Reklama

„Harib” – książka Zdzisława Raczyńskiego

26/03/2018 19:56

Nakładem oficyny „Editio” ukazała się powieść „Harib”, którą wydawnictwo anonsuje jako „thriller, który wyprzedził rzeczywistość”. Jej autorem jest nasz krajan, Podlasianin, Zdzisław Raczyński, absolwent liceum w Siemiatyczach.

- Swoją powieścią naprawdę wyprzedziłeś rzeczywistość?

- Pisanie książki „Harib” zakończyłem latem 2015 roku. Korzystając z nieograniczonego marginesu wolności, jaki daje tworzenie fikcji literackiej, postawiłem kilka tez, których nie odważyłbym się napisać jako analityk. I te nieprawdopodobne, jak wydawało się wówczas, prognozy lub przypuszczenia sprawdzają się lub potwierdzają. Przykładowo, odejście ze sceny politycznej prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego lub sekretarz stanu USA Hillary Clinton czy szansa na przejęcie władzy w Libii przez syna Kaddafiego.

Reklama

- „Harib” jest powieścią polityczną?

- Niezupełnie. Owszem, rzecz dzieje się w Libii w 2011 roku po obaleniu Muammara Kaddafiego, a wątkiem, który porządkuje wydarzenia, organizuje je w akcję, jest poszukiwanie złota i tajnych dokumentów, ukrytych przez dyktatora Libii. Niemniej, pod płaszczykiem powieści szpiegowskiej chciałem przemycić kilka, według mnie, istotnych spostrzeżeń. O tym, że świat, o którym się dowiadujemy najczęściej z dzienników telewizyjnych, jest w rzeczywistości bardziej skomplikowany i prawda o nim może być zupełnie inna, niż ta, jakiej obraz dominuje w przestrzeni medialnej. O tym, że – jak stwierdza mój bohater – wszyscy „żyjemy w świecie podpowiadanych myśli i sugerowanych snów”. Czyli, że nie tylko nasze racjonalne myślenie, ale także nasze emocje, lęki i fantazje mogą być produktem manipulacji. I wreszcie, myśl o tym, że zrozumienie nieuchronności przeznaczenia może uczynić człowieka wolnym.

Reklama

- Ile w tej książce jest prawdy, ile fikcji?

- Mój sposób pisania polega na tym, że z prawdziwych wydarzeń i realnie istniejących postaci tworzę oryginalny obraz, który wprawdzie częściowo odtwarza realną rzeczywistość, ale jednocześnie kreuje nową. Fakty i realni ludzie nie są tylko tłem, na którym przesuwają się wymyśleni bohaterowie; oni są częścią opowieści. W „Haribie”, oprócz głównych bohaterów, wszystko inne jest prawdziwe, wydarzyło się naprawdę. Według opisów miejsc można podróżować, z opisu wydarzeń można się nauczyć najnowszej historii. Naprawdę istnieje problem libijskiego złota i naprawdę istniał tajny notes libijskiego ministra ds. ropy naftowej, który z Norwegii trafił do Francji. Wprowadzenie fikcyjnych bohaterów pozwala mi natomiast dopowiedzieć do prawdziwej historii te jej elementy, które są dzisiaj nieznane lub zinterpretować niejednoznaczne wydarzenia tak, jak je sobie wyobrażam.

Reklama

- Spora część akcji dzieje się na południu Libii, wśród egzotycznego narodu Tuaregów. Skąd ten pomysł?

Znam trochę ten świat. Jestem z wykształcenia także arabistą, pracowałem w Afryce Północnej i osobiście spotkałem się z ludźmi i wydarzeniami, o których piszę. Ale umiejscowiłem akcję wśród ludzi z plemienia Kel Adżdżar z dwóch powodów. Po pierwsze, chciałem nadać powieści klimat pewnej egzotyki i romantyzmu. Po drugie, chciałem zderzyć ze sobą dwa tak odmienne różne światy, jak głównego bohatera, Polaka pochodzącego z Białorusi, i koczowniczy naród Tuaregów, żyjący w pustyni.

Reklama

- W powieści jest też wątek miłosny. A nawet dwa: młoda dziewczyna z plemienia Tuaregów powtarza los swojej babki i także wiąże się z Europejczykiem.

- Dodaj to tego jeszcze występujący w powieści pierścień, który odgrywa ważną rolę w konstruowaniu oraz odczytywaniu intrygi i wiąże ze sobą te dwie, odległe w czasie, historie miłosne. Bo pierścień jest, jak wiadomo, symbolem ciągłości, zamkniętego, nieprzerwanie powtarzającego się cyklu. Symbole, występujące w tej powieści: pierścień, nieśmiertelnik, palmy, oaza, dom w lesie - nie są tylko ozdobnikami, które mają nadać opowiadaniu koloryt i pewną tajemniczość; one same w sobie tworzą drugą czy trzecią, domyślaną, warstwę znaczeniową.

Reklama

- A tytuł „Harib”, co oznacza?

Harib, z akcentem na ostatnią sylabę, oznacza po arabsku „obcy”, „dziwny”, ale też „człowiek, który przyszedł z zachodu”. Mój bohater, który naprawdę nazywa się Rościsław Grzybowski, jest dla Tuaregów kimś obcym, dziwnym, chrześcijaninem, który przybył z zachodu. W miarę rozwoju sytuacji, Harib rozumie coraz głębiej wojowniczy naród pustyni, staje się jednym z nich, zaciera granice między obcością a akceptacją. Aż w końcu powieści powraca do swojego prawdziwego imienia, gdyż odnalazł siebie.

Reklama

- Czyli to także powieść drogi…?

Tak, to chyba najważniejsze przesłanie, jakie chciałem zawrzeć w książce. O tym, że celem naszej wędrówki, czy to przez pustynię, czy przez życie, jest odnalezienie swego prawdziwego przeznaczenia czyli powołania i swego miejsca w życiu oraz to, że nic w naszym życiu nie dzieje się przypadkiem

- Na koniec: kiedy nasi Czytelnicy będą mogli „Hariba” znaleźć w księgarniach?

- 18 kwietnia książka pojawi się w księgarniach, a jej wersja elektroniczna jest dostępna już teraz, więc jeśli ktoś lubi czytać e-booki, może ją kupić już teraz. Mam nadzieję, że w maju będę mógł być w Siemiatyczach, przede wszystkim po to, by spotkać się z przyjaciółmi, ale przy tej okazji także z czytelnikami. Pozostaję w kontakcie z panią Nowik, dyrektorką biblioteki w Siemiatyczach i myślę, że znajdziemy właściwy termin.

Reklama

Jerzy Nowicki, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot z arch rozmówcy

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Zdzisław Raczyński właśnie w Siemiatyczach zaczynał swoją przygodę z literaturą, ponieważ, jako uczeń naszego liceum, wspólnie ze swoim przyjacielem Jerzym Nowickim wydawali w latach siedemdziesiątych szkolną gazetę literacką „Feniks”. Jerzy zamieszczał w „Feniksie” swoje wiersze i grafikę, Zdzisław – wiersze i krótkie teksty prozą. Śp. Leonidas Wiszenko, wykładowca plastyki i języka rosyjskiego, który wspierał swoich uczniów w literackich próbach, a niekiedy bronił przed dyrekcją, kiedy redaktorzy-autorzy pisali i drukowali teksty zbyt śmiałe, mawiał: „Jeśli nawet nie wyrosną z tej twórczości skrzydła, to i piórka są cenne”. Nasze liceum dało Raczyńskiemu solidne podstawy wykształcenia, także polonistycznego – w 1978 r. Zdzisław Raczyński został laureatem Ogólnopolskiej Olimpiady Literatury i Języka Polskiego.

Reklama

Po zakończeniu LO im. KEN w Siemiatyczach Raczyński studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, a później dyplomację w Moskiewskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych oraz problemy bezpieczeństwa w College’u Marynarki Wojennej USA. Pracę zawodową zaczynał jako dziennikarz: był korespondentem Polskiej Agencji Prasowej w Moskwie, pisząc jednocześnie do tygodników opinii, głównie dla „Polityki” i przekazując informacje dla rozgłośni radowych oraz telewizji. W 1997 r. wrócił do Polski i przez cztery lata był doradcą w Kancelarii Prezydenta, a w 2001 przeszedł do pracy w dyplomacji, pełniąc wiele odpowiedzialnych funkcji; był m.in. ambasadorem Polski w Tunezji, a później w Armenii.

Jednak praca nad słowem, „zabawa ze słowem” – jak mawia, wciąż nęciła. I rezultatem tych literackich ciągot jest powieść „Harib”.

Reklama

Zdzisław Raczyński podkreślał zawsze swoje emocjonalne związki z ziemią siemiatycką. Regularnie odwiedza nasze okolice, gdzie znaleźli swoje miejsce w życiu jego przyjaciele i koledzy z liceum i gdzie pozostały groby jego rodziców. „Chociaż moi rodzice byli przyjezdnymi, to ziemia siemiatycka stała się moją małą ojczyzną. I tak już pozostanie” – powiedział. Jako ciekawostkę można podać, że akcja jednej z przygotowywanych do druku książek Zdzisława Raczyńskiego zaczyna się w naszym mieście. /r/

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama