reklamówki, a ci, którzy doszli do ostatniego domu, również z pokaźną zawartością reklamówek powrócili do domu.
          - Chłopcy, dużo już macie cukierków? – pytam kilkuletnich kolędników na początku kolędowania.
          - Ja nie mam jeszcze dużo, ale mój kolega ma więcej, bo on wcześniej przyszedł – odpowiada jeden z nich.
          W tym roku, na wspólne kolędowanie przyszło blisko pięćdziesiąt osób.
          W Mielniku zachowała się piękna tradycja, pięknie przez wiernych podtrzymywana. Miejmy nadzieje, że dzieci, które dzisiaj trzymają w rękach reklamówki na cukierkowe łupy, za kilka lat zamienią je na książeczki z kolędami, a tradycja kolędowania będzie dla nich czymś więcej niż tylko zebraniem słodyczy.

          Moris, fot. Moris (kolędniczka)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama