Reklama

Małanka z Czeremszyną

Na scenie oczywiście Czeremszyna. Na sali, jak zawsze komplet. Stali bywalcy balów noworocznych w Czeremsze i tacy, co przyjechali po raz pierwszy. Ludzie z różnych stron Polski, ale najwięcej z Warszawy i Białegostoku. Przyciągnął ich niepowtarzalny klimat muzyki folkowej. Pokłady dobrej energii uzupełniał zespół Czeremszyna oraz DJ Woj.

      Wśród gości aktor Wojciech Wysocki. - W Czeremsze byłem wielokrotnie, tylko nie na prawosławnym Sylwestrze, Małance – mówi Wojciech Wysocki. - Zdecydowałem się przyjechać, bo jutro o dwunastej mam bardzo poważny, Ostry Dyżur Poetycki w Teatrze Narodowym. Dlatego postanowiłem nie spać całą noc, tańczyć przy świetnej muzyce Czeremszyny i rano, o dwunastej… mówić Szymborską i Herberta.

      Również z Warszawy przyjechał niezależny dziennikarz radiowy, Robert Kawka. - Przymierzam się do robienia rzeczy multimedialnych, stąd kamerka – wyjaśnia Rober Kawka. - W Czeremsze bywam od dziesięciu lat. Z rodziną przyjeżdżam na festiwal  „Z wiejskiego podwórza”, zawsze się świetnie bawię. Przede wszystkim muzyka! Jak pierwszy raz usłyszałem Czeremszynę, stwierdziłem, że to jest moje. Teraz jestem pierwszy raz na Małance. Powiedziano mi, co to Małanka, ale muszę doświadczyć na własnej skórze. Zrobię z tego krótki, fajny obrazek, z opiniami ludzi, pokazujący kolor tego wszystkiego i trochę pokręcę zespół.

Reklama

      Agnieszka Jakoniuk, jako jedna z nielicznych, przyjechała z pobliskiej Hajnówki. - Małanka z Czeremszyną wpisała się w kalendarz roku – stwierdza Agnieszka Jakoniuk. - Wydaje mi się, że jeśli jest taka impreza, to warto korzystać. Bo takich wydarzeń, gdzie można potańczyć przy dobrzej muzyce na żywo, jest naprawdę niewiele. Posiedzieć, pobiesiadować, posocjalizować się ze znajomy, też z nieznajomymi, popatrzyć jak ludzie się bawią. Jest to element, który zanika. Kiedyś ludzie spotykali się z różnych powodów, nawet błahych i już była potańcówka. Poza tym dla mnie  Małanka z Czeremszyną, to też powód, żeby odświętnie się ubrać. Jednak głównym powodem, który nas przyciągnął do Czeremchy jest to, że można tu potańczyć przy muzyce granej na żywo.

Reklama

      Na sali 90 osób, jedni ubrani na wieczorowo, inni na sportowo, jeszcze inni na ludowo. Przyjeżdżają, bo chcą się bawić z doskonałym zespołem folkowym Czeremszyna. Często dopiero na miejscu, w Gminnym Ośrodku Kultury w Czeremsze, dowiadują się co jest Małanka, że to według tradycji ukraińskiej pożegnanie starego i powitanie Nowego Roku.

      Bal zaczął się kolędowaniem a cappella wokalistek Czeremszyny, które przebrane w charakterystyczne, wiejskie stroje tej części Podlasia zauroczyły zebranych. Potem, Czeremszyna w pełnym składzie wokalno - instrumantalnym, koncertowała na scenie, tradycyjnie do rana.

Reklama

      - Pierwsza zabawa noworoczna z Czeremszyną była bodajże w 2005 roku, a potem z przerwami – wspomina Barbara Kuzub – Samosiuk, współszefowa Czeremszyny, szefowa GOK w Czeremsze. - Kilka edycji robiliśmy 31 grudnia, potem przeszliśmy na Małankę, termin styczniowy.

       Małanka z Czeremszyną, to ogromne wyzwanie dla zespołu, który jest jednocześnie głównym artystą i gospodarzem balu.

      - Sporo osób przyjechało dla nas – mówi B4arbara Kuzub – Samosiuk. - Chcieli posłuchać dłużej, bo na koncertach gramy około półtorej godziny, a na Małance dużo więcej. Wejść jest pięć, około czterdziestominutowych. Jest trochę grania, ale oczywiście też wielka przyjemność widzieć, że ludzie przyjechali, żeby z nami pobyć, posłuchać tej muzyki. Nie jest tak, że społeczeństwo chce się bawić tylko przy muzyce discopolowej. Okazuje, że chce się bawić przy muzyce folkowej i to jest fantastyczne. Nie jest prawdą, jak to pokazuje telewizja, że jesteśmy zniewoleni nieuctwem muzycznym. Często ludzie nie rozumieją wykonawcy discopolowego, który nie do końca jest prawdziwy w tym, co robi na scenie, ponieważ muzyka leci z playbacku. Natomiast tutaj, muzyka w stu procentach na żywo, nie ma tu żadnego oszustwa, wszystkie piosenki wykonujemy śpiewając i grając. Myślę, że ludzie to doceniają.

Reklama

       Ależ oczywiście! Doceniamy muzykę na żywo i że jest autentyczna, wyrasta stąd, z korzeni miejscowej muzyki ludowej. Doceniamy też dobrą energię Czeremszyny, od lat jednego z najlepszych zespołów folkowych w Polsce.

     Krystyna Kościewicz, fot KK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama