Reklama

Katastrofa ekologiczna

22/07/2003 16:23
Od czerwca zabroniona jest kąpiel w siemiatyckich zalewach. Jednak to, co się wydarzyło w ubiegłym tygodniu w miejscowych zbiornikach wodnych, można nazwać katastrofą ekologiczną. W ciągu trzech dni, jak szacują wędkarze, wyłowiono z małego zalewu 700 kg śniętej ryby.
          Fetor i  zdechła ryba
          Poniedziałkowe południe. Przebywanie nad małym zalewem jest nieznośne, gdyż nieprzyjemny zapach znad wody jest trudny do wytrzymania. - Panowie, szkoda, że nie byliście tutaj w niedzielę - mówią zebrani siemiatyccy wędkarze, - dopiero był smród i znacznie więcej zdechłej ryby. To, co się tutaj stało, to tragedia dla nas wędkarzy i dla ludzi, którzy chcą się kąpać w jednym i drugim zalewie. Sami czujecie jeden smród, a woda- to jak zagęszczona zupa szczawiowa. Idźcie, spójrzcie na duży zalew, całe kożuchy jakiegoś brudu pływają. Mówią, że to glony, ale my nie wierzymy - ktoś musiał spuścić ścieki do zbiornika.

          Widać, że po zalewie pływają kajaki, a w nich- pracownicy MOSiR z podbierakami. Podpływając do brzegu mówią, że łowią już prawie przez cały dzień. Sami nie są w stanie powiedzieć, ile już martwych ryb wyłowili. Co chwilę podnoszą podbierak z kolejną śnięta rybą.

          Podchodzę do tamy na małym zalewie. Tam, zgromadzeni kolejni wędkarze mówią o tym, co się dzieje. - Nikt tym się nie interesuje. Tyle zmarnowanej ryby. Sandacze, szczupaki, sumy, takie po 6 - 7 kg. Wszystko zmarnowane. Przecież ta woda w obydwu zalewach kwitnie już prawie dwa miesiące. Nikt się tym nie zainteresował. Dlaczego tak się dzieje? Powiesili tylko tabliczkę zakaz kąpieli i zadowoleni z życia... Nie chodzi tylko o nas, wędkarzy, ale także o mieszkańców i turystów - przecież w tym brudzie nie będą się kąpać. Dużo mówi się w naszym mieście o turystyce, ale tak naprawdę, prawie nic się nie robi w tym kierunku. Przecież za te zbiorniki odpowiada MOSiR i burmistrz. Jesteśmy pewni, że ktoś wypuszcza ścieki do zalewu, tak jednego jak i drugiego. Mówiliśmy już w ubiegłym roku, że coś złego dzieje się z zalewami.

          Oprócz pracowników MOSiR i wędkarzy, śnięte ryby wyławiały również osoby postronne. Niektórzy twierdzili, że zabiorą je do domu, przygotują i zjedzą. No cóż, końca połowu w mniejszym zbiorniku nie było widać, więc postanowiłem przemieścić się nad duży zalew. Widoku i zapachu nie da się opowiedzieć. Woda zielona, na jej powierzchni unosiła się jakaś dziwna piana. Co chwilę jadący samochodami ludzie zatrzymywali się i pytali, co się dzieje. Ponownie spotkałem grupkę mieszkańców Siemiatycz.

          - To, co się tutaj dzieje, to skandal - stwierdzają siemiatyczanie. - Środek wakacji, a nikt jeszcze nie może zanurzyć nogi w zalewach. To, że ryby będą umierać masowo, było pewne. Tyle czasu kwitną glony i nikt tym się nie zajmuje. Przecież teraz mały zalew jest już zatruty. Jak tam się kąpać, kiedy śmierdzi? A zresztą, przecież wszystkie zdechłe ryby nie wypłyną i będą rozkładać się w wodzie. Wcześniej czy później do tego by doszło. Zbiorniki te od momentu powstania nigdy jeszcze nie były czyszczone. Wczoraj przyjechała do mnie znajoma rodzina z Belgii. Jak zobaczyli te zalewy, stwierdzili krótko: HIV. Nawet nie wie pan, jak mi było głupio i przykro.

          Martwy zbiornik
          - To już martwy zbiornik - mówi Jan Siekierko, przewodniczący siemiatyckiego koła Polskiego Związku Wędkarskiego. Takie ryby poszły na marne. Szczerze, jak pan widzi, mnie i wędkarzom cisną się do oczu łzy. Szacuję, że 600 - 700 kg śniętej ryby wyłowiono i spuszczono do rzeki Bug, gdyż opuściliśmy zasuwę na małym zalewie. Nie tylko ryby -  cała masa martwych raków jest na brzegu. Po prostu zadusiły się w tej wodzie. Uważam, że to nie tylko glony. Ktoś musiał zrzucić ścieki do dużego zalewu, inaczej być nie mogło. Na dużym zalewie zupa, temperatura wody sięga nawet 27 stopni. Podejrzewam, że bez gruntownego czyszczenia małego zalewu się nie obejdzie.

          Za mało opadów deszczu i śniegu
          Jak problem zanieczyszczonych wód postrzega zastępca burmistrza Stanisław Fleks? - Rzeczywiście, mamy bardzo duży zakwit glonów, co powoduje, że woda jest niedotleniona. Robimy wszystko, co jest tylko możliwe, by sytuację uzdrowić. W tym roku było zbyt mało śniegu i opadów deszczu, dlatego woda nie wymieniła się w odpowiedniej ilości. Badania Sanepidu potwierdzają, że nie zostały zrzucone do dużego i małego zalewu ścieki. Jest  praktycznie niemożliwe, by ktoś je wpompował do wody, gdyż wokół prawie wszystkie domy podłączone są do miejskiej kanalizacji. Śnięte ryby zostały przez naszych pracowników wyłowione. Jednak uważam, że z ilością wędkarze przesadzają, może było 100 - 150 kg tej ryby. Utrzymująca się wysoka temperatura doprowadza, że glony tak długo kwitną. Jedynie obniżenie temperatury i opady deszczu mogą doprowadzić, że będzie można się kąpać, a woda będzie dotleniona. Od wtorku straż pożarna pływa motorówką, by dotleniać wodę w zalewach. Uważam, że zrobiliśmy wszystko, co było i jest możliwe.

          Sanepid mówi tylko o kąpieliskach
          - Wypowiem się tylko na temat kąpielisk - mówi Andrzej Kozłowski Powiatowy Inspektor Sanitarny w Siemiatyczach. - Kąpiel jest zabroniona. Z tygodnia na tydzień chemiczny skład wody jest coraz bardziej niepokojący. Woda jest coraz bardziej nie dotleniona. Na temat wpuszczania ścieków nie będę się wypowiadał, gdyż badamy tylko kąpieliska i przydatność do spożycia wody pitnej. Trudno jest mi powiedzieć dlaczego ryby są śnięte. Nie jestem specjalistą w tej sprawie.

          Co na ten temat mówią specjaliści?
          Jak sprawa wygląda od strony naukowo-badawczej. Zadzwoniłem do Zakładu Hydrobiologii i Zakładu Chorób Ryb Akademii Rolniczej w Szczecinie, jak również do Polskiego Związku Wędkarskiego w Białymstoku. - Według przesłanych przez pana zdjęć - mówi dr inż. Waldemar Piasecki z Zakładu Hydrobiologii AR w Szczecinie, -  mogę powiedzieć, że wygląda to na obfite kwitnienie pewnego rodzaju sinic, czyli glonów. Wygląda to bardzo poważnie. Wiadomo, że nie wszystka śnięta ryba zostanie wyłowiona. Część pozostanie w roślinach i na dnie. Może to spowodować powstanie dużej ilości pasożytów. W tym momencie należało by wykonywać szczegółowe badania wody gleby i ryb. Nie jest to normalne, że tak długo glony kwitną w waszych zbiornikach. Być może należało w pewnym okresie do wody wsypać tzw. dotleniacze chemiczne. Takie rzeczy się wykonuje, praktycznie bez szkodliwości dla ryb. Być może zbiorniki od dłuższego czasu nie były czyszczone i dlatego występuje dużo biogenów w wodzie. Jeżeli nie zajmą się tym problemem specjaliści, to na drugi rok może wystąpić to ponownie, tym bardziej, że z roku na rok lato jest coraz bardziej suche i gorące. Na pewno nie można pozostawić to samemu sobie, że jakoś to będzie.

          - Kwitnienie glonów w tym sinic jest teraz nagminne - mówią naukowcy z Zakładu Chorób Ryb AR w Szczecinie z powodu temperatur. - Jednak przy okazji w takich temperaturach wody i nasłonecznienia rozwijają się bardzo szybko pasożyty. Na pewno należy coś zmienić w waszych zalewach, gdyż kwitnienie glonów jest rzeczywiście długie. Potrzeba tutaj szczegółowych badań, gdyż jest duże prawdopodobieństwo, że problem śnięcia ryb i zakazu kąpieli z roku na rok może się powtarzać. Jednak bez badań specjalistycznych trudno cokolwiek powiedzieć jak temu zaradzić. Sanepid nie jest w stanie tak naprawdę stwierdzić dlaczego tak jest. Gdyż nie są zobowiązani do takich specjalistycznych badań. Na pewno coś jest nie tak skoro, aż tak obficie i długo kwitną glony.

          Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama