W cyklu historycznym „Lotnicy z naszych stron” przedstawiamy osoby z naszej części Polski, którym podczas II wojny światowej przyszło pełnić służbę w lotnictwie
Antoni Stalewski - Od „Łosia” do „Wellingtona”
Antoni Stalewski swoją przygodę z lotnictwem wojskowym zaczął bardzo wcześnie, bo już w 16. roku życia, gdy wstąpił do bydgoskiej Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich.
Nie był pełnoletni, więc musiał uzyskać pozwolenie rodziców na taki krok. Rodzice – Bolesław (rolnik) i Emilia – mieszkali w Bielsku Podlaskim i tam Antoni przyszedł na świat 18 lutego 1919. W Bielsku ukończył siedem lat szkoły powszechnej.
Bydgoska SPLdM kształciła w wielu specjalnościach lotniczych i uczący się tam w latach 1935-1938 Antoni Stalewski wybrał zawód radiomechanika. Po ukończeniu szkoły małoletnich, jako starszy szeregowy radiomechanik w czerwcu 1938 r. odkomenderowany został do 1 Pułku Lotniczego, stacjonującego na warszawskim Okęciu. Skierowany został do obsługi naziemnej najnowocześniejszych wówczas samolotów bombowych P-37 „Łoś”.
W tamtym okresie, w jednostkach wojskowych, istniała możliwość podwyższania wykształcenia do poziomu szkoły średniej. I młody lotnik skwapliwie z tej możliwości skorzystał. Dowództwo pułku życzliwie patrzyło na podobne przedsięwzięcia swoich żołnierzy, udzielając zwolnień z zajęć popołudniowych (zajęcia szkolne odbywały się w Gimnazjum im. Króla Władysława IV na Pradze i trwały od godziny siedemnastej do dwudziestej drugiej).
Nauka w szkole nie wpływała ujemnie na przebieg jego służby wojskowej i w efekcie 1 października 1938 r. awansowany został do stopnia kaprala. 29 marca następnego roku przydzielono go do 217 Eskadry Bombowej, gdzie już jako kapral nadterminowy (podjął decyzję o pozostaniu w wojsku na stałe), montował radiostacje pokładowe na „Łosiach”.

I z tą eskadrą wyruszył we wrześniu 1939 r. na wojnę z Niemcami. Wraz z kolegami z personelu naziemnego przebył długą drogę, przemieszczając się transportem kołowym z lotniska na lotnisko, podczas odwrotu armii polskiej na południowy wschód, aby 18 września przekroczyć granicę węgierską. Po krótkim okresie internowania, przez Jugosławię i Włochy, dotarł do Francji, aby 23 listopada 1939 r. zameldować się w Lyon - głównej bazie odtwarzanego tam polskiego lotnictwa wojskowego. Przez długi czas nie miał konkretnego przydziału wojskowego (wszystkim ten czas kojarzył się z bałaganem) i dopiero 18 maja otrzymał przydział do obsługi francuskich samolotów myśliwskich Caudron C 714 „Cyclone”.
Szybka kapitulacja Francji wymusiła ewakuację lotnictwa polskiego do Wielkiej Brytanii (kapral Stalewski uczynił to 17 czerwca 1940 r.), gdzie podjęto kolejną próbę (tym razem udaną) budowy Polskich Sił Powietrznych. W wieloosobowych załogach ciężkich samolotów bombowych istniała funkcja strzelca radiotelegrafisty. Młody lotnik radiotelegrafistą już był, należało zdobyć jeszcze wyszkolenie do obsługi samolotowej broni pokładowej. Taki kurs w No. 4 Bombing and Gunnery School (Szkoła Bombardowania i Strzelania nr 4) rozpoczął się 6 sierpnia 1940 r. i po jego zakończeniu, świeżo upieczony absolwent, z naszywkami angielskiego sierżanta na rękawach munduru, zaliczony został do personelu latającego. Po niezbędnym okresie zgrywania pełnej załogi bombowej (w 18 OTU w miejscowości Bramcote) nastąpił wreszcie (w maju 1941 r.) przydział do polskiego 301 Dywizjonu Bombowego. Od czerwca sześcioosobowa załoga dwusilnikowego bombowca typu „Wellington” rozpoczęła swoją kolejkę nocnych nalotów na bombardowanie różnych celów we Francji i Niemczech. W nocy z 21 na 22 października 1941 r. z 301 dywizjonu poleciało dziesięć samolotów na bombardowanie Bremy.
Jedna z załóg (z Antonim Stalewskim) nie wróciła, zestrzelona w locie powrotnym. Wszyscy dostali się do niemieckiej niewoli. Był to dwudziesty drugi lot bojowy tego lotnika (po wojnie obliczono, że średni czas życia lotnika bombowego wynosił 8 lotów bojowych). Dla zestrzelonego lotnika rozpoczął się długi, prawie czteroletni, okres tułaczki po różnych obozach jenieckich (najdłużej w Stalagu Luft. III w Żaganiu).
Po wyzwoleniu wrócił do Wielkiej Brytanii. W 1946 r. otrzymał skierowanie na studia. Wojnę zakończył w stopniu chorążego. Za czyny bojowe odznaczony został Krzyżem Srebrnym Orderu „Virtuti Militari”, trzykrotnie Krzyżem Walecznych i innymi odznaczeniami polskimi i brytyjskimi. Założył rodzinę i musiał radzić sobie z wszystkimi trudnościami życia cywilnego na Obczyźnie. Zmarł 26 października 1986 r. w miejscowości Woking, w hrabstwie Surrey.
Przed wojną uczył się i pracował na Okęciu jego brat Edward. Zginął w Powstaniu Warszawskim.
Wszelakich „rozkoszy” przebywania pod okupacją sowiecką doznała reszta rodziny, mieszkająca w Bielsku Podlaskim. 13 kwietnia 1940 r. wywiezieni do Kazachstanu zostali rodzice lotnika i dwie siostry Bolesława i Maria. Wrócili po wojnie.
Lucjan Klepacki - Lotnik z wyboru
Mimo, że wcielono go początkowo do piechoty, a potem do broni przeciwpancernej, to jednak dopiął swego.
Lucjan Klepacki urodził się 1 grudnia 1914 r. we wsi Rotki, gmina Drohiczyn, jako syn Czesława i Wiktorii z domu Czarkowskiej.

Uczył się w szkole powszechnej w Miłkowicach Stawkach, potem w Miłkowicach Jankach i w Gimnazjum im. J.I. Kraszewskiego w Drohiczynie (przerwał naukę po dwóch latach z powodu choroby). Do jesieni 1935 r. pomagał w prowadzeniu gospodarstwa rolnego, po czym został powołany do odbycia obowiązkowej służby wojskowej w 35 pułku piechoty w Brześciu n/Bugiem. Tam ukończył pułkową Szkołę Podoficerską i został awansowany na kaprala. Do cywila zwolniony został 17 września 1937 r. i pracował na gospodarstwie rolnym aż do mobilizacji wojennej w końcu sierpnia 1939r.
Trafił do swojej macierzystej jednostki w twierdzy brzeskiej, do osłonowego batalionu marszowego. Jednostka ta pozostała w Brześciu, gdy tymczasem pozostałe pododdziały 35 p.p. skierowano do Borów Tucholskich. We wrześniu 1939 r. jednostka, w której służył kapral Klepacki nie zetknęła się z oddziałami niemieckimi lecz cofała się przed agresorem sowieckim. Jednostka została ostatecznie rozbita 25 września 1939 r. pod Chełmem Lubelskim – jej żołnierze trafili do sowieckiej niewoli. Lucjanowi Klepackiemu udało się uciec i 8 października 1939r. powrócił do domu rodzinnego. 24 grudnia 1939 r. wstąpił do organizacji konspiracyjnej działającej na tamtym terenie (zbieranie i magazynowanie broni, budowanie struktur).
Po rozpracowaniu struktur podziemnych przez NKWD został 3 września 1940 r. aresztowany i osadzony w więzieniu brzeskim. Warunki bytowe w tym więzieniu były (jak na sowieckie realia) całkiem znośne: 600 gram chleba na dobę i zupa dwa razy dziennie. Była też opieka lekarska. Matce żołnierza udało się nawet dwukrotnie uzyskać widzenie z synem. Dokuczała jednak ciasnota w celach więziennych. Wszystko uległo drastycznej zmianie, gdy zaczął się etap intensywnego śledztwa. Nocne przesłuchania, wymuszanie zeznań biciem, kilkudobowe osadzanie nago (podczas zimy) w karcerze (300 gramów chleba) bez światła dziennego i podłogą zalaną wodą. 26 lutego 1941 r. Lucjanowi Klepackiemu odczytano wyrok: 8 lat obozu pracy przymusowej. Wywieziono go do małego portu rzecznego Korusa nad Peczorą, gdzie pracował jako tragarz. Nieco wcześniej cała rodzina Klepackich (poza młodszym bratem Marcinem), w ramach odpowiedzialności zbiorowej, została wywieziona w rejon Kujbyszewa.
Po wybuchu wojny niemiecko - sowieckiej został przewieziony do Workuty, za kołem podbiegunowym, do kopalni węgla kamiennego. Straszne warunki bytowe i katorżnicza praca przez 12-14 godzin dziennie (za 400-450 gramów chleba) powodowały masową umieralność więźniów. Lucjan Klepacki przetrwał tylko dzięki zaprzyjaźnionemu lekarzowi, który często wystawiał mu zwolnienia od pracy.
Po podpisaniu układu między rządem gen. W. Sikorskiego i rządem sowieckim i po amnestii kapral Klepacki zwolniony został z kopalni i przeniesiony 12 października 1941 r. do łagru etapowego, skąd 6 grudnia rozpoczął długą wędrówkę do oddziałów Armii Polskiej w Rosji. 6 stycznia 1942 r. dotarł do polskiego garnizonu wojskowego w miejscowości Tockoje, gdzie wcielono go do 19 pułku piechoty.
Po ewakuacji armii gen. Andersa do Palestyny został przydzielony do 7 batalionu piechoty w 3 Brygadzie Strzelców Karpackich, a wkrótce potem do kompanii przeciwpancernej. Po długich staraniach udało mu się zdobyć przydział do lotnictwa i w czerwcu 1943 r. opanowywać zaczął tajniki w specjalizacji strzelca samolotowego (w przedwojennym 35 p.p. był strzelcem wyborowym). W maju 1944r. trafił do 18 OTU (jednostka zgrywania załóg bombowych) na lotnisku w Finningley. Tam kompletowano sześcioosobowe załogi do dwusilnikowych samolotów „Wellington” (pilot, nawigator, bombardier, radiotelegrafista i dwóch strzelców samolotowych).
Strzelec samolotowy (w angielskim stopniu sierżanta) Lucjan Klepacki wraz z pięcioma kolegami uczył się trudnej sztuki wspólnego opanowania bombowca w lotach nocnych (angielskie samoloty bombardowały cele nieprzyjaciela tylko nocą).
W nocy z 12 na 13 lipca 1944 r. ok. godz. 2:30 ich samolot, który powracał z ćwiczeń, z nieznanych przyczyn runął na ziemię tuż przed lotniskiem i eksplodował. Cała załoga zginęła. Lucjan Klepacki pochowany jest na cmentarzu lotników polskich w Newark-on-Trent, w hrabstwie Nottinghamshire, grób nr 321 w sektorze O. Odznaczony był polskim Medalem Lotniczym.
Włodzimierz Szejbut z Siemiatycz
W Polsce, Francji i Wielkiej Brytanii był lotnikiem w personelu naziemnym, w grupie obsługi technicznej samolotów.

Urodził się 2 lipca 1916 r. w Moskwie, syn Józefa i Katarzyny z domu Łupko z Siemiatycz. Po zawierusze rewolucyjnej w Rosji i po wojnie polsko-bolszewickiej rodzina wróciła do Siemiatycz, gdzie w 1924 r. przyszły lotnik rozpoczął naukę w szkole powszechnej.
Po jej ukończeniu w 1931 r. podjął w bardzo młodym wieku pracę zarobkową w kaflarni Małacha w Siemiatyczach. Zaczynał jako terminator, czeladnik, a po ukończeniu wieczorowej szkoły zawodowej (dział ceramiczny) został mistrzem kaflarskim z 200 złotowym wynagrodzeniem
7 października 1938 r. powołany został do odbycia obowiązkowej służby wojskowej. Skierowany został do 4 Pułku Lotniczego w Toruniu. Po okresie szkolenia rekruckiego i przysiędze wojskowej, ukończył (od stycznia do kwietnia 1939 r.) pułkową Szkołę Obsługi Samolotów i jako pomocnik mechanika samolotowego skierowany został do 141 Eskadry Myśliwskiej.
Piloci tej eskadry bardzo dzielnie poczynali sobie podczas wojny z Niemcami ale w obliczu ogólnej klęski, trzeba było 18 września 1939 r. przekroczyć granicę polsko-rumuńską. Szeregowy Szejbut internowany był w rumuńskim obozie w Babadag, a potem w Balcic, gdzie po otrzymaniu paszportu i wizy wypłynął w grudniu przez Morze Czarne i Śródziemne do Bejrutu, skąd (po krótkim postoju) do Marsylii, aby 22 lutego 1940 r. zameldować się w bazie lotnictwa polskiego w Lyon. Dość szybko przydzielony został do największej we Francji polskiej jednostki lotniczej – „Warszawskiego” GC I/145 Dywizjonu Myśliwskiego. Niestety, szybka klęska Francji spowodowała konieczność następnej ewakuacji – do Wielkiej Brytanii, do której dotarł 22 czerwca 1940 r.

Po trzymiesięcznym szkoleniu w Ośrodku Zapasowym Lotnictwa Polskiego w Blackpool 4 września odkomenderowany został do obsługi samolotów „Hurricane” (a potem „Spitfire”) w 306 Dywizjonie Myśliwskim „Toruńskim”. Większość pilotów i personelu naziemnego, to byli dobrzy znajomi z przedwojennej 141 eskadry. Nic dziwnego, że w 306 dywizjonie służył prawie do końca wojny, awansując tam do stopnia starszego szeregowca i kaprala. Pomyślnie ukończył wiele kursów specjalistycznych, podwyższających jego kwalifikacje zawodowe. Ożenił się i jeszcze w czasie wojny urodzili się jego dwaj synowie. 31 marca 1945 r. został przeniesiony do polskiego 309 Dywizjonu Myśliwskiego i tam zatrudniony był jako stolarz.
1 października tego roku (wojna już była zakończona lecz polskie dywizjony nie zostały jeszcze rozformowane) awansowany został do stopnia plutonowego. Odznaczony był dwoma polskimi Medalami Lotniczymi i brytyjskim War Medal.

Ostatecznie osiedlił się z rodziną w Kanadzie i tam zmarł w Maidstone (prowincja Ontario) 22 listopada 1996r.

Zbigniew Charytoniuk;
/Cykl historyczny o lotnikach będzie kontynuowany, Gdyby ktoś z Czytelników miał jakąś wiedzę uzupełniającą na temat postaci opisywanych w tym cyklu, prosimy o kontakt z redakcją - ZCh/
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze