Z raportu informacyjno - politycznego KOB Komendy Okręgu Białystok Armii Krajowej (KOB AK) nr 10 z 20 listopada 1944 roku, dowiadujemy się: cyt.: "W b.m. NKWD aresztowało ok. 100 osób. Największe nasilenie aresztowań w gm. Boćki, Siemiatycze, Brańsk, Grodzisk.
Z następnego, nr 11: "Ogółem aresztowano 200 osób z konspiracji. Największe aresztowania w gm. Grodzisk, Brańsk, Boćki, Narew, Siemiatycze".
2 lipca 1944 roku 64 Armia nacierająca w ramach I Frontu Białoruskiego (operacja Bagration) od strony Puszczy Białowieskiej, opanowała Siemiatycze.
Dzień 22 lipca 1944 uznawany oficjalnie jako dzień wyzwolenia przez Armię Czerwoną spod okupacji niemieckiej, uznawany był jednak przez społeczność polską jako dzień rozpoczęcia nowej okupacji - tzw. okres "za drugiego sowieta". Z jednej strony była radość z wyzwolenia, z drugiej zaś - przygnębienie i apatia. Żywa była bowiem pamięć z lat 1939 - 1941, a dochodziły również wiadomości o aresztowaniach i prześladowaniach z terenów zajętych już wcześniej przez Rosjan. Potwierdza to następny fragment cytowanego raportu nr 11 KOB: "Ludność nienawidzi sowietów, PKWN, pragnąc powrotu polskiego rządu z Londynu, nie godzi się z istniejącym stanem rzeczy. Terror NKWD robi coraz większe wyłomy w nieugiętej postawie ludności". Postawę tę pogłębiało zachowanie wojsk radzieckich, które zalały okolice Siemiatycz na pół roku przed styczniową ofensywą, dopuszczając się gwałtów i rabunków. Jednym z przykładów takiego postępowania było zastrzelenie mieszkańca Siemiatycz M.B., który sprzeciwił się rabunkowi świni, czy też zastrzelenie przypadkowej osoby na ul. Kościuszki, podczas próby aresztowania członka NSZ - J.Sz.
W mieście zainstalowała się wojskowa komendatura oraz rezydentura NKWD przy ul. Grodzieńskiej, w domu Żyda Lisogórskiego (obecnie kwiaciarnia). Obawy ludności co do swoich losów, jak również co do przynależności państwowej tych ziem były uzasadnione, ponieważ dopiero 16 sierpnia 1945 roku zawarta została umowa pomiędzy PKWN a rządem ZSRR w sprawie granicy. W tym czasie przedstawiciele rządu ZSRR próbowali zorganizować w Białymstoku Miejską Radę Delegatów Robotniczych (gorsowiet).
W sytuacji, gdy w sierpniu 44 roku w Brańsku aresztowano ujawnioną Komendę Obwodu AK, w tym komendanta rejonu "Buk" (Siemiatycze - Drohiczyn) por. A. Pucka "Bruździc", zastępcza administracja Delegatury Rządu nie zaryzykowała próby objęcia władzy w mieście. Wprowadzono natomiast swojego człowieka na stanowisko wójta Gminy Siemiatycze - Jana Olędzkiego.
W ręce NKWD wpadły plany mobilizacji do akcji "Burza", co w połączeniu z akcją rozpoznawczo - wywiadowczą grupy NKGB "Dalnije" oraz 11-osobowej grupy "Sława", która w kwietniu 1944 roku przybyła z Polesia, oraz przechodzącą w marcu 1944 przez okolice Siemiatycz 1 Ukraińskiej Dywizji Partyzanckiej im. Sidora Kowpaka w rajdzie propagandowym, umożliwiło przygotowanie list, na podstawie których dokonywano aresztowań i deportacji do ZSRR.
Swoistą podstawą prawną do działań organów NKWD na terenach wyzwolonych była umowa podpisana 26 lipca 1944 w Moskwie przez PKWN i rząd ZSRR, mocą której wszelkie sprawy dotyczące prowadzenia wojny na terytorium Polski, przekazane zostały w ręce naczelnego wodza Armii Czerwonej - Stalina. Art. 7 tejże, stanowił, że obywatele polscy w strefie działań wojennych podlegają jurysdykcji sowieckich organów.
Przypomnieć należy również, że na terenach Białostocczyzny nadal obowiązywała uchwała Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Białorusi podjęta 30 października 1939 r. w Białymstoku o prośbie do Rady Najwyższej ZSRR o przyjęcie "Zachodniej Białorusi" - tak określano zaanektowane ziemie północno - wschodnie RP - w poczet sowieckich republik, jako część ZSRR. Spełnienie tej prośby sprawiło, że formalnie od 15 listopada 1939 r. mieszkańcy Białostocczyzny stali się obywatelami ZSRR z wszelkimi tego konsekwencjami.
Wśród aresztowanych znaleźli się m.in. następujący mieszkańcy Siemiatycz: Tadeusz Olędzki, Eugeniusz Lewandowski, Jan Wyszyński, Stanisław Jodłowski, Franciszek Wróblewski, Kuczyński, Mateusz Dulczewski, Edward Ekielski, Kochański. Aresztowania dokonało NKWD w dniach 31 października 2 listopada 1944 r. Nie było to pierwsze aresztowanie. Już w sierpniu i wrześniu aresztowani zostali m.in. przedstawiciele miejscowej inteligencji, nauczyciele: Ludwik Rycerz, Ignacy Gilewski, Sylweriusz Treugutt (pierwszy dyrektor Liceum w Siemiatyczach).

Aresztowanych osadzono w piwnicach siedziby NKWD przy ul. Grodzieńskiej. Po wstępnych przesłuchaniach zwolniony został Kuczyński. Pozostałych załadowano na samochód - "czornyj woron" - i pod silną eskortą przetransportowano do Wyszkowa.
Zastanawiające jest, dlaczego aresztowanych mieszkańców Siemiatycz i okolic wywożono do Wyszkowa, a nie do Bielska Podlaskiego. Odpowiedzi na to pytanie należałoby szukać w podziale administracyjnym z lat 1939 - 41, za pierwszego sowieta. Otóż Siemiatycze, Hajnówka i Kleszczele w latach tych przynależne były do obwodu brzeskiego, natomiast tereny na północ od Dziadkowic do obwodu białostockiego. Stąd aresztowanych na północ od Dziadkowic wywożono do Bielska Podlaskiego, a następnie punktu zbornego w Białymstoku, skąd - po sformowaniu transportu - wywożono do Ostaszkowa w ZSRR.
W Wyszkowie z grupy aresztowanych siemiatyczan zwolniono Dulczewskiego i Kochańskiego. Podobno na skutek interwencji siemiatyckich Żydów. Pozostałych uwięziono w piwnicach willi zamienionej na areszt. Przez trzy dni prowadzono intensywne śledztwo na okoliczność przynależności do "białopolskich organizacji podziemnych". Z zadawanych pytań najczęściej powtarzającymi się były: "Kakoje twajo psieudo, kakoj twój kamandir, skolko ty bajcow ubił" itp. Po ośmiu dniach śledztwa całą grupę Polaków, około 100 osób, przetransportowano do Gulczewa koło Sokołowa Podlaskiego, gdzie przetrzymywano schwytanych żołnierzy organizacji niepodległościowych - AK, NSZ, BCh - przez około 2 tygodnie w dołach ziemniaczanych otoczonych drutem kolczastym. Takich obozów w okolicy Sokołowa Podlaskiego było kilkanaście. Były one mocno strzeżone przez wojska wewnętrzne NKWD, ponieważ zdarzały się przypadki rozbijania ich i uwalniania więzionych przez odtwarzające się oddziały AK i NSZ.
Po około 2-tygodniowym pobycie w Gulczewie przewieziono aresztowanych do punktu zbornego w Sokołowie Podlaskim, gdzie formowano transporty do ZSRR. Jeszcze w Gulczewie odebrano wszelkie pieniądze, kosztowności, zegarki, dokumenty. W barakach za drutami, w okolicy stacji kolejowej, zgromadzono około 2.000 zatrzymanych członków organizacji niepodległościowych, których 11 listopada 1944 r. załadowano do wagonów. Przed załadunkiem wywożeni zademonstrowali jeszcze polskość, poprzez odśpiewanie "Boże coś Polskę" i "Mazurka Dąbrowskiego".
11 listopada transport wyruszył na północny wschód. Po trwającej 10 dni podróży, dotarł do Borowicz w Nowogrodzkiej Obłasti pod granicą rosyjsko - fińską. Internowani - takiej nazwy używali sowieci wobec aresztowanych Polaków - zostali rozmieszczeni w 3 obozach: ITŁ 270 - Borowicze, ITŁ Jogła - otdielenie nr 3, oraz ITŁ Szybatswo - otdielenie nr 18.
Powstanie w obwodzie nowogródzkim obozów, z nazwy dla internowanych i jeńców wojennych, a w zasadzie koncentracyjnych, datuje się na okres bezpośrednio po rewolucji październikowej. Były to machiny gospodarcze, które miały w maksymalny sposób wykorzystać przekazaną siłę roboczą w rozbudowie ośrodków przemysłowych, eksploatacji złóż węgla brunatnego i lasów. Uboczną rolę spełniały jako ośrodki eksterminacji "wrogów ludu".
Paradoksem historii jest fakt, że w tym samych obozach umieszczeni byli polscy i niemieccy jeńcy wojenni - ludzie, którzy do niedawna strzelali do siebie nawzajem, a teraz zostali skazani na wspólną wegetację. Charakterystyczną cechą obozów zgrupowanych wokół Borowicz było to, że przetrzymywano tam żołnierzy AK, NSZ, BCh, aresztowanych na terenach na zachód od linii Bugu (Lubelszczyzna, Rzeszowszczyzna) i okolic Siemiatycz. Przebywał m.in. tam, znany skądinąd, pochodzący z Lubelszczyzny, żołnierz BCh, późniejszy dyrektor technikum w Czartajewie - Feliks Robak.
Warunki bytowania internowanych tam w zasadzie nie różniły się od standardów innych sowieckich obozów koncentracyjnych. A więc powszechny głód, wszy i choroby, co powodowało dużą umieralność. Przez cały czas prowadzone były przez NKWD przesłuchania. Tą drogą starano się wyłapać zakonspirowanych oficerów. Znany jest przypadek por. NSZ Z. Brzezińskiego z Grodziska k. Siemiatycz, który niezidentyfikowany przetrwał w Borowiczach przez cały okres internowania. Po odtajnieniu w 1993 r. pewnych dokumentów, wiadomo dzisiaj, co było przyczyną zwolnienia pewnej grupy internowanych Polaków w 1946 r. A jest to m.in. list do Stalina w sprawie uwięzionych akowców.
Cytuję: "Absolutnie tajne. Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych, 21.09.45 r, nr 1204/b, m. Moskwa, absolutnie tajne. Do Towarzysza Stalina J.W. - W miejscu odosobnienia NKWD ZSRR przetrzymuje 27.010 obywateli polskich, narodowości polskiej, aresztowanych i internowanych w latach 1944-45 na terenach Polski w trakcie oczyszczania tyłów nacierającej Armii Czerwonej. NKWD ZSRR uważa za możliwe, by z tej liczby obywateli polskich zwolnić i odesłać do Polski 12.289 osób, aresztowanych za dezercję z armii oraz szereg członków Armii Krajowej. Zostawić w łagrach NKWD, celem dalszego ich tam pobytu 14.721 osób, obywateli polskich, aresztowanych za szpiegostwo na rzecz wroga, uczestnictwo w organizacjach faszystowskich, a także dowództwo: korpus oficerski Armii Krajowej. Proszę o wytyczne. Podpisano - Ł. Beria"
Tutaj należy zauważyć, że wymieniona liczba internowanych nie obejmowała obywateli polskich z terenów przedwojennych kresów. Szacuje się, że w okresie 1944 1947 na tereny ZSRR wywieziono ok. 200.000 obywateli przedwojennego państwa polskiego.
Stalin zgodził się z sugestią Berii. W lutym i marcu 1946 roku władze NKWD zaczęły rozładowywać obozy, wysyłając w transportach do Polski. Wśród zwolnionych internowanych znaleźli się również siemiatyczanie: J. Wyszynski, T. Olędzki, E. Lewandowski, F. Wróblewski, E. Ekielski. W ostatniej chwili przed wyruszeniem transportu do Polski powtórnie aresztowano S. Jodłowskiego, którego jeszcze przez rok przetrzymywano w Świerdłowsku. Powrócił do Polski w roku 1947.
Losy internowanych w ZSRR, którzy zdołali wrócić do "wolnej" Polski", ułożyły się bardzo różnie. Część ułożyła sobie nowe życie, część ponownie zeszła do podziemia. Niemniej jednak, jak wynika z odtajnionych dokumentów służb bezpieczeństwa PRL, przez cały czas, tj. aż do 1989 roku (!), jak to określano, byli w kręgu "operacyjnego zainteresowania".
Jaskrawym tego przykładem było aresztowanie po powrocie z internowania i wytoczenie procesów gen. E. Fieldorfa ps. "Nil" i gen. Krzyżanowskiego ps. "Wilk". Zamordowani zostali w więzieniach PRL.
Andrzej Olędzki, fot. z arch. autora - na zdjeciu zwolnieni z wiezień i ich koledzy, na ul. 3 Maja w Siemiatyczach, rok 1946
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze