Szkoła jak matka... „Otwiera ramiona i przyjmuje wszystkich”, nawet tych, którzy na uczestnictwo w zjeździe absolwentów decydują się w ostatniej chwili. Trudno o bardziej wyraźne zaproszenie do wzięcia udziału w tegorocznym, IX zjeździe absolwentów i wychowanków siemiatyckiego liceum, który odbędzie się w dniach 27-28 czerwca.
Kiedy opuszczamy mury szkoły średniej ze świadectwem dojrzałości w ręku, nie mamy zazwyczaj świadomości, że właśnie skończył się jeden z najpiękniejszych okresów w naszym życiu. Często uczniowie zarzekają się, że prędko ich noga w tej szkole nie postanie, że muszą od niej odpocząć, że potrzebują wolności. Może nie od razu, może musi minąć 5, 10 czy 15 lat, ale z czasem chyba każdego dopadnie nuta tęsknoty za tym, co minione. Z biegiem lat chęć spotkania naszych dawnych znajomych staje się silniejsza. Po to między innymi wymyślono zjazdy absolwentów. Dziś, w czasach internetowej „Naszej Klasy”, kontakt z ludźmi sprzed lat nie jest niczym niezwykłym, ale chyba nic nie przynosi tylu wzruszeń i emocji, co spotkanie po latach z kolegami, koleżankami, nauczycielami w murach dawnej szkoły. Dlatego zjazdy absolwentów były, są i pewnie jeszcze długo będą cieszyły się powodzeniem. Siemiatyckie LO, jak przystało na placówkę z 60-letnią tradycją, organizuje takie zjazdy. Po raz 9 zjazd absolwentów i wychowanków Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej w Siemiatyczach odbędzie się w tym roku, w dniach 27-28 czerwca. O kilka słów komentarza poprosiliśmy przewodniczącą komitetu organizacyjnego tegorocznego zjazdu, Grażynę Sidorczuk-Uszyńską. - Na początku semestru powołaliśmy komitet organizacyjny zjazdu, który wzorem lat ubiegłych składa się przede wszystkim z absolwentów naszej szkoły, dziś w niej pracujących, z tego względu, że w tej sytuacji jest się najłatwiej zorganizować i najszybciej skontaktować. Ale oczywiście jesteśmy otwarci i jeśli są chętni do pomocy, to również mogą się włączyć. Staramy się umieścić informację o zjeździe wszędzie, gdzie to możliwe, by jak najwięcej osób mogło się o zjeździe dowiedzieć. Na razie szczegółowy program jeszcze nie został opracowany, ale zjazdy są do siebie podobne. Zjazd jest dwudniowy, rozpoczyna się nabożeństwami w kościele i w cerkwi, potem odwiedzamy cmentarz, składając kwiaty i zapalając znicze na grobach nieżyjących budowniczych szkoły czy też jej nauczycieli. Czasem także absolwenci odwiedzają groby swoich kolegów i koleżanek. Następnie przechodzimy do szkoły. Tutaj są przygotowane stanowiska, na których odbiera się pamiątki, plakietki, dokonując w ten sposób oficjalnej rejestracji i potwierdzenia udziału. W szkole następuje oficjalne otwarcie zjazdu, po czym przekazujemy pałeczkę wybranemu przewodniczącemu zjazdu. Na przewodniczącego wybiera się zawsze jakąś wybitną postać spośród naszych absolwentów. Staramy się, żeby ta część oficjalna nie była zbyt długa, bo ludzie chcą ze sobą przede wszystkim porozmawiać. Jest również krótka część artystyczna w wykonaniu młodzieży. Od trzech zjazdów wprowadzaliśmy tradycję wspólnego zdjęcia. Odsłaniamy również tablicę pamiątkową. Potem jest obiad, po którym następuje czas wolny. Spróbujemy zaplanować jeszcze jakieś atrakcje, by wypełnić ten czas wolny, ponieważ nie wszyscy mają tu znajomych, by mieć się u kogo zatrzymać. O godz. 19.00 rozpoczyna się bal całonocny. Następnego dnia, mniej więcej od godz. 10.00 robimy tzw. „poprawkę”. - Czy w zjazdach można zauważyć dominację jakiejś grupy wiekowej? - Przedstawicieli młodych roczników na takich zjazdach jest raczej niewielu. Mniej więcej po 10-15 latach od ukończenia szkoły, kiedy ci absolwenci czegoś się już dorobili, mają się czym pochwalić, wtedy coraz chętniej zaczynają bywać na zjazdach. Dwa ostatnie zjazdy pobiły rekord, jeśli chodzi o liczbę zgromadzonych absolwentów. To oczywiście w dużym stopniu zależy od reklamy, ale podczas poprzedniego zjazdu w 2004 roku przez dwa dni łącznie pojawiło się tu u nas ok. 500 osób. - Znane są jakieś bliższe szczegóły tegorocznego spotkania? - Może jeszcze za wcześnie jest, by mówić o szczegółach, ale planujemy sporo nowych rzeczy, które wynikały z sugestii uczestników zjazdów. Ilość pracy, którą trzeba wykonać przy organizowaniu zjazdu jest tak duża, że człowiek nie jest w stanie tego przewidzieć i wszystkiego dopiąć na ostatni guzik, choć oczywiście staramy się. Prosimy, żeby chętni wcześniej się zgłaszali, bo od tego zależy ilość obiadów, ilość rozstawionych stołów, nakryć. A spora część osób zostawia to na ostatnią chwilę. Przyjeżdżają, sprawdzają, że są ich znajomi i wtedy się decydują i wpłacają. A dla nas jest to jednak problem, bo godzinę przed rozpoczęciem balu musimy dostawiać stoły i nakrycia, a ten, kto odpowiada za posiłki musi być przygotowany, być mieć ich więcej. Ale ta szkoła jest jak matka, przychodzą absolwenci, ona otwiera ramiona i przyjmuje. Dlatego nikt na pewno nie zostanie pominięty. Trochę historii Przy tej okazji warto przypomnieć krótką historię zjazdów absolwentów siemiatyckiej szkoły. Pierwszy w historii szkoły zjazd odbył się w lipcu 1954 r., kiedy jej dyrektorem był Franciszek Miłkowski. Na kolejny zjazd trzeba było poczekać aż 20 lat, bo kolejne takie spotkanie odbyło się dopiero w 1974 r. Funkcję przewodniczącego zjazdu sprawował absolwent z 1946 r., wówczas profesor Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Warszawie, Stanisław Wacławowicz. Po tym spotkaniu pozostały trwałe ślady w postaci tablicy pamiątkowej, do której projekt wykonał absolwent szkoły, śp. Stefan Feist. Od tego roku kolejne już zjazdy organizowane były co 5 lat. Honorowym przewodniczącym trzeciego zjazdu, który odbył się w 1979 r., był pierwszy w historii szkoły jej dyrektor, Sylweriusz Treugutt. W zjeździe uczestniczył także jego syn, Stefan Treugutt, absolwent pierwszego rocznika 1944/45, który sprawował funkcję „urzędującego” przewodniczącego zjazdu. Widoczną pamiątką po tym spotkaniu była tablica poświęcona Ignacemu Gilewskiemu, budowniczemu szkoły. Część nocna – zabawa tym razem odbyła się w restauracji „Oleńka”. Profesor chemii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, Alina Kamińska była przewodniczącą czwartego zjazdu, w 1984 r. Uczestnicy spotkania mieli okazję m.in. obejrzeć wystawę prac plastycznych Leonidasa Wiszenki. Nocne spotkanie towarzyskie miało miejsce także w „Oleńce”. Kolejny zjazd odbył się w 1989 r. Przewodnictwo piątego spotkania powierzono profesorowi Marianowi Plichtowiczowi. Odsłonięto pamiątkową tablicę autorstwa Wieczysława Szuma. W trakcie zjazdu odbyło się także ognisko, a część nocna odbyła się tym razem w Zajeździe „U Kmicica”. Po raz szósty absolwenci siemiatyckiego LO spotkali się na zjeździe w 1994 r., kiedy przypadało 50-lecie szkoły. Organizacją tego zjazdu zajęła się ówczesna dyrekcja szkoły, grono pedagogiczne oraz uczniowie. W 1999 i 2004 r. odbyły się kolejno siódmy i ósmy zjazd absolwentów. Na zdjęciu zjazd w roku 2004.
Komentarze