W listopadzie ubiegłego roku pisaliśmy o nowych podzielnikach ciepła montowanych na grzejnikach w mieszkaniach Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko - Własnościowej w Siemiatyczach. Jak wtedy powiedział Kazimierz Lubowicki, nowe podzielniki montowane były "po to, by ukrócić pretensje mieszkańców co do podzielników wyparkowych. (...) Elektroniczne podzielniki są dokładniejsze, niemożliwe do przestawienia. Dają możliwość sprawdzenia np. zużycia za ubiegły rok, aktualnej wartości zużycia. Dają też możliwość zaprogramowania daty odczytu - nawet kiedy mieszkańca nie ma w lokalu, podzielnik rejestruje odczyt na dzień odczytu, co też pozwoli uniknąć różnicy kosztów poprzez np. późniejszy odczyt, a zdarzało się, że w niektórych lokalach nie można było odczytać podzielników dwa tygodnie po terminie..."
Pod koniec sezonu grzewczego okazuje się, że pretensje mieszkańców nie zostały ukrócone. Zgłosili się do nas mieszkańcy bloków spółdzielni z pismem: "My, mieszkańcy bloków należących Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej w Siemiatyczach, mamy co roku sporo zastrzeżeń do rozliczania nas z ciepła, z którego korzystamy w okresie grzewczym. Nie będziemy się zagłębiać w tajniki rozliczeń z lat poprzednich. Skupmy się na pomiernikach (przewspaniałych) zainstalowanych w tym roku na naszych kaloryferach. Okazuje się, że są bloki wybrane, w których mieszkają pracownicy oraz władze spółdzielni, np. prezes spółdzielni, i tam mają zainstalowane inne mierniki ciepła, które liczą mniej w porównaniu do mierników zainstalowanych w pozostałej większości bloków. Różnice w jednostkach zarejestrowanych na miernikach są bardzo duże. Za pośrednictwem "Głosu Siemiatycz" występujemy z apelem do mieszkańców spółdzielni o bliższe zainteresowanie się tą sprawą, aby udowodnić bardzo poważne nieprawidłowości w tym temacie".
W trakcie rozmowy nie kryli rozżalenia: - Przygotowaliśmy się na "zimny chów", grzejniki pozakręcane, oszczędzać mieliśmy. Mieliśmy też nadzieję, że skoro mamy nowe dokładniejsze mierniki, to nie będzie niepotrzebnych odparowań, że licznik zacznie "bić", jak naprawdę będziemy to ciepło zużywać. A okazuje się, że to też zależy od bloku, w którym miernik jest zamontowany, a raczej od miernika, jaki jest zamontowany.
W listopadzie Kazimierz Lubowicki zapewniał, że firmy, które wygrały przetarg, "mają jednakowe podzielniki, jednakowe ceny". Mówił też, że w zależności od osiedla - na jednym są mierniki Techem, na innym Stein-Pol. Mieszkańcy, którzy przyszli do naszej redakcji, twierdzą, że w blokach, w których mieszkają pracownicy i prezes spółdzielni, również w bloku, w którym jest przychodnia NZOZ przy ul. 11 Listopada, zamontowane są takie, które mają wyższą temperaturę "rozruchu": - Koleżanka mieszka w jednym z tych bloków - mówi jedna z kobiet. - Posiedziałam u niej chwilę i rozbierać się musiałam. Ma odkręcony grzejnik "na full", bo ma inny miernik ciepła. Grzejnik gorący, a wskaźnik nawet nie drgnął przez te kilka godzin, co u niej byłam. Nie wiem, może te podzielniki są jakieś inne, że później zaczynają reagować? A Kazimierz Lubowicki w listopadzie zapewniał: "Naprawdę są precyzyjniejsze. Mają temperaturę startową, przy której się uruchamiają. Od czerwca do sierpnia (czyli sezon letni), aby uruchomił się podzielnik, potrzebna jest temperatura grzejnika powyżej 40 stopni, w sezonie grzewczym musi być 31 stopni, przy czym temperatura samego grzejnika musi być wyższa od 23 stopni". - W przychodni też jest tak samo - dodaje druga mieszkanka. - Przecież tam nikt nie myśli o tym, by na noc przykręcić ogrzewanie. Oni się nie martwią, bo spółdzielnia zamontowała im taki miernik, który nie wykazuje dużego zużycia ciepła. My potem za wszystko zapłacimy, mając w swoich mieszkaniach zimno.
Żeby porównać podzielniki, skontaktowaliśmy się z przedstawicielami firm, które dostarczyły te podzielniki. Jan Golonko z białostockiej firmy Markbud, która sprzedała spółdzielni mieszkaniowej podzielniki Techemu (podkreślając, że nie jest pracownikiem Techemu) powiedział, że podzielniki te uruchamiają się w okresie zimowym, gdy temperatura grzejnika jest wyższa od temperatury otoczenia o 4 stopnie lub więcej. Natomiast jeśli temperatura grzejnika jest równa lub mniejsza niż te 4 stopnie, podzielnik nie reaguje. - "Tak jest w okresie zimowym - powiedział Golonko. - Latem temperatura pomieszczenia musi przewyższyć 40 stopni, by podzielnik się uruchomił". Niestety, nie dowiedzieliśmy się, jaką ilość podzielników Techemu zakupiła spółdzielnia. - To są tajemnice handlowe. Dostarczyliśmy taką ilość, by zapewnić opomiarowanie spółdzielni.
Pani Żukowska, kierownik działu technicznego w firmie Minol z Aleksandrowa Łódzkiego, która sprzedała spółdzielni podzielniki Stein-Pol potwierdziła informację, że te podzielniki są prawie identyczne jak Techemu: - Są to podzielniki dwuczujnikowe i ruszają z różnicy temperatur mierzonej przez czujnik temperatury grzejnika i czujnik temperatury powietrza, która jest równa lub większa od 4 stopni. Może Techem ma inne algorytmy liczenia od naszych? Podzielniki mają zabezpieczenia w postaci plomb, ale każda próba manipulacji zostanie odnotowana w pamięci urządzenia. Jeśli ktoś chciałby zniwelować tę wymaganą różnicę temperatury mierzonej przez czujniki, podzielnik przełączy się w tryb pracy jednoczujnikowej i też będzie naliczał jednostki, chyba że ktoś zdemontuje cały grzejnik, razem z podzielnikiem.
Od kierowniczki działu technicznego Minolu dowiedzieliśmy się też, jak powinien być zamontowany podzielnik: - Grzejnik "dzielimy" na cztery równe części, wówczas w jednej czwartej, licząc od góry, powinien znajdować się środek podzielnika. To jest określone normą i podzielnik powinien znajdować się zawsze na tej samej wysokości. Podzielniki mają też dwie skale: jednostkową i "produkt". Podzielniki z jednostkową skalą odnotowują ciepło oddawane przez grzejnik. Skala "produkt" różni się tym, że podzielnik ma wbite do pamięci współczynniki korekcyjne grzejnika i automatycznie wymnaża współczynnik grzejnikowy przez ilość nabitych jednostek. Nasze na pewno były dostarczone w skali jednostkowej - to gwarantuję. Nie było projektowania podzielników ze współczynnikiem korekcyjnym.
Pani Żukowska też nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, ile podzielników Stein - Pol zakupiła spółdzielnia. Pozostaje tylko pytanie, dlaczego - skoro oba podzielniki są identyczne - zakupiono i jedne, i drugie. Czyżby któryś z nich "lepiej" liczył? Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot.. CK
Komentarze