Kontynuujemy cykl pn. „Ludzie Cresovii”, przedstawiając sylwetkę Antoniego Brzezińskiego, który grał w siemiatyckiej drużynie w latach 80. Jak mówią koledzy z boiska – krótko, a dobrze. Zapowiadał się na świetnego zawodnika, ale szybko musiał zakończyć przygodę z piłką z powodu kontuzji.
- Ile lat grał pan w piłkę?
- Niestety, to nie był zbyt długi okres. Miałem szansę gry, jakiś talent i myślę, że wystartowałem nieźle. Ale przytrafiła się kontuzja. Potem druga. Zmuszony byłem dać sobie spokój z piłką. Długo nie mogłem w to uwierzyć i pogodzić się z losem. Jednak musiałem. A zaczęło się w 1982 r. w Drohiczynie w tamtejszym Żubrze. Ze względu na kontuzje nie grałem długo. Półtora sezonu w Żubrze i półtora w Cresovii.
- Czy ktoś zaproponował panu grę w klubie?
- Tak. Uczyłem się w technikum rolniczym w Ostro�......
To jest tylko fragment tekstu - jeśli chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium musisz wykupić dostęp.
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze