Reklama

Kolizja na Wesce - Agresywni policjanci - Siemiatycze

29/07/2009 18:33
W Głosie z 24 czerwca pisaliśmy o kolizji, do której doszło wieczorem, 14 czerwca, koło Zajazdu "U Kmicica". Napisaliśmy wtedy, że: „bokiem zderzyły się daewoo i fiat. Fiat uderzył w daewoo w momencie, kiedy daewoo wyprzedzało tego fiata i chciało wyprzedzać tira.

          Było to na prostej drodze. Oba samochody osobowe nieznacznie zostały uszkodzone. Nic nikomu się nie stało, a droga była przejezdna”.
          Zgłosił sie do nas uczestnik tej kolizji, kierowca daewoo, przez policjantów wskazany jako sprawca: - Nie przyjąłem mandatu, nie czuje się winny. Jechałem prawidłowo. Po pierwsze nie chciałem wyprzedzać tira, a za mną jechał tylko autobus. To działo się w miejscu, gdzie droga rozdzielona jest wysepką, a z przeciwnej strony jest zjazd na parking pod Kmicicem. Fiat musiał wyprzedzać nas wszystkich, jadąc przeciwnym pasem ruchu. Z naprzeciwka jechał samochód i kierowca fiata musiał „się skryć”. Tak się złożyło, że „skrył się” na moim samochodzie. Jeszcze kierowca autobusu, który jechał za mną, rejestracji nie pamiętam, zaczynała się na WZ, popukał się w czoło, krzycząc do nich "jak jeżdżą, kto im dał prawo jazdy!". Kiedy się zatrzymaliśmy okazało się, że fiatem jechali.. policjanci ze szkółki (policyjnej - przyp. red.) w Szczytnie, wracali z Włodawy. Kierowca przejął się sytuacją, wyglądał na załamanego zdarzeniem - ja odebrałem to jako przyznanie się do winy, że wiedział, że spowodował kolizję. Za to jego koledzy i koleżanka zachowywali się bardzo agresywnie, jeden z nich pokazywał legitymację policyjną i wykrzykiwał: „jak jeździsz ch...”, „teraz to masz przej....”, wręcz zastraszać. Wiem, że był nietrzeźwy, po dwóch godzinach od zdarzenia wydmuchał 0,70 promila. Oczywiście przyjechali policjanci i prokurator. Nie rozmawiali ani ze mną, ani z żadnym z pasażerów z mego auta. Zajęli sie tylko policjantami ze szkółki. Potem mi wystawili mandat 400 zł, a sprawcy kolizji 100 zł. Odmówiłem przyjęcia mandatu. Mówiłem, że pasażerowie tego fiata legitymowali się policyjnymi legitymacjami, że skopali moje drzwi, że wykrzykiwali groźby pod moim adresem - bez odzewu, nawet nikt nie zapytał jak było naprawdę. Kiedy już odjechałem, to brat przypomniał mi, że nawet nie wiemy co będzie z tym policjantem co mi wygrażał. Zawróciłem i gdy przyjechałem na miejsce, to nasi policjanci i ci ze Szczytna stali sobie rozmawiali, śmieli się. Zapytałem co będzie z tym nietrzeźwym policjantem, co skopał mi drzwi, to pan Stefaniuk z siemiatyckiej policji powiedział, że mogę złożyć skargę do Szczytna. Potem znów któryś powiedział, że skargę trzeba składać do komendanta w Siemiatyczach, a któryś z policjantów powiedział, że oni po zbadaniu go alkomatem już się nim zajmą. Koniec końców już sam nie wiedziałem, gdzie mam składać skargę i czy w ogóle mam ją składać.
          Prokurator Janusz Martyniuk, który był na miejscu kolizji mówi, że zobowiązany był tylko stwierdzić stan trzeźwości policjanta uczestniczącego w zdarzeniu:
          - Zawsze, kiedy w kolizji bierze udział policjant, prokurator jest obecny przy sprawdzaniu trzeźwości policjanta. W tym wypadku zapewniam, że policjant kierujący fiatem był trzeźwy. Nie prowadzimy, jako prokuratura, postępowania ustalającego kto był winnym kolizji. Tę kwestię rozwiązuje policja, w tym wypadku, skoro drugi kierowca odmówił przyjęcia mandatu - rozstrzygnie to sąd grodzki. Rzeczywiście, jeszcze w mojej obecności kierowca daewoo mówił o zachowaniu pasażerów drugiego wozu, o uszkodzeniu auta. Przy mnie też został pouczony o możliwości złożenia skargi na policjantów do ich przełożonego, czyli do Szczytna i zawiadomienia przestępstwie zniszczenia mienia i wniosku o ściganie. Czy skorzystał z tego prawa, nie wiem.

          Kierowca daewoo, który odmówił przyjęcia mandatu do dziś (17 lipca) nie został przesłuchany:
          - Wezwania do sądu też nie dostałem, ale przynajmniej wiem, że po około dwóch tygodniach od kolizji na przesłuchanie wzywani byli pasażerowie mego auta. I jak na razie do dziś nie mogę czuć sie spokojnie. A wiem, że to nie ja spowodowałem kolizję.
          - Policjant, który był na miejscu tak wskazał sprawcę kolizji - powiedział nam Grzegorz Gilar, wypowiadający się w imieniu siemiatyckiej policji - Kierowca fiata został ukarany za przekroczenie ciągłej linii w trakcie wyprzedzania. Kierowca daewoo odmówił przyjęcia mandatu, takie ma prawo. Policjanci są w trakcie czynności wyjaśniających okoliczności kolizji. Kiedy przekażą sprawę dla sądu ten orzeknie, kto był winien.

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama