W Głosie z 24 czerwca pisaliśmy o kolizji, do której doszło wieczorem, 14 czerwca, koło Zajazdu "U Kmicica". Napisaliśmy wtedy, że: „bokiem zderzyły się daewoo i fiat. Fiat uderzył w daewoo w momencie, kiedy daewoo wyprzedzało tego fiata i chciało wyprzedzać tira.
Było to na prostej drodze. Oba samochody osobowe nieznacznie zostały uszkodzone. Nic nikomu się nie stało, a droga była przejezdna”. Zgłosił sie do nas uczestnik tej kolizji, kierowca daewoo, przez policjantów wskazany jako sprawca: - Nie przyjąłem mandatu, nie czuje się winny. Jechałem prawidłowo. Po pierwsze nie chciałem wyprzedzać tira, a za mną jechał tylko autobus. To działo się w miejscu, gdzie droga rozdzielona jest wysepką, a z przeciwnej strony jest zjazd na parking pod Kmicicem. Fiat musiał wyprzedzać nas wszystkich, jadąc przeciwnym pasem ruchu. Z naprzeciwka jechał samochód i kierowca fiata musiał „się skryć”. Tak się złożyło, że „skrył się” na moim samochodzie. Jeszcze kierowca autobusu, który jechał za mną, rejestracji nie pamiętam, zaczynała się na WZ, popukał się w czoło, krzycząc do nich "jak jeżdżą, kto im dał prawo jazdy!". Kiedy się zatrzymaliśmy okazało się, że fiatem jechali.. policjanci ze szkółki (policyjnej - przyp. red.) w Szczytnie, wracali z Włodawy. Kierowca przejął się sytuacją, wyglądał na załamanego zdarzeniem - ja odebrałem to jako przyznanie się do winy, że wiedział, że spowodował kolizję. Za to jego koledzy i koleżanka zachowywali się bardzo agresywnie, jeden z nich pokazywał legitymację policyjną i wykrzykiwał: „jak jeździsz ch...”, „teraz to masz przej....”, wręcz zastraszać. Wiem, że był nietrzeźwy, po dwóch godzinach od zdarzenia wydmuchał 0,70 promila. Oczywiście przyjechali policjanci i prokurator. Nie rozmawiali ani ze mną, ani z żadnym z pasażerów z mego auta. Zajęli sie tylko policjantami ze szkółki. Potem mi wystawili mandat 400 zł, a sprawcy kolizji 100 zł. Odmówiłem przyjęcia mandatu. Mówiłem, że pasażerowie tego fiata legitymowali się policyjnymi legitymacjami, że skopali moje drzwi, że wykrzykiwali groźby pod moim adresem - bez odzewu, nawet nikt nie zapytał jak było naprawdę. Kiedy już odjechałem, to brat przypomniał mi, że nawet nie wiemy co będzie z tym policjantem co mi wygrażał. Zawróciłem i gdy przyjechałem na miejsce, to nasi policjanci i ci ze Szczytna stali sobie rozmawiali, śmieli się. Zapytałem co będzie z tym nietrzeźwym policjantem, co skopał mi drzwi, to pan Stefaniuk z siemiatyckiej policji powiedział, że mogę złożyć skargę do Szczytna. Potem znów któryś powiedział, że skargę trzeba składać do komendanta w Siemiatyczach, a któryś z policjantów powiedział, że oni po zbadaniu go alkomatem już się nim zajmą. Koniec końców już sam nie wiedziałem, gdzie mam składać skargę i czy w ogóle mam ją składać. Prokurator Janusz Martyniuk, który był na miejscu kolizji mówi, że zobowiązany był tylko stwierdzić stan trzeźwości policjanta uczestniczącego w zdarzeniu: - Zawsze, kiedy w kolizji bierze udział policjant, prokurator jest obecny przy sprawdzaniu trzeźwości policjanta. W tym wypadku zapewniam, że policjant kierujący fiatem był trzeźwy. Nie prowadzimy, jako prokuratura, postępowania ustalającego kto był winnym kolizji. Tę kwestię rozwiązuje policja, w tym wypadku, skoro drugi kierowca odmówił przyjęcia mandatu - rozstrzygnie to sąd grodzki. Rzeczywiście, jeszcze w mojej obecności kierowca daewoo mówił o zachowaniu pasażerów drugiego wozu, o uszkodzeniu auta. Przy mnie też został pouczony o możliwości złożenia skargi na policjantów do ich przełożonego, czyli do Szczytna i zawiadomienia przestępstwie zniszczenia mienia i wniosku o ściganie. Czy skorzystał z tego prawa, nie wiem.
Kierowca daewoo, który odmówił przyjęcia mandatu do dziś (17 lipca) nie został przesłuchany: - Wezwania do sądu też nie dostałem, ale przynajmniej wiem, że po około dwóch tygodniach od kolizji na przesłuchanie wzywani byli pasażerowie mego auta. I jak na razie do dziś nie mogę czuć sie spokojnie. A wiem, że to nie ja spowodowałem kolizję. - Policjant, który był na miejscu tak wskazał sprawcę kolizji - powiedział nam Grzegorz Gilar, wypowiadający się w imieniu siemiatyckiej policji - Kierowca fiata został ukarany za przekroczenie ciągłej linii w trakcie wyprzedzania. Kierowca daewoo odmówił przyjęcia mandatu, takie ma prawo. Policjanci są w trakcie czynności wyjaśniających okoliczności kolizji. Kiedy przekażą sprawę dla sądu ten orzeknie, kto był winien.
Komentarze