Wsie Klukowicze i Wyczółki w gminie Nurzec Stacja łączy kawałek niestarannie wykonanej drogi asfaltowej. W pierwszej wsi życie jakby straciło blask, nie widać młodych twarzy. Na ławkach siedzą starsze osoby. Przed jednym domem spotykam trzy panie pogrążone w rozmowie. Nina Jakociuk pyta mnie, co robiłem w zamkniętej wiejskiej szkole.
- To nasza szkoła, nasza rodzinna. Nie wiemy, co z nią będzie. - Teraz we wsi nie ma wesołości - dodaje Irena Omelczuk - jest smutno, nie ma młodzieży tak jak kiedyś.
- Zostało nam tylko siedzenie na ławce - śmieje się pani Nina - i chodzenie do lekarza. Na szczęście przyjeżdża do nas z Nurca. Z zakupami nie ma kłopotu, aby pieniądze były. A nam rząd obiecuje, i na pewno znów tylko parę groszy dołożą. Zawsze coś przed wyborami obiecują. O! Patrzy pan na ten kawałek asfaltu. Przed wyborami przyjeżdżała pani wójt, obiecywała dobrą drogę, przyjechali, wyleli pięć metrów, byle jak. I zapomniała. Tak to już jest. Zrobi nam pan zdjęcie? No, chodźcie baby, co się boicie!
Przy wjeździe do Wyczółek tuż przy przystanku stan drogi jest fatalny. Ten kto układał bruk, musiał chyba najpierw wypić dużą ilość miejscowej okowity. Temat wyborów przewija się w wypowiedzi jednego z mieszkańców.
- Ja od urodzenia jestem Aleksander Nikiforuk, a to tak jest od 76 lat. Widzi pan, przed wyborami asfalt miał być do przystanku, ona robiła (pani wójt) i nic nie zrobiła. Ja teraz jestem rencista, ale kiedyś byłem pierwszym gospodarzem. Teraz słabo się żyje, jak to nad granicą. Jak w przysłowiu: "popierajcie partię czynem, umierajcie przed terminem". Ale, że pan do nas zajechał, no to może coś się ruszy? Czy marzenia mieszkańców Klukowicz i Wyczółek, o tym, że śmiech powróci do ich wsi, się spełnią? Wszyscy żyją tą nadzieją.
Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze