Sezon prac polowych w pełni, rolnicy koszą zboża. Często do pomocy biorą dzieci. O wypadek przy takich pracach nietrudno. Zwłaszcza, że maszyny bywają stare i nie mają zabezpieczeń, czasem wystarczy chwila nieuwagi, gdy pracuje się szybko i przy wzmożonym wysiłku. Każdego roku, w okresie żniw jest przeprowadzana, przez Państwową Inspekcję Pracy wspólnie z KRUS, akcja pod hasłem „Bezpieczne żniwa”.
31 lipca pracę rolników podczas żniw, w okolicach wsi Rogawka, Kłopoty, Makarki, kontrolował starszy specjalista Bartłomiej Królik z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Białymstoku, wspólnie z Ireną Wappa z terenowego oddziału KRUS w Siemiatyczach. - Rolnictwo należy do zawodów bardzo niebezpiecznych i o wysokim wskaźniku wypadków. Dzięki naszym akcjom i kontrolom, które wspólnie z KRUS przeprowadzamy już od 1993 r., wskaźniki te sukcesywnie spadają. Liczba wypadków spada, a co najważniejsze spada też liczba wypadków śmiertelnych. Ludzie są po prostu bardziej świadomi swego bezpieczeństwa i dbają o nie. Mimo, że stan maszyn na polskiej wsi pozostawia wiele do życzenia, maszyny są sprowadzane z zagranicy, często jest to sprzęt stary i niemający wielu zabezpieczeń. Nasze działania mają na celu uświadomienie rolnikom, jak ważne jest bezpieczeństwo w pracach polowych, a zwłaszcza jak istotne jest dbanie o bezpieczeństwo dzieci podczas takich prac. Prowadzimy tzw. działalność profilaktyczną, informujemy rolników o zagrożeniu i tłumaczymy jak temu zapobiegać. Nie karzemy jednak rolników. Chyba, że zatrudniają do prac polowych w swoim gospodarstwie pracowników, wtedy każdy wypadek podlega karze i wszystkim konsekwencjom z tego wynikającym - mówi starszy specjalista z PIP, Bartłomiej Królik. KRUS w Siemiatyczach również już od kilku lat prowadzi akcję informacyjną wśród dzieci i młodzieży mieszkających na wsi. Irena Wappa z terenowego oddziału KRUS w Siemiatyczach dodaje: - Każdego roku w okresie przedwakacyjnym organizujemy szkolenia dla dzieci i młodzieży z zakresu bezpieczeństwa prac polowych. Po takich szkoleniach organizujemy konkursy, rozdajemy atrakcyjne nagrody. W ten sposób uświadamiamy młodych ludzi, przekazujemy im istotną wiedzę na temat bezpieczeństwa i mobilizujemy ich do dbania o nie. Współpracujemy też z Policją, razem podczas wakacji przeprowadzamy takie szkolenia na koloniach lub na tzw. półkoloniach. Jesienią z kolei odwiedzamy szkoły rolnicze i tam w klasach maturalnych również szkolimy młodych ludzi. Często bywa tak, że dzwonią do nas dyrektorzy szkół, nauczyciele, z prośbą o przeprowadzenie takich szkoleń. Rolnicy nie są nastawieni negatywnie do takich kontroli, rozumieją akcję i starają się w miarę własnych możliwości dbać o bezpieczeństwo. Jeden z rolników mówi: - Wszystko to kwestia pieniędzy, gdybym miał pieniądze stać mnie by było na kupno nowego sprzętu. A tak, swój kombajn sprowadziłem z Tymianki, PGR był rozwiązywany i można było kupić sprzęt, który człowiekowi był potrzebny. We własnym zakresie go naprawiam i dbam o gaśnice czy inne rzeczy. Inny z kolei dodaje: - Człowiek, mimo że stary, to uważa bardzo, tyle lat przeżyłem i nic się nie stało. Wypadki pewnie są, ale to może dlatego, że pijany siada do ciągnika, czy wchodzi na przyczepę. Ja zawsze pracowałem bezpiecznie i na dzieci, które przy żniwach mi pomagały, zawsze uważałem. Bywa również i tak, że rolnik to zawodowy kombajnista: - Pracowałem wiele lat w SKR, byłem kombajnistą, wiem co trzeba robić i jak pracować, żeby nic się nie stało. Różne kursy i szkolenia dotyczące bezpieczeństwa w swoim życiu miałem i wiem, że za wypadek przy takiej pracy odpowiada kombajnista. Na koniec warto jeszcze dodać, że tego lata mają miejsce nie tylko kontrole PIP i KRUS pod względem bezpieczeństwa. Trwają również kontrole upraw zgłoszonych do dopłat unijnych. Odbywa się druga tura losowań, więc dobrze by było, gdyby każdy rolnik miał porządek pod każdym względem na „swoim podwórku”. Dla własnego oczywiście dobra.
Komentarze